Maja Chwalińska poznała rywalkę w sobotnim półfinale turnieju WTA 500 w Singapurze. Polka, która wcześniej w piątek pokonała Elise Mertens 6:2, 6:2, nie zmierzy się ponownie z Mirrą Andriejewą. Rosjanka przegrała z Leylah Fernandez 2:6, 5:7 po 92 minutach gry, Santeos.pl podaje, powołując się nа interia.pl.
Kanadyjka wykorzystała swoją szansę i zamknęła spotkanie w dwóch setach. Tym samym to właśnie Fernandez stanie po drugiej stronie siatki podczas pojedynku Chwalińskiej o awans do finału.
Chwalińska zagra o finał w Singapurze
Piątkowy występ Mai Chwalińskiej przyniósł polskim kibicom bardzo dobre wiadomości. Reprezentantka Polski nie dała Elise Mertens większych szans i wygrała oba sety po 6:2.
Rezultat miał znaczenie nie tylko dla układu turniejowej drabinki. Dzięki awansowi do półfinału Chwalińska zagwarantowała sobie co najmniej 21. miejsce w poniedziałkowym rankingu WTA, czyli wyrównała najwyższą pozycję w swojej dotychczasowej karierze.

To był jeden z najbardziej przekonujących występów Polki w tym turnieju. Chwalińska nie potrzebowała trzech setów, aby zamknąć ćwierćfinał, a jej zwycięstwo pozwoliło jej spokojnie czekać na rozstrzygnięcie drugiego spotkania.
W piątkowym harmonogramie pozostał jeszcze jeden ważny dla niej pojedynek. Naprzeciw siebie stanęły Mirra Andriejewa i Leylah Fernandez. Stawką był awans do półfinału i możliwość zmierzenia się z Polką następnego dnia.
Przed rozpoczęciem meczu można było wyobrażać sobie bardzo interesujący scenariusz. Ewentualna wygrana Andriejewej oznaczałaby kolejne spotkanie Rosjanki z Chwalińską po pamiętnym finale Roland Garros.
Do takiego pojedynku jednak nie dojdzie.
Leylah Fernandez pokonała Mirrę Andriejewą
Spotkanie Fernandez z Andriejewą od pierwszych gemów było pełne walki. Kanadyjka zaczęła od własnego podania, ale szybko musiała mierzyć się z presją ze strony rywalki.
Andriejewa miała okazje na przełamanie, jednak Fernandez potrafiła wyjść z trudnych sytuacji. W pierwszych fragmentach spotkania obie zawodniczki musiały mocno pracować przy własnych serwisach, a kilka gemów rozstrzygało się dopiero po grze na przewagi.
Przełom nastąpił przy podaniu Rosjanki. Fernandez wykorzystała swoją szansę i objęła prowadzenie 3:1. Kanadyjka nie zdołała jednak od razu ustabilizować przewagi, ponieważ chwilę później sama straciła serwis.
Wydawało się, że Andriejewa może wrócić do gry. Rosjanka nie wykorzystała jednak kolejnych możliwości i ponownie oddała podanie.
„Pierwszy set został rozstrzygnięty przez serię przełamań i niewykorzystanych okazji. Fernandez lepiej poradziła sobie z kluczowymi punktami.”
Kanadyjka wyszła na wyraźne prowadzenie i zaczęła kontrolować przebieg pierwszej partii. Przy wyniku 5:2 Andriejewa musiała bronić setbola, a przy jednym z decydujących punktów popełniła podwójny błąd serwisowy.
Fernandez wygrała pierwszą partię 6:2.
Drugi set przyniósł znacznie więcej emocji
Po zmianie stron Andriejewa próbowała odwrócić losy spotkania. Rosjanka od początku drugiego seta znalazła się jednak pod presją, ponieważ Fernandez szybko wypracowała sobie okazje na przełamanie.
Kanadyjka nie wykorzystała pierwszej szansy na objęcie prowadzenia 2:0. To pozwoliło Andriejewej złapać rytm i chwilę później Rosjanka sama przełamała rywalkę.
Na tablicy wyników pojawiło się 2:1 dla Andriejewej i wydawało się, że najwyżej rozstawiona zawodniczka wraca do meczu. Fernandez odpowiedziała jednak bardzo szybko.
Kanadyjka odrobiła stratę i ponownie przejęła inicjatywę. Kolejne gemy były bardzo ważne dla obu tenisistek, ponieważ każdy błąd mógł oznaczać poważne konsekwencje w końcowej fazie seta.
Fernandez była o krok od zwycięstwa
Przy stanie 5:2 Kanadyjka znalazła się bardzo blisko zakończenia spotkania. Wystarczyło utrzymać własne podanie, aby awansować do półfinału.
Wtedy jednak pojawiły się nerwy. Andriejewa nie miała już wiele do stracenia i zaczęła grać odważniej. Rosjanka odrobiła jedno przełamanie, a następnie utrzymała własny serwis.
Nagle z 5:2 zrobiło się 5:5.
To był moment, w którym spotkanie mogło jeszcze całkowicie zmienić kierunek. Fernandez nie pozwoliła jednak rywalce na dalsze odrabianie strat.
