Witold Płóciennik nie żyje. 56-letni operator filmowy, którego od kilku dni poszukiwały służby, znajomi i mieszkańcy, został odnaleziony w lesie na obrzeżach Lubniewic w województwie lubuskim. Tożsamość mężczyzny potwierdzono, a na miejscu pracowali policjanci i prokurator, Santeos.pl podaje, powołując się nа tvn24.pl.
Ciało odnalazła osoba cywilna, która dobrowolnie uczestniczyła w akcji poszukiwawczej. Zwłoki zabezpieczono do badań, które mają pomóc odpowiedzieć na najważniejsze pytanie dotyczące tragedii. Na obecnym etapie nie ma oficjalnie potwierdzonej informacji, co bezpośrednio doprowadziło do śmierci operatora.

Witold Płóciennik był poszukiwany po tym, jak kontakt z nim nagle się urwał. Ostatni raz widziano go 29 sierpnia w rejonie jeziora Lubiąż. Kilka dni później poszukiwania zakończyły się odnalezieniem jego ciała.
Witold Płóciennik znaleziony w lesie w Lubniewicach
Informację o odnalezieniu ciała przekazała policja. Sierż. Martyna Litka z Komendy Powiatowej Policji w Sulęcinie potwierdziła także, że ustalono tożsamość zmarłego. Był nim poszukiwany od kilku dni Witold Płóciennik.
Do odnalezienia zwłok doszło w kompleksie leśnym na obrzeżach Lubniewic. Mężczyznę znalazła jedna z osób, które ochotniczo pomagały służbom podczas przeczesywania terenu. Po zgłoszeniu odkrycia miejsce zostało zabezpieczone, a następnie rozpoczęły się czynności procesowe.
Na miejsce przyjechał również prokurator. Przeprowadzono oględziny terenu i ciała, a kolejnym etapem postępowania będzie ustalenie dokładnego przebiegu zdarzeń.
„Tożsamość Witolda Płóciennika została potwierdzona” – przekazała sierż. Martyna Litka z Komendy Powiatowej Policji w Sulęcinie.
Potwierdzenia dokonała również rodzina operatora. Prokuratura koncentruje się teraz nie na identyfikacji mężczyzny, lecz na ustaleniu okoliczności jego śmierci.
Przyczyna śmierci Witolda Płóciennika. Co wiadomo?
Przyczyna śmierci Witolda Płóciennika nie została dotąd oficjalnie ustalona. Jest to kluczowa informacja w sprawie, ponieważ pojawiające się w przestrzeni publicznej przypuszczenia nie mogą być traktowane jako wynik postępowania.
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim Mariola Wojciechowska-Grześkowiak poinformowała, że ciało zostało zabezpieczone do sekcji. Badanie ma pomóc ustalić, czy do śmierci mogły przyczynić się osoby trzecie, czy też nastąpiła ona z przyczyn naturalnych. Dopiero wyniki czynności procesowych pozwolą zawęzić możliwe scenariusze.
„Zwłoki zostały zabezpieczone do sekcji” – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.
W tej sytuacji najważniejszym etapem będzie sekcja zwłok, która może wskazać bezpośrednią przyczynę zgonu. Śledczy mogą również wykorzystać inne materiały zgromadzone podczas oględzin oraz poszukiwań.
Na obecnym etapie nie ma podstaw, aby jednoznacznie mówić o udziale osób trzecich. Nie ma też oficjalnego potwierdzenia, że śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych. Prokuratura bierze pod uwagę okoliczności, które mają zostać zweryfikowane w ramach postępowania.
Jak doszło do zaginięcia Witolda Płóciennika?
Zaginięcie Witolda Płóciennika miało swój początek w sobotę 29 sierpnia. Operator przebywał wówczas w wypoczynkowych Lubniewicach, około 25 kilometrów od Gorzowa Wielkopolskiego.
56-latek przyjechał tam odpocząć po pracy. Wcześniej wraz z ekipą filmową uczestniczył w realizacji serialu powstającego na terenie województwa lubuskiego. Ostatni raz widziano go w rejonie jeziora Lubiąż.
Kiedy przestał być dostępny i nie udało się nawiązać z nim kontaktu, sprawa została zgłoszona policji. Poszukiwania rozpoczęły się w poniedziałek.
Chronologia najważniejszych wydarzeń przedstawia się następująco:
| Etap | Co się wydarzyło |
|---|---|
| 29 sierpnia | Witold Płóciennik był ostatni raz widziany w rejonie jeziora Lubiąż |
| Po zaginięciu | Bliscy stracili z nim kontakt |
| Poniedziałek | Po zgłoszeniu sprawy rozpoczęto poszukiwania |
| Kolejne dni | Służby i ochotnicy przeczesywali okolice Lubniewic |
| Odnalezienie ciała | Zwłoki znaleziono w lesie na obrzeżach miejscowości |
| Dalsze czynności | Prokurator przeprowadził oględziny, ciało skierowano do sekcji |
Początkowo była to akcja dotycząca osoby zaginionej. Z każdym kolejnym dniem zwiększano zakres prowadzonych działań. Odnalezienie ciała zakończyło poszukiwania, ale rozpoczęło etap ustalania przyczyny zgonu.
