Miliony gospodarstw domowych i firm w Polsce zostaną objęte kolejnym etapem modernizacji systemu pomiaru energii elektrycznej. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej poinformował 10 sierpnia 2026 roku, że w ramach programu dotyczącego inteligentnej infrastruktury energetycznej finansowany jest zakup i montaż niemal 5 mln liczników. Podpisane dotychczas umowy dotacyjne osiągnęły łączną wartość 1 mld zł, a realizację objętych nimi inwestycji przewidziano do 2030 roku, Santeos.pl podaje, powołując się na rmf24.pl.
Zmiana nie sprowadza się do zastąpienia starego urządzenia nowszym wyświetlaczem. Licznik ma automatycznie przekazywać informacje o zużyciu energii do systemu operatora. Dzięki temu możliwe staje się dokładniejsze rozliczanie pobranej energii, kontrolowanie zużycia w krótszych okresach oraz szybsza obsługa części procesów związanych z dostawami prądu.
NFOŚiGW finansuje miliony nowych liczników
Program „Elektroenergetyka – Inteligentna infrastruktura energetyczna” obejmuje nie tylko sam zakup urządzeń. Dofinansowanie może pokrywać również ich instalację, modernizację infrastruktury oraz jej dostosowanie do obsługi systemu zdalnego odczytu. Pieniądze pochodzą z Funduszu Modernizacyjnego. NFOŚiGW zapowiada ponadto podpisywanie kolejnych umów, więc obecna kwota nie musi oznaczać końca finansowania tego procesu.

Adresatami inwestycji są zarówno gospodarstwa domowe, jak i przedsiębiorstwa. Bezpośrednim beneficjentem finansowania i podmiotem odpowiedzialnym za montaż pozostają operatorzy systemów dystrybucyjnych. To oznacza, że wymiana jest elementem większej modernizacji sieci, a nie akcją polegającą na samodzielnym kupowaniu liczników przez mieszkańców.
„Nowoczesne liczniki pomagają odbiorcom lepiej kontrolować zużycie energii i zarządzać domowym budżetem.”
Tak NFOŚiGW opisuje jeden z praktycznych celów inwestycji. Urządzenie dostarcza danych, które wcześniej wymagały ręcznego sprawdzania wskazań albo pojawiały się dopiero podczas okresowego rozliczenia.
Dla przeciętnego gospodarstwa najważniejsza zmiana będzie widoczna nie na samym liczniku, lecz w danych o zużyciu. Informacje mają być dostępne znacznie szybciej niż w tradycyjnym modelu odczytu. To pozwala wcześniej zauważyć, kiedy dom zaczyna pobierać wyjątkowo dużo energii.
Jak działa licznik zdalnego odczytu?
Liczniki zdalnego odczytu mierzą pobór energii podobnie jak urządzenia tradycyjne, ale dodatkowo komunikują się z systemem operatora. Nie trzeba więc czekać na fizyczny odczyt wykonany przez pracownika ani przekazywać stanu urządzenia ręcznie w sytuacjach, w których operator może pobrać potrzebne dane zdalnie.
Urządzenia zapisują informacje pozwalające dokładniej analizować zużycie w określonych okresach. Ma to znaczenie szczególnie wtedy, gdy cena energii zależy od godziny lub odbiorca korzysta z taryfy zachęcającej do przenoszenia części zużycia poza czas największego zapotrzebowania.
Urząd Regulacji Energetyki wskazuje również, że liczniki umożliwiają dwustronną komunikację z centralnym systemem oraz mogą automatycznie przekazywać informacje o przerwach w dostawach. Według obowiązujących zasad operator pokrywa koszt zakupu, instalacji, uruchomienia oraz wymaganej infrastruktury technicznej dla objętych przepisami odbiorców przyłączonych do sieci o napięciu nie wyższym niż 1 kV.
| Obszar | Tradycyjny model | Licznik zdalnego odczytu |
|---|---|---|
| Odczyt zużycia | okresowy lub ręczny | automatyczne przekazywanie danych |
| Rozliczenie | może wykorzystywać prognozy | możliwe rozliczenie na podstawie rzeczywistych danych |
| Kontrola poboru | ograniczona między odczytami | dokładniejsze dane o zużyciu |
| Awaria | zgłoszenie i diagnostyka tradycyjnymi metodami | możliwość szybszego wykrycia części zdarzeń |
| Zmiana taryfy | więcej procesów obsługiwanych tradycyjnie | większa automatyzacja obsługi |
| Fotowoltaika | pomiar zależny od istniejącego układu | łatwiejsza analiza energii pobieranej i oddawanej |
Czy nowe liczniki oznaczają koniec prognoz rachunków?
