Epidemia eboli w DR Konga osiągnęła skalę, jakiej kraj nie notował od odkrycia wirusa w 1976 roku. Według danych władz Demokratycznej Republiki Konga z 11 września 2026 roku liczba potwierdzonych przypadków wzrosła do 7022, a liczba zgonów do 3398. Choroba została wykryta już w siedmiu prowincjach, a nowe ognisko pojawiło się daleko od dotychczasowego centrum epidemii, Santeos.pl podaje, powołując się nа onet.pl.
Najcięższa sytuacja pozostaje na wschodzie kraju, przede wszystkim w prowincji Ituri. Jednocześnie wykrycie przypadku w północno-zachodnim Sud-Ubangi pokazuje, że wirus może pokonywać znaczne odległości wraz z przemieszczającymi się ludźmi. To właśnie geograficzne rozszerzanie się epidemii, a nie tylko rosnący bilans zakażeń, jest obecnie jednym z głównych problemów służb sanitarnych.
Ebola w Kongo 2026 przekroczyła poprzednie rekordy
Obecna fala zachorowań jest już największą epidemią eboli w historii Demokratycznej Republiki Konga pod względem liczby potwierdzonych przypadków. Poprzedni najpoważniejszy kryzys z lat 2018–2020 zakończył się bilansem 3481 przypadków i 2299 zgonów. W 2026 roku liczba zakażeń jest więc już ponad dwukrotnie wyższa.
W skali światowej obecna epidemia pozostaje mniejsza od katastrofalnej fali w Afryce Zachodniej z lat 2014–2016. Wówczas odnotowano ponad 28,6 tys. przypadków oraz 11 325 zgonów, głównie w Gwinei, Liberii i Sierra Leone. Tegoroczny kryzys w DR Konga stał się jednak drugim największym udokumentowanym ogniskiem eboli.
| Epidemia | Liczba przypadków | Liczba zgonów | Obszar |
|---|---|---|---|
| Afryka Zachodnia 2014–2016 | ponad 28 600 | 11 325 | kilka państw |
| DR Konga 2026 | 7022 | 3398 | 7 prowincji według danych z 11 września |
| DR Konga 2018–2020 | 3481 | 2299 | głównie wschodnia część kraju |
Bilans z 2026 roku oznacza śmiertelność wśród potwierdzonych przypadków na poziomie około 48%. Wskaźnik ten nie jest jednak stały. Zależy między innymi od szybkości wykrywania zakażenia, dostępności opieki medycznej oraz tego, czy chory trafia do ośrodka leczenia we wczesnej fazie choroby.
Skala epidemii wzrosła w ciągu kilku miesięcy od lokalnego ogniska do tysięcy potwierdzonych zakażeń. Jednocześnie wirus pojawia się w kolejnych częściach rozległego kraju. To utrudnia śledzenie kontaktów i szybkie izolowanie wszystkich nowych przypadków.

Wirus dotarł do siódmej prowincji
Szczególne obawy wywołał przypadek wykryty w prowincji Sud-Ubangi na północnym zachodzie DR Konga. Wcześniej zakażenia koncentrowały się przede wszystkim we wschodniej i północno-wschodniej części państwa.
Chory mężczyzna miał wcześniej przemieszczać się na dużych odległościach. Według informacji przekazanych przez władze odwiedzał między innymi obszary poza pierwotnym epicentrum epidemii, a następnie zmarł. Służby rozpoczęły ustalanie osób, które mogły mieć z nim kontakt.
Wcześniejszy raport WHO z 10 września, oparty na danych do 7 września, mówił jeszcze o 6757 potwierdzonych przypadkach i 3267 zgonach w sześciu prowincjach. Różnica względem najnowszego bilansu pokazuje zarówno tempo przyrostu zgłoszeń, jak i naturalne opóźnienie między raportami krajowymi a okresowymi aktualizacjami organizacji międzynarodowych.
Komentarz epidemiologiczny: pojawienie się pojedynczego przypadku w nowym regionie nie oznacza automatycznie powstania dużego lokalnego ogniska. Znaczenie ma przede wszystkim liczba kontaktów chorego oraz szybkość ich odnalezienia i objęcia nadzorem.
