Pierwsze sezonowe wyliczenia pokazują, jak może wyglądać zima 2026/2027 w Polsce, choć na tym etapie nie są prognozą pogody dla konkretnych dni. Model ECMWF sygnalizuje stosunkowo słaby początek sezonu pod względem śniegu na nizinach, a wyraźniejsza zmiana może nastąpić w styczniu. Wtedy większe szanse na opady powyżej wieloletniej normy pojawiają się w części wschodniej, centralnej i południowej kraju, Santeos.pl podaje, powołując się nа polskieradio24.pl.
Istotnym elementem tegorocznej układanki pogodowej pozostaje wyjątkowo silne El Niño. Według sierpniowej oceny amerykańskiego Climate Prediction Center prawdopodobieństwo bardzo silnego zjawiska jesienią i zimą 2026/2027 przekracza 90 proc. Samo El Niño nie przesądza jednak, czy w Warszawie, Krakowie albo Gdańsku konkretny miesiąc będzie śnieżny.

Jaka będzie zima 2026/2027 w Polsce?
Najnowsze mapy sezonowe ECMWF pokazują przede wszystkim anomalie, czyli różnice między prognozowaną ilością śniegu a wartościami typowymi dla danego okresu. To ważne rozróżnienie. Ujemna anomalia nie oznacza zimy bez śniegu, lecz jedynie mniejszą sumę opadów niż wynikałoby to z wieloletniej średniej.
W skali Europy sygnał na sezon 2026/2027 jest dość czytelny. Na wielu nizinnych obszarach śniegu może być mniej niż zwykle, natomiast korzystniejsze warunki model wskazuje na północy i północnym wschodzie kontynentu oraz wysoko w górach.
Polska znajduje się pomiędzy tymi strefami. Prognoza zimy 2026/2027 zmienia się wyraźnie wraz z kolejnymi miesiącami: grudzień wypada słabiej, styczeń pokazuje większy potencjał śnieżny, a w lutym większość kraju może znaleźć się bliżej normy.
Meteorolodzy przy prognozach sezonowych zwracają uwagę przede wszystkim na tendencję, a nie pogodę konkretnego dnia. Im dalszy termin, tym większe znaczenie ma prawdopodobieństwo danego scenariusza.
Obecne mapy nie pozwalają określić, czy w Boże Narodzenie spadnie śnieg. Nie odpowiadają również na pytanie o temperaturę 15 stycznia w konkretnym mieście. Pokazują natomiast, jakie układy pogodowe model uznaje dziś za bardziej prawdopodobne w skali całego miesiąca.
Grudzień 2026 może przynieść mniej śniegu
Pierwszy pełny miesiąc meteorologicznej zimy nie wygląda obecnie szczególnie korzystnie dla osób oczekujących długotrwałej pokrywy śnieżnej. Grudniowe wyliczenia ECMWF wskazują na ujemne anomalie opadów śniegu na dużej części europejskich nizin. Więcej śniegu od średniej pojawia się przede wszystkim na północy i północnym wschodzie Europy oraz w najwyższych partiach Alp.
Podobny sygnał obejmuje Polskę. Grudzień 2026 może być pod względem śniegu słabszy od normy niemal w całym kraju. Najbardziej widoczny niedobór model pokazuje w południowej, południowo-zachodniej oraz południowo-wschodniej części Polski.
Nie oznacza to braku epizodów zimowych. Przy odpowiednim napływie chłodnego powietrza śnieg może pojawiać się nawet podczas miesiąca, którego całkowity bilans zakończy się poniżej średniej. Różnica polega na częstotliwości, długości utrzymywania się pokrywy i sumie opadów.
Najbardziej prawdopodobny układ na grudzień można opisać w kilku punktach:
- większa część polskich nizin z ilością śniegu poniżej średniej,
- najsilniejszy ujemny sygnał na południu i południowym zachodzie,
- regiony północne bliżej wieloletniej normy,
- zdecydowanie lepsze perspektywy śnieżne w wysokich górach,
- możliwość krótkich epizodów zimowych mimo ujemnej anomalii miesięcznej.
