Rząd wrócił do planu podniesienia opłaty od napojów zawierających cukier, substancje słodzące, kofeinę lub taurynę. Rada Ministrów przyjęła we wrześniu 2026 roku projekt zmian, który ma jednocześnie uszczelnić system poboru opłaty i zmienić jej wysokość, Santeos.pl podaje, powołując się nа money.pl.
Dla konsumentów najważniejsza może okazać się cena na sklepowej półce. Dla producentów napojów zmiana oznacza wyższe obciążenia, a część przedstawicieli sektora rolno-spożywczego obawia się, że mniejsza sprzedaż napojów owocowych przełoży się także na zapotrzebowanie na krajowe owoce.
Spór dotyczy więc nie tylko słodkich napojów. W tle są również ceny produktów, zachowania konsumentów i rynek surowców rolnych.
Podatek cukrowy 2026. Jakie zmiany przygotował rząd?
Potocznie określana jako podatek cukrowy opłata od środków spożywczych funkcjonuje w Polsce od 2021 roku. Obecne przepisy przewidują między innymi 50 groszy za litr w części stałej, dodatkową opłatę za cukier przekraczający określony poziom oraz 10 groszy za litr w przypadku napojów zawierających dodatek kofeiny lub tauryny. Maksymalna wysokość opłaty wynosi obecnie 1,20 zł za litr.

Projekt przyjęty przez rząd zakłada podniesienie tych stawek. Zgodnie z informacjami Ministerstwa Finansów proponowane zmiany obejmują zarówno część stałą i zmienną opłaty, jak i obciążenie dotyczące kofeiny oraz tauryny.
| Element opłaty | Obecna stawka | Proponowana stawka |
|---|---|---|
| część stała za cukier lub słodziki | 0,50 zł/l | 0,70 zł/l |
| każdy gram cukru powyżej 5 g/100 ml | 0,05 zł | 0,10 zł |
| kofeina lub tauryna | 0,10 zł/l | 1,00 zł/l |
| maksymalna opłata | 1,20 zł/l | 1,80 zł/l |
Największa procentowa zmiana dotyczy kofeiny i tauryny. Stawka wzrosłaby z 10 groszy do 1 zł za litr, czyli dziesięciokrotnie.
Rząd tłumaczy propozycję między innymi względami zdrowotnymi oraz potrzebą zwiększenia wpływów przeznaczanych na ochronę zdrowia. W dokumentach rządowych wskazano także na konieczność aktualizacji stawek, które pozostawały na poziomie ustalonym w 2020 roku.
„Celem jest również wyeliminowanie wątpliwości interpretacyjnych, które pojawiły się podczas stosowania obowiązujących przepisów”.
Tak przedstawia zmianę administracyjną część rządowego uzasadnienia. Projekt z września 2026 roku przewiduje również przeniesienie obowiązku zapłaty opłaty na początek łańcucha dostaw, między innymi na producentów i importerów.
O ile mogą wzrosnąć ceny napojów?
Sama wysokość opłaty nie oznacza automatycznie, że cena każdego produktu wzrośnie dokładnie o taką samą kwotę. Ostateczna cena zależy również od kosztów produkcji, transportu, marży producenta, handlu oraz konstrukcji konkretnego napoju.
Dla części produktów zmiana może być jednak wyraźna. Szczególnie dotyczy to napojów energetycznych zawierających kofeinę lub taurynę, ponieważ właśnie ta część opłaty ma zostać zwiększona najbardziej.
Branża zwraca uwagę również na produkty owocowe. Według raportu Instytutu Staszica napoje zawierające co najmniej 20 proc. soku mogą po zmianach podrożeć w niektórych przypadkach o około 16,5 proc. Autorzy raportu wskazują jednocześnie na możliwość zmiany receptur przez producentów, między innymi poprzez ograniczenie udziału naturalnego soku.
To właśnie ten element budzi szczególne zainteresowanie sadowników. Mniejsza zawartość soku może oznaczać mniejsze zapotrzebowanie na krajowe owoce.