Jednym z najważniejszych powodów zainteresowania nowymi urządzeniami są rachunki za prąd. Licznik przekazujący rzeczywiste wskazania pozwala operatorowi dysponować aktualnymi danymi bez czekania na tradycyjny odczyt. NFOŚiGW wskazuje, że taki system pozwala rozliczać mieszkańców i przedsiębiorców według faktycznego zużycia, bez konieczności opierania rozliczeń na prognozach.
Nie należy jednak mylić dokładniejszego pomiaru z automatyczną gwarancją niższego rachunku. Licznik sam nie ogranicza liczby kilowatogodzin zużywanych przez bojler, płytę indukcyjną, klimatyzator czy ogrzewanie elektryczne. Jego funkcją jest dostarczenie dokładniejszej informacji, dzięki której łatwiej wykryć okresy największego poboru i zmienić sposób korzystania z urządzeń.
„Liczniki zdalnego odczytu nie oszczędzą energii za odbiorcę.”
URE podkreśla, że realna oszczędność zależy od zachowania użytkownika. Sam dostęp do danych może jednak pomóc w zmianie przyzwyczajeń i lepszym dopasowaniu sposobu korzystania z energii do taryfy.
Nowy licznik nie jest urządzeniem obniżającym cenę jednej kilowatogodziny. Nie zmniejsza też automatycznie zużycia. Jego przewagą jest pokazanie danych, na podstawie których można podejmować bardziej świadome decyzje.
Co użytkownik zyska po wymianie licznika?
Lista praktycznych funkcji jest szersza niż sam zdalny odczyt. W zależności od systemu operatora oraz wybranej taryfy odbiorca może wykorzystać dokładniejsze dane do zarządzania zużyciem energii w domu lub firmie.
Najważniejsze możliwości to:
- rozliczanie na podstawie dokładniejszych danych o faktycznym poborze energii;
- łatwiejsza kontrola, w jakich godzinach zużycie jest największe;
- możliwość lepszego wykorzystania taryf uzależnionych od pory dnia;
- brak konieczności obecności mieszkańca podczas standardowego odczytu wykonywanego zdalnie;
- szybsze przekazywanie operatorowi informacji o części awarii;
- dokładniejszy monitoring energii pobieranej i oddawanej przez prosumentów;
- sprawniejsza obsługa niektórych procesów, między innymi związanych ze zmianą taryfy lub sprzedawcy.
Dane mogą być szczególnie przydatne w domach, w których działa kilka urządzeń o wysokim poborze mocy. Pompa ciepła, ogrzewanie elektryczne, samochód ładowany w garażu, klimatyzacja czy bojler potrafią wyraźnie zmienić profil zużycia w określonych godzinach.
Największą wartością inteligentnego pomiaru jest możliwość powiązania kosztu z konkretnym sposobem korzystania z energii.
Czy trzeba płacić za wymianę licznika?
To jedno z pytań najczęściej pojawiających się przy zapowiedziach masowej modernizacji. Zgodnie z informacjami URE koszty zakupu licznika zdalnego odczytu, jego instalacji i uruchomienia oraz wymaganej infrastruktury technicznej ponosi operator systemu dystrybucyjnego w przypadku odbiorców objętych ustawowymi zasadami.
Standardowa wymiana liczników prądu prowadzona według harmonogramu operatora nie oznacza więc, że właściciel mieszkania powinien kupić urządzenie na własną rękę. Sam licznik jest elementem układu pomiarowego obsługiwanego przez operatora.
Inaczej mogą wyglądać sytuacje niestandardowe, na przykład gdy odbiorca sam występuje o wcześniejszą instalację urządzenia poza harmonogramem przewidzianym dla danego obszaru. Szczegóły takiego procesu wynikają z zasad konkretnego operatora, dlatego nie należy utożsamiać planowej, systemowej wymiany z każdą możliwą usługą dotyczącą licznika.
W praktyce przed wizytą montera warto zweryfikować komunikat operatora i dane osoby wykonującej prace. Masowa wymiana urządzeń może być wykorzystywana jako pretekst do prób oszustwa, dlatego żądanie zapłaty gotówką za standardowy montaż powinno wzbudzić ostrożność.
Inteligentny licznik pomoże właścicielom fotowoltaiki
Nowy system pomiarowy ma szczególne znaczenie dla prosumentów. Instalacja fotowoltaiczna sprawia, że energia płynie w dwóch kierunkach: dom pobiera ją z sieci, ale w części godzin może również przekazywać nadwyżkę wyprodukowaną przez panele.