Dlaczego ta epidemia jest tak trudna do opanowania?
Za tegoroczne zakażenia odpowiada wirus Bundibugyo, należący do grupy orthoebolawirusów. Problem nie ogranicza się jednak do biologicznych właściwości patogenu.
Wschodnia część DR Konga od lat zmaga się z konfliktami zbrojnymi, przesiedleniami ludności i ograniczonym dostępem do opieki zdrowotnej. W części miejscowości zespoły medyczne mają problemy z bezpiecznym dotarciem do pacjentów. Duże znaczenie mają również ruch ludności, działalność górnicza, przepełnione osiedla osób przesiedlonych oraz niedostateczny dostęp do wody i infrastruktury sanitarnej.
Do najważniejszych czynników utrudniających walkę z epidemią należą:
- opóźnione wykrywanie nowych przypadków;
- trudności ze śledzeniem wszystkich kontaktów osób zakażonych;
- niedobór wykwalifikowanego personelu medycznego;
- niewystarczająca liczba miejsc umożliwiających bezpieczną izolację;
- przemieszczanie się ludności między prowincjami i przez granice państw;
- problemy z finansowaniem działań terenowych;
- konflikty i ograniczenia bezpieczeństwa w części regionów.
WHO wskazuje również na potrzebę rozbudowy infrastruktury i zwiększenia liczby pracowników zdolnych do obsługi centrów leczenia.
Ocena ekspertów WHO koncentruje się na szybkim wykrywaniu zakażeń, testowaniu, izolacji i leczeniu wspomagającym. Każde opóźnienie zwiększa liczbę osób, które mogą zostać narażone na kontakt z wirusem.
Nie ma zatwierdzonej szczepionki przeciw Bundibugyo
Sytuację komplikuje brak szczepionki zatwierdzonej specjalnie do ochrony przed chorobą wywoływaną przez wariant Bundibugyo. Dostępny preparat Ervebo został opracowany przeciw innemu gatunkowi wirusa Ebola, związanemu między innymi z epidemią w Afryce Zachodniej.
W 2026 roku preparat Ervebo jest jednak badany w DR Konga w ramach protokołu naukowego. WHO podkreśla, że skuteczność tej szczepionki przeciw Bundibugyo u ludzi pozostaje nieznana, dlatego nie zaleca jej rutynowego stosowania przeciw obecnemu wariantowi poza badaniami. Do 6 września w ramach prowadzonego programu zaszczepiono 2007 pracowników ochrony zdrowia i osób działających na pierwszej linii w sześciu strefach zdrowotnych.
Równolegle prowadzone są badania nad terapią. Rozpoczęte w lipcu badanie PARTNERS obejmowało na początku września ponad 300 pacjentów z potwierdzonym zakażeniem i działało w pięciu placówkach klinicznych w prowincji Ituri. Nadal nie ma jednak zatwierdzonego swoistego leczenia przeznaczonego dla tego wariantu.
Opieka nad chorymi skupia się między innymi na nawodnieniu, wyrównywaniu zaburzeń elektrolitowych, monitorowaniu funkcji narządów oraz leczeniu powikłań. Wczesne rozpoczęcie takiej terapii zwiększa szanse przeżycia.
Jak można zarazić się ebolą?
Objawy eboli mogą początkowo przypominać inne ostre infekcje. Pojawiają się między innymi gorączka, silne osłabienie, bóle mięśni i głowy. W kolejnych etapach możliwe są wymioty, biegunka, bóle brzucha, zaburzenia pracy narządów, a u części pacjentów także krwawienia.
Okres inkubacji może wynosić od 2 do 21 dni. Człowiek nie jest zakaźny przed pojawieniem się objawów.
Wirus przenosi się przede wszystkim przez bezpośredni kontakt z:
- krwią osoby chorej lub zmarłej;
- wymiocinami i innymi płynami ustrojowymi;
- skażonymi przedmiotami oraz powierzchniami;
- tkankami zakażonych zwierząt;
- materiałem biologicznym osoby zakażonej.