Według danych przywołanych w raporcie branża napojowa wykorzystuje rocznie ponad 360 tys. ton jabłek. To około 10 proc. krajowej produkcji tych owoców.
Dlaczego zmiany dotyczą także polskich sadowników?
Producenci napojów owocowych są jednym z odbiorców krajowych jabłek, a szczególne znaczenie ma dla nich surowiec przeznaczany do przetwórstwa. Jeżeli sprzedaż napojów spadnie, firmy mogą ograniczyć zakupy potrzebnych do produkcji owoców.
Instytut Staszica szacuje, że ograniczenie sprzedaży napojów mogłoby zmniejszyć zapotrzebowanie przemysłu napojowego na krajowe owoce i warzywa o około 120 tys. ton rocznie. W raporcie podkreślono, że chodzi przede wszystkim o takie surowce jak jabłka i marchew.
To nie oznacza jednak, że po wejściu zmian każdy sadownik automatycznie odnotuje spadek przychodów. Wpływ będzie zależał od skali zmian sprzedaży, zapotrzebowania przetwórców, wielkości zbiorów oraz sytuacji na rynku owoców.
W przypadku jabłek przemysłowych znaczenie ma przede wszystkim możliwość zagospodarowania dużej ilości surowca. Przy wysokich zbiorach ograniczenie jednego z kanałów sprzedaży może zwiększać presję na ceny skupu.
„Mniejsza sprzedaż oznacza mniejszy popyt na polskie owoce” – wskazują autorzy raportu Instytutu Staszica, opisując potencjalne konsekwencje zmian dla krajowego sektora sadowniczego.
Branża obawia się zmian receptur
Jednym z możliwych sposobów ograniczenia kosztów przez producentów może być modyfikacja składu napojów. Jeżeli wysokość opłaty zależy od zawartości określonych składników, zmiana receptury może wpłynąć na wysokość należności.
W przypadku napojów owocowych szczególne znaczenie ma udział soku. Branża wskazuje, że producenci mogą stanąć przed wyborem między zaakceptowaniem wyższego kosztu a zmianą produktu w taki sposób, aby ograniczyć obciążenie.
Taka decyzja może mieć konsekwencje wykraczające poza samą półkę sklepową. Mniejsza ilość wykorzystywanego soku oznacza bowiem również mniejsze zapotrzebowanie na surowiec kupowany od krajowych producentów.
Z punktu widzenia konsumenta zmiana może być widoczna na etykiecie albo przy kasie. Z punktu widzenia sadownika może pojawić się dopiero później, przy kolejnych kontraktach na dostawy owoców.
Branża rolno-spożywcza zwraca uwagę także na inwestycje producentów, którzy w ostatnich latach zmieniali receptury i ograniczali zawartość cukru. Organizacje branżowe argumentują, że zmiana zasad opłaty może wpłynąć na opłacalność części takich działań.
Co rząd mówi o celu podwyżki?
Argumentacja rządu koncentruje się przede wszystkim na zdrowiu publicznym i ekonomicznej dostępności napojów zawierających cukier oraz substancje pobudzające. W uzasadnieniu wcześniejszego projektu Ministerstwo Finansów wskazywało między innymi na problem otyłości i potrzebę zwiększenia skuteczności opłaty.
Rząd podkreśla również znaczenie wpływów z opłaty dla Narodowego Funduszu Zdrowia. W dokumentach dotyczących projektu wskazano, że 96,5 proc. wpływów z opłaty trafia bezpośrednio do NFZ, między innymi na działania edukacyjne, profilaktyczne oraz świadczenia związane z leczeniem skutków nadwagi i otyłości.
W projekcie przyjętym we wrześniu pojawia się także kwestia uszczelnienia systemu. Po zmianach obowiązek zapłaty ma zostać przeniesiony na wcześniejszy etap obrotu, a przepisy mają dokładniej określać, które formy przekazania lub wykorzystania napojów podlegają opłacie.