Inteligentne urządzenie pozwala dokładniej śledzić te przepływy. NFOŚiGW wskazuje, że właściciele instalacji OZE mogą monitorować ilość energii oddawanej do sieci. Takie informacje pomagają ocenić, czy produkowany prąd jest wykorzystywany przede wszystkim na miejscu, czy znaczna część trafia poza gospodarstwo.
Dane mogą również ułatwić planowanie pracy urządzeń. Jeżeli największa produkcja z paneli przypada na środek dnia, przesunięcie części zużycia na te godziny może zwiększyć autokonsumpcję. Dotyczy to na przykład podgrzewania wody, pracy pralki, zmywarki, klimatyzacji albo ładowania samochodu elektrycznego, o ile instalacja domowa pozwala bezpiecznie zarządzać takim obciążeniem.
Im dokładniejsze informacje o produkcji i poborze, tym łatwiej ocenić rzeczywisty sposób wykorzystania własnej instalacji.
Dane z liczników trafią do CSIRE
Drugim elementem zmian jest CSIRE, czyli Centralny System Informacji Rynku Energii. Ma on centralizować wymianę określonych informacji między uczestnikami detalicznego rynku energii i usprawniać procesy związane między innymi z obsługą punktów poboru.
System został uruchomiony 1 lipca 2025 roku, a poszczególne podmioty dołączają do niego etapami. Zgodnie z harmonogramem proces wdrażania ma zakończyć się 19 października 2026 roku.
Dla operatora oznacza to dostęp do bardziej uporządkowanych i aktualnych danych. Inteligentne opomiarowanie może również pomóc w szybszej lokalizacji części awarii, monitorowaniu jakości dostaw i planowaniu rozwoju sieci w miejscach, gdzie rośnie zapotrzebowanie na energię.
Ma to coraz większe znaczenie wraz ze wzrostem liczby instalacji fotowoltaicznych, pomp ciepła, magazynów energii i samochodów elektrycznych. Każde z tych urządzeń może zmieniać lokalne obciążenie sieci, a tradycyjny licznik dostarcza operatorowi znacznie mniej informacji o tym, kiedy dokładnie pojawia się wysoki pobór lub produkcja.
Kiedy wszystkie gospodarstwa mają dostać nowe liczniki?
Proces jest rozłożony na lata. URE wskazuje, że do 31 grudnia 2028 roku operatorzy powinni zainstalować liczniki zdalnego odczytu w punktach odpowiadających co najmniej 80 proc. określonej w przepisach liczby punktów poboru u odbiorców końcowych.
NFOŚiGW podaje natomiast, że zgodnie z aktualnymi regulacjami do lipca 2031 roku wszyscy odbiorcy końcowi energii elektrycznej w Polsce mają zostać wyposażeni w urządzenia połączone z systemem zdalnego odczytu i CSIRE. Finansowane obecnie inwestycje na niemal 5 mln urządzeń mają być realizowane do 2030 roku.
Najważniejsze daty przedstawiają się następująco:
- 10 sierpnia 2026 roku NFOŚiGW poinformował o podpisanych umowach dotacyjnych o łącznej wartości 1 mld zł.
- Do końca 2028 roku operatorzy mają osiągnąć ustawowy poziom co najmniej 80 proc. instalacji w objętych regulacją punktach poboru.
- Do 2030 roku mają zostać zrealizowane inwestycje finansowane w ramach obecnie opisanych umów NFOŚiGW.
- Do lipca 2031 roku system zdalnego opomiarowania ma objąć wszystkich końcowych odbiorców energii elektrycznej zgodnie z przewidzianym harmonogramem.
Oznacza to, że część odbiorców ma już takie urządzenia, inni otrzymają je w najbliższych latach, a konkretna data wizyty montera zależy od harmonogramu operatora obsługującego dany obszar.
Nowe liczniki zmienią przede wszystkim dostęp do danych
Inwestycja za miliard złotych nie oznacza automatycznej obniżki cen energii. Jej praktycznym efektem ma być przede wszystkim dokładniejszy pomiar, automatyczny przepływ danych oraz stopniowe odchodzenie od rozwiązań wymagających tradycyjnych odczytów i prognozowania zużycia.
Dla gospodarstwa domowego największą zmianą będzie możliwość szybszego sprawdzenia, kiedy i ile energii faktycznie zużywa. Dla prosumenta dochodzą informacje o przepływie energii do sieci, a dla operatora dokładniejsze dane potrzebne do zarządzania infrastrukturą i wykrywania części awarii. Niemal 5 mln urządzeń finansowanych w ramach programu NFOŚiGW jest więc kolejnym etapem procesu, który docelowo ma objąć wszystkich odbiorców energii elektrycznej w Polsce do 2031 roku.