W tle pozostaje potencjalnie łagodniejszy przepływ powietrza znad Atlantyku. Jeżeli taki układ utrzymywałby się przez dużą część miesiąca, część opadów na nizinach zamiast śniegu występowałaby jako deszcz lub deszcz ze śniegiem.
Styczeń 2027 może przynieść wyraźną zmianę
Znacznie ciekawiej wyglądają obecne wyliczenia na styczeń 2027. Na mapach ECMWF pojawiają się obszary dodatniej anomalii śniegu w Europie Środkowo-Wschodniej, a część tej strefy obejmuje Polskę.
Najmocniejszy sygnał występuje na południu kraju, szczególnie w pobliżu południowej granicy. Dodatnia anomalia sięga również wschodniej Polski, regionów centralnych i części północy. Zachód wygląda inaczej: w wielu miejscach wartości pozostają w pobliżu normy, a lokalnie nadal widać niewielki niedobór.
| Okres | Zachód Polski | Centrum | Wschód | Południe |
|---|---|---|---|---|
| Grudzień 2026 | poniżej normy | poniżej normy | poniżej normy | wyraźnie poniżej normy |
| Styczeń 2027 | okolice normy | miejscami powyżej normy | powyżej normy | najsilniejszy dodatni sygnał |
| Luty 2027 | okolice normy | okolice normy | norma lub lekko powyżej | przeważnie okolice normy |
Styczniowa zmiana jest obecnie jednym z najciekawszych elementów sezonowej prognozy. Nadal nie oznacza jednak zapowiedzi nieprzerwanych mrozów i śniegu przez cały miesiąc. Dodatnia anomalia może powstać również wskutek kilku intensywnych epizodów śnieżnych oddzielonych okresami odwilży.
Z perspektywy prognoz sezonowych jeden mocny atak zimy może znacząco zmienić miesięczny bilans śniegu. Dlatego dodatnia anomalia nie oznacza automatycznie stałej pokrywy śnieżnej przez kilka tygodni.
Luty 2027 wygląda dla Polski inaczej niż dla zachodniej Europy
W lutym ECMWF nadal pokazuje słabe warunki śnieżne w dużej części zachodniej, południowej oraz częściowo środkowej Europy. Dodatnie anomalie częściej występują na północy i północnym wschodzie kontynentu.
Polska znajduje się w tym układzie blisko granicy dwóch różnych stref. Nad większością kraju suma opadów śniegu w Polsce może być zbliżona do średniej wieloletniej lub nieznacznie ją przekraczać. Miejscami pojawiają się wartości poniżej normy, ale nie tworzą one tak rozległego obszaru jak w grudniu.
To oznacza, że druga część zimy może różnić się od jej początku. Jeśli wrześniowe wyliczenia utrzymają się w kolejnych aktualizacjach, najbardziej niekorzystnym miesiącem dla trwałej zimowej scenerii na nizinach pozostanie grudzień, a styczeń przyniesie większy potencjał śnieżny.
Luty nie wygląda obecnie na miesiąc z jednoznacznie rekordowymi opadami. Polska wypada jednak korzystniej niż wiele obszarów zachodniej i południowej Europy. Różnice regionalne mogą pozostać duże.

Bardzo silne El Niño może wpływać na zimę
Ważnym elementem sezonu 2026/2027 jest rozwijające się El Niño. NOAA w połowie sierpnia informowała, że zjawisko się wzmacnia, a prawdopodobieństwo osiągnięcia bardzo dużej intensywności jesienią i zimą przekracza 90 proc.
Jeszcze bardziej niezwykła jest ocena dotycząca okresu od października do grudnia 2026 roku. Amerykańscy specjaliści oszacowali na 69 proc. możliwość osiągnięcia przez wskaźnik RONI poziomu co najmniej +2,5 stopnia Celsjusza. Taki scenariusz oznaczałby wydarzenie dorównujące lub przekraczające najsilniejsze epizody obserwowane w serii danych sięgającej 1950 roku.
Nie należy jednak przekładać tych danych bezpośrednio na prosty schemat „silne El Niño równa się ciepła zima w Polsce”. Oddziaływanie Pacyfiku na Europę jest bardziej skomplikowane niż w Ameryce Północnej.