To oznacza, że planowana reforma ma dwa wymiary. Pierwszy dotyczy wysokości stawek, drugi sposobu pobierania opłaty.
Organizacje rolnicze i spożywcze wskazują na ryzyko
W dyskusji nad zmianami uczestniczą nie tylko producenci napojów. Branża rolna i spożywcza zwraca uwagę na możliwe skutki dla całego łańcucha dostaw.

W przywoływanym raporcie Instytutu Staszica wskazano, że sektor soków, nektarów i napojów owocowo-warzywnych pozostaje ważnym odbiorcą krajowych owoców. Zmniejszenie sprzedaży gotowych produktów może więc mieć wpływ na wielkość zamówień u przetwórców, a następnie na popyt na surowiec.
Branżowe argumenty nie przesądzają jednak, że taki scenariusz wystąpi w pełnej skali. Ostateczny efekt będzie zależał od zachowania konsumentów, polityki cenowej producentów, zmian receptur oraz reakcji rynku owoców.
Między decyzją dotyczącą opłaty a ceną jabłek w skupie znajduje się kilka etapów. Dlatego ewentualne skutki dla sadowników nie muszą pojawić się natychmiast.
Co może się zmienić dla konsumentów?
Dla klientów sklepów najbardziej odczuwalna będzie ewentualna zmiana cen. Nie każdy produkt zostanie jednak obciążony w taki sam sposób, ponieważ wysokość opłaty zależy od składu napoju i zastosowanych substancji.
Największą zmianę w konstrukcji opłaty widać przy kofeinie i taurynie. Podwyżka z 10 groszy do 1 zł za litr jest znacznie większa niż wzrost podstawowej stawki z 50 do 70 groszy.
W przypadku napojów zawierających większą ilość cukru dochodzi natomiast dodatkowa część opłaty naliczana za każdy gram ponad określony poziom. Maksymalna łączna opłata ma wzrosnąć z 1,20 do 1,80 zł za litr.
Możliwe reakcje producentów obejmują między innymi:
- podniesienie cen gotowych produktów,
- zmianę receptur,
- ograniczenie udziału soku w wybranych napojach,
- poszukiwanie tańszych składników,
- zmianę wielkości opakowań lub strategii sprzedaży.
Nie wszystkie przedsiębiorstwa muszą zastosować ten sam model. Ostateczna decyzja będzie zależeć od kategorii produktu, konkurencji i kosztów jego wytworzenia.
Kiedy zmiany mogą wejść w życie?
Wrześniowy projekt przewiduje, że nowe przepisy dotyczące sposobu pobierania opłaty mają wejść w życie pierwszego dnia miesiąca następującego po upływie sześciu miesięcy od dnia ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw.
Oznacza to, że sama decyzja Rady Ministrów nie jest jeszcze równoznaczna z natychmiastową zmianą cen wszystkich napojów. Projekt musi przejść dalszą procedurę legislacyjną, a termin wejścia poszczególnych rozwiązań będzie zależał od ostatecznego kształtu ustawy i jej publikacji.
To istotne również dla producentów i sadowników. Firmy będą potrzebowały czasu na przygotowanie nowych receptur, kalkulację kosztów i rozmowy dotyczące kontraktów na surowce.
„Zmiana wysokości opłaty może oddziaływać na cały łańcuch dostaw, ale skala tego wpływu będzie zależała od reakcji producentów i konsumentów”.
Najbliższe miesiące pokażą więc nie tylko, jak zmieni się konstrukcja opłaty, lecz także jak rynek odpowie na wyższe koszty. Dla konsumentów kluczowe będą ceny napojów, dla producentów opłacalność sprzedaży, a dla sadowników poziom zapotrzebowania przetwórców na krajowe owoce.
Podwyżka opłaty cukrowej ma przede wszystkim zmienić ekonomiczne warunki sprzedaży napojów. Jej skutki mogą jednak wyjść poza sklepy i fabryki, docierając również do rynku surowców rolnych.