Kanadyjka wygrała kolejnego gema, a następnie wykorzystała swoją szansę na zakończenie rywalizacji. Ostatecznie zwyciężyła 7:5 w drugim secie.
Andriejewa potrafiła wrócić do walki w końcówce, ale Fernandez zachowała więcej spokoju w dwóch ostatnich gemach. To wystarczyło, aby zamknąć mecz bez konieczności rozgrywania tie-breaka.
Nie będzie rewanżu za finał Roland Garros
Wynik ćwierćfinału ma dodatkowy kontekst. Chwalińska i Andriejewa spotkały się wcześniej w finale Roland Garros 2026, dlatego ewentualne kolejne starcie obu zawodniczek w Singapurze od razu wzbudzało zainteresowanie.
Scenariusz rewanżu był możliwy, ale wymagał zwycięstwa Rosjanki nad Fernandez. Kanadyjka pokrzyżowała te plany, wygrywając w dwóch setach.
Dla polskich kibiców oznacza to nowe zestawienie półfinału. Chwalińska nie zagra z zawodniczką, z którą rywalizowała o wielkoszlemowy tytuł, lecz stanie naprzeciwko tenisistki, która w piątek wykazała się dużą odpornością w ważnych momentach.
Historia wcześniejszych spotkań obu zawodniczek będzie miała znaczenie, ale na korcie wszystko zacznie się od zera. Fernandez będzie musiała szybko odzyskać siły po ćwierćfinale, natomiast Polka miała za sobą udany i stosunkowo krótki występ przeciwko Mertens.
Leylah Fernandez czeka na Chwalińską
Awans Fernandez oznacza, że sobotni półfinał będzie pojedynkiem dwóch tenisistek, które tego dnia zaprezentowały różne oblicza walki o zwycięstwo.

Chwalińska wygrała z Mertens bardzo pewnie. Wynik 6:2, 6:2 pokazuje, że Polka nie musiała rozgrywać długiego, trzysetowego spotkania. Fernandez natomiast potrzebowała 92 minut, aby pokonać Andriejewą 6:2, 7:5.
Dla Kanadyjki szczególnie istotna może być końcówka drugiego seta. Przy prowadzeniu 5:2 miała wszystko pod kontrolą, ale pozwoliła rywalce doprowadzić do remisu 5:5. Mimo tego nie straciła koncentracji i wygrała dwa kolejne gemy.
„Fernandez miała problemy przy próbie zamknięcia spotkania, ale najważniejsze było to, że po stracie przewagi potrafiła ponownie przejąć inicjatywę.”
To może być ważny element przed półfinałem. Chwalińska pokazała natomiast w meczu z Mertens, że potrafi narzucić swoje warunki i nie pozwolić rywalce na rozwinięcie skrzydeł.
Chwalińska wyrównała najlepszy wynik w rankingu
Sam awans do półfinału WTA 500 w Singapurze przyniósł Polce również konkretny efekt rankingowy. Chwalińska zagwarantowała sobie co najmniej 21. pozycję w poniedziałkowym zestawieniu WTA.
To oznacza wyrównanie jej najwyższego miejsca w karierze.
Dla zawodniczki jest to kolejny ważny etap rozwoju. Wynik w Singapurze daje jej możliwość poprawienia tej pozycji, jeżeli zdoła wygrać również półfinał.
W tym turnieju Chwalińska znalazła się już wśród czterech najlepszych tenisistek, a przed nią jeszcze jeden mecz, którego stawką będzie finał.
Co oznacza awans do półfinału?
Najważniejsze fakty dotyczące sytuacji Chwalińskiej są jasne:
- Polka pokonała Elise Mertens 6:2, 6:2.
- Dzięki temu awansowała do półfinału WTA 500 w Singapurze.
- Chwalińska zagwarantowała sobie co najmniej 21. miejsce w rankingu WTA.
- Leylah Fernandez wygrała z Mirrą Andriejewą 6:2, 7:5.
- To Fernandez będzie półfinałową rywalką Polki.
- Nie dojdzie więc do ponownego spotkania Chwalińskiej z Andriejewą.
Półfinał Chwalińskiej już w sobotę
Maja Chwalińska zna już nazwisko przeciwniczki, z którą powalczy o miejsce w finale turnieju WTA 500 w Singapurze. Leylah Fernandez zapewniła sobie awans po dwusetowym zwycięstwie nad Mirrą Andriejewą.
Dla Polki będzie to kolejne wymagające spotkanie w bardzo udanym dla niej turnieju. Zwycięstwo nad Mertens nie tylko dało jej awans, ale również pozwoliło wyrównać najlepszy wynik rankingowy w karierze.
Teraz poprzeczka pójdzie wyżej. Fernandez ma za sobą zwycięstwo nad najwyżej rozstawioną zawodniczką turnieju, a Chwalińska będzie musiała ponownie zaprezentować poziom, który pozwolił jej tak pewnie wygrać ćwierćfinał.
W Singapurze nie będzie więc powtórki finału Roland Garros. Zamiast starcia Chwalińskiej z Andriejewą kibice zobaczą pojedynek Polki z Fernandez. Stawką będzie miejsce w finale WTA 500.