Na pogodę nad Polską wpływać będą jednocześnie między innymi:
- układ niżów nad północnym Atlantykiem,
- położenie i siła prądu strumieniowego,
- rozkład wyżów nad Europą,
- kondycja wiru polarnego,
- kierunek napływu mas powietrza,
- temperatura Atlantyku i mórz otaczających Europę.
Silne El Niño może zwiększać prawdopodobieństwo określonych układów atmosferycznych, lecz nie działa jak przełącznik decydujący o zimie w poszczególnych państwach.
NOAA podkreśla, że nawet wyjątkowo silne El Niño zwiększa szanse na charakterystyczne skutki pogodowe, ale ich nie gwarantuje.
Co właściwie pokazują mapy ECMWF?
Mapy publikowane na wiele miesięcy przed zimą bywają błędnie interpretowane jako zwykła prognoza pogody. Tymczasem ECMWF prognoza sezonowa działa inaczej. Model analizuje wiele możliwych przebiegów atmosfery i na tej podstawie wskazuje najbardziej prawdopodobne odchylenia od warunków typowych dla danego okresu.
Jeżeli mapa pokazuje nad Polską ujemną anomalię śniegu, nie oznacza to wartości zero. Przykładowo region, w którym średnio w danym miesiącu spada określona ilość śniegu, może otrzymać go mniej, ale nadal doświadczyć kilku dni intensywnych opadów.
ECMWF przygotowuje prognozy sezonowe regularnie. W miarę zbliżania się zimy kolejne aktualizacje otrzymują nowsze dane dotyczące oceanów, temperatury powierzchni morza, pokrywy śnieżnej, lodu morskiego i aktualnego stanu atmosfery.
Dlatego wrześniowe mapy należy traktować jako pierwszy obraz dominującego scenariusza, a nie gotowy kalendarz zimy. Szczególnie prognozy lokalne mogą jeszcze zmienić się wielokrotnie.
Czy Boże Narodzenie 2026 będzie białe?
To jedno z najczęściej pojawiających się pytań, kiedy publikowane są pierwsze prognozy zimowe. Na początku września nie da się wiarygodnie określić, czy 24, 25 albo 26 grudnia 2026 roku w konkretnym polskim mieście będzie leżał śnieg.
Sezonowa mapa grudnia może jedynie sugerować, że ogólny bilans miesiąca na polskich nizinach ma obecnie większe szanse znaleźć się poniżej normy. Nawet w takim sezonie kilkudniowy napływ arktycznego lub kontynentalnego powietrza może przynieść śnieg dokładnie w okresie świątecznym.
Analogicznie dodatnia anomalia w styczniu nie daje gwarancji, że każdy tydzień będzie mroźny. Średnią miesięczną mogą budować zarówno długie okresy umiarkowanej zimy, jak i kilka intensywnych epizodów.
Największą wartość dla prognoz dotyczących świąt będą miały wyliczenia wykonywane zdecydowanie bliżej końca grudnia, kiedy modele numeryczne zaczną obejmować interesujący okres w znacznie krótszym horyzoncie.
Zima 2026/2027 może mieć dwa różne oblicza
Obecny scenariusz ECMWF nie pokazuje jednolitej zimy od grudnia do lutego. Początek sezonu może być słabszy pod względem śniegu, przede wszystkim na polskich nizinach. Styczeń wygląda obecnie znacznie ciekawiej, zwłaszcza dla wschodniej, centralnej i południowej części kraju, natomiast luty przynosi sygnał bliższy wieloletniej normie.
Na kształt sezonu może wpłynąć bardzo silne El Niño, którego rozwój w 2026 roku jest już wyraźnie widoczny. Jednocześnie o konkretnych falach mrozu, odwilżach czy intensywnych śnieżycach zdecydują układy atmosferyczne, których we wrześniu nie da się jeszcze wyznaczyć z dokładnością do poszczególnych dni.
Najważniejszym sygnałem na początku września pozostaje więc różnica między miesiącami: mniej śnieżny grudzień nie musi oznaczać łagodnej całej zimy, a styczeń może przynieść zupełnie inny obraz pogody w wielu regionach Polski.