Ebola nie rozprzestrzenia się między ludźmi w taki sposób jak grypa czy COVID-19. Do większości zakażeń dochodzi podczas bliskiego kontaktu z osobą objawową lub jej płynami ustrojowymi. Z tego powodu największe ryzyko ponoszą domownicy chorych, pracownicy medyczni bez odpowiedniej ochrony oraz osoby uczestniczące w tradycyjnych obrzędach pogrzebowych obejmujących kontakt z ciałem zmarłego.
Czy Ebola zagraża Polsce?
Fraza czy Ebola zagraża Polsce pojawia się szczególnie często po doniesieniach o wykryciu przypadków poza Afryką. W 2026 roku przypadek związany z pobytem w DR Konga odnotowano między innymi we Francji, a zakażeni pacjenci byli również leczeni w Niemczech po ewakuacji medycznej. Nie doprowadziło to jednak do trwałej transmisji wirusa wśród mieszkańców Europy.
ECDC ocenia prawdopodobieństwo zakażenia dla ogółu mieszkańców Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego jako bardzo niskie. Dotyczy to także Polski. Europejskie systemy ochrony zdrowia dysponują procedurami izolacji, diagnostyki oraz śledzenia kontaktów, które mają ograniczyć ryzyko dalszego szerzenia się zakażenia po ewentualnym zawleczeniu przypadku.
WHO w swojej ocenie z września uznawała ryzyko na terenie DR Konga za bardzo wysokie, a dla państw graniczących z obszarami zagrożonymi za wysokie. Dla pozostałej części świata poziom ryzyka został oceniony jako niski. Organizacja nie rekomendowała również powszechnych ograniczeń dotyczących podróży lub handlu.

Komentarz epidemiologiczny: ryzyko dla Polski pozostaje nieporównywalnie mniejsze niż dla mieszkańców prowincji objętych epidemią. Import pojedynczego przypadku jest teoretycznie możliwy, ale nie oznacza automatycznie powstania lokalnej epidemii.
Co powinny wiedzieć osoby wracające z regionu epidemii?
Największe znaczenie ma rzeczywisty pobyt na obszarze występowania zakażeń i rodzaj kontaktów podczas podróży. Sam przelot przez Afrykę lub przebywanie w tym samym kraju nie jest równoznaczne z ekspozycją na wirusa.
Osoba, która wróciła z obszaru epidemii i miała kontakt z chorym, jego płynami ustrojowymi, skażonym materiałem medycznym lub ciałem zmarłego, wymaga indywidualnej oceny epidemiologicznej. Jeśli w okresie do 21 dni po potencjalnym narażeniu wystąpi gorączka lub inne objawy zgodne z ebolą, znaczenie ma szybkie zgłoszenie historii podróży personelowi medycznemu jeszcze przed bezpośrednim kontaktem z innymi pacjentami.
Nie ma natomiast podstaw do traktowania każdego podróżnego z Afryki jako osoby potencjalnie zakaźnej. Ocena ryzyka opiera się na miejscu pobytu, czasie podróży i konkretnych okolicznościach ekspozycji.
Epidemia nadal nie jest opanowana
Ebola w Kongo 2026 pozostaje jednym z najpoważniejszych kryzysów epidemicznych ostatnich lat. Ponad 7 tys. potwierdzonych przypadków, blisko 3,4 tys. zgonów i pojawienie się zakażenia w siódmej prowincji pokazują, że ognisko nie zostało jeszcze przerwane.
Dla Polski sytuacja wygląda inaczej. Obecne oceny europejskich służb epidemiologicznych nie wskazują na wysokie zagrożenie dla ogółu mieszkańców, ponieważ Ebola wymaga określonego rodzaju bliskiego kontaktu i nie szerzy się łatwo w codziennych sytuacjach. Największym wyzwaniem pozostaje zatrzymanie transmisji w DR Konga, szybkie wykrywanie zakażonych osób oraz znalezienie skutecznej szczepionki i terapii przeciw wariantowi Bundibugyo.