W poszukiwania zaangażowano służby, wojsko i mieszkańców
Poszukiwania w Lubniewicach miały szeroki zakres. Ze względu na charakter okolicy sprawdzano zarówno tereny leśne, jak i rejony związane z pobliskimi jeziorami.
W działaniach uczestniczyły różne formacje oraz osoby prywatne. Do akcji dołączyli między innymi:
- policjanci,
- strażacy,
- leśnicy,
- żołnierze,
- członkowie grup ratowniczo-poszukiwawczych,
- znajomi Witolda Płóciennika,
- mieszkańcy i inni ochotnicy.
Służby korzystały również ze specjalistycznego sprzętu. W terenie wykorzystywano śmigłowiec, łodzie, pojazdy przystosowane do jazdy poza drogami oraz drony. Do poszukiwań skierowano także psy tropiące.
Duże zaangażowanie wynikało między innymi z ukształtowania terenu. Okolice Lubniewic obejmują lasy i akweny, dlatego sprawdzenie potencjalnych miejsc pobytu zaginionego wymagało połączenia działań prowadzonych z ziemi, powietrza i wody.
Ostatecznie ciało znalazła osoba cywilna biorąca udział w akcji. Ten fakt pokazuje, jak szerokie było grono ludzi włączonych w poszukiwania 56-latka.
Prokuratura bada okoliczności śmierci operatora
Po odnalezieniu zwłok działania poszukiwawcze zostały zastąpione czynnościami procesowymi. Miejsce, w którym znaleziono mężczyznę, zostało poddane oględzinom z udziałem prokuratora.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim wskazała dwa podstawowe kierunki wymagające wyjaśnienia. Śledczy chcą ustalić, czy do śmierci operatora mogły przyczynić się osoby trzecie, czy doszło do zgonu z przyczyn naturalnych.
„Sekcja ma wyjaśnić, czy do śmierci mogły przyczynić się osoby trzecie, czy też nastąpiła ona z przyczyn naturalnych” – przekazała prokuratura.
To rozróżnienie ma znaczenie także dla sposobu informowania o sprawie. Sformułowanie „przyczyna naturalna” pozostaje obecnie jedną z badanych możliwości, a nie potwierdzonym ustaleniem.
Co się stało z Witoldem Płóciennikiem, ma wyjaśnić dalsze postępowanie. Do czasu uzyskania wyników badań nie należy przesądzać przebiegu ostatnich godzin życia operatora ani wskazywać konkretnej przyczyny zgonu.
Kim był Witold Płóciennik?
Witold Płóciennik miał 56 lat i przez lata był związany z branżą filmową. Pracował jako operator przy produkcjach telewizyjnych i serialowych, a jego nazwisko pojawiało się przy projektach dobrze znanych polskiej publiczności.
W jego dorobku znajdowały się między innymi „Kruk”, „Klangor” oraz „Ołowiane dzieci”. Praca operatora filmowego ma bezpośredni wpływ na wizualną stronę produkcji: sposób prowadzenia kamery, kompozycję ujęć, oświetlenie i budowanie obrazu wspólnie z reżyserem oraz pozostałymi członkami pionu zdjęciowego.
Przed zaginięciem Płóciennik pracował wraz z ekipą na planie serialu realizowanego w województwie lubuskim. Do Lubniewic przyjechał odpocząć.
Informacja o jego śmierci dotknęła również środowisko filmowe. Dla współpracowników zakończenie kilkudniowych poszukiwań oznaczało potwierdzenie najtragiczniejszego scenariusza.
Kilka dni wcześniej Witold Płóciennik pracował jeszcze przy kolejnej produkcji. Później odpoczywał w Lubniewicach i kontakt z nim się urwał. Jego śmierć zamknęła akcję poszukiwawczą, ale nie zakończyła ustalania tego, co wydarzyło się po zaginięciu.
Co wiadomo po zakończeniu poszukiwań?
Najważniejsze fakty są obecnie potwierdzone: Witold Płóciennik zaginął po pobycie w Lubniewicach, rozpoczęto szeroką akcję poszukiwawczą, a jego ciało zostało następnie odnalezione w lesie na obrzeżach miejscowości. Tożsamość potwierdziła rodzina, a sprawą zajmuje się prokuratura.
Nadal otwarte pozostaje najważniejsze pytanie dotyczące bezpośredniej przyczyny śmierci. Zwłoki zabezpieczono do badań, a śledczy mają ustalić, czy doszło do zgonu z przyczyn naturalnych, czy znaczenie mogły mieć inne okoliczności.
Do czasu wyników sekcji informacje o konkretnej przyczynie śmierci pozostają niepotwierdzone. Najbliższe ustalenia postępowania mają dać odpowiedź na to, co wydarzyło się z 56-letnim operatorem po jego zaginięciu.
