Cena złota ponownie znalazła się pod presją. W czwartek 24 września, po godzinie 10:00, uncja kruszcu kosztowała około 4283 dolarów, co oznaczało spadek o 0,10 proc. Był to najniższy poziom notowań od początku sierpnia, Santeos.pl podaje, powołując się nа gazeta.pl.
Jeszcze większa zmiana nastąpiła dzień wcześniej. W ciągu jednej sesji cena złota obniżyła się z około 4360 do niemal 4290 dolarów za uncję. Rynek zaczął wyraźniej reagować na oczekiwania dotyczące polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych.
Złoto tanieje. Inwestorzy patrzą na decyzje Fed
Jednym z najważniejszych czynników wpływających obecnie na notowania kruszcu są oczekiwania dotyczące kolejnych decyzji Rezerwy Federalnej. Rosnąca presja inflacyjna oraz mocna kondycja amerykańskiej gospodarki zwiększają znaczenie kolejnych danych publikowanych w USA.

Inwestorzy zakładają możliwość dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Według przedstawionego scenariusza 28 października mogłoby dojść do kolejnego podniesienia stóp procentowych.
We wrześniu Fed podniósł stopy o 25 punktów bazowych, do przedziału 3,75-4 proc. Rynek analizuje teraz, czy był to początek kolejnego etapu zacieśniania polityki pieniężnej, czy też reakcja na konkretną sytuację gospodarczą.
„Inwestorzy skupiają się obecnie na jastrzębim podejściu Fed i utrzymaniu wyższych stóp przez dłuższy czas” – ocenił Ross Maxwell, dyrektor ds. strategii w VT Markets.
To właśnie oczekiwania dotyczące kosztu pieniądza mogą mieć duże znaczenie dla ceny złota w najbliższych tygodniach. Im wyższe są stopy procentowe i rentowności aktywów generujących dochód, tym większa konkurencja dla metalu, który sam w sobie nie wypłaca odsetek.
Dlaczego wyższe stopy procentowe szkodzą złotu
Złoto od lat jest postrzegane przez część inwestorów jako zabezpieczenie w okresach wysokiej inflacji, niepewności gospodarczej czy napięć geopolitycznych. Nie oznacza to jednak, że jego notowania zawsze rosną razem z inflacją.
Kiedy bank centralny podnosi stopy procentowe, rośnie atrakcyjność części instrumentów zapewniających określony dochód. Obligacje oraz inne aktywa oprocentowane mogą w takiej sytuacji konkurować z metalem szlachetnym o kapitał inwestorów.
Złoto nie reaguje na jeden czynnik. Liczy się cały zestaw danych. Szczególne znaczenie mają stopy procentowe, dolar i rentowność obligacji.
W obecnej sytuacji dodatkowym elementem jest siła amerykańskiej gospodarki. Opublikowane dane wskazywały, że aktywność biznesowa w USA we wrześniu osiągnęła najwyższy poziom od ponad pięciu lat. Jednocześnie silny popyt zwiększał presję na łańcuchy dostaw i ceny.
Dolar i obligacje również wpływają na notowania
Rynek złota pozostaje mocno związany z sytuacją na rynku walutowym. Dla inwestorów obserwujących metal szczególnie istotny jest kurs dolara, ponieważ złoto jest wyceniane właśnie w amerykańskiej walucie.
Jeżeli dolar zyskuje na wartości, zakup uncji przez inwestorów korzystających z innych walut staje się relatywnie droższy. Może to ograniczać popyt i zwiększać presję na notowania.
Drugim ważnym elementem są rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. Wzrost rentowności zwiększa atrakcyjność aktywów przynoszących odsetki, podczas gdy złoto nie generuje regularnego dochodu.
Według Rossa Maxwella inwestorzy analizują obecnie kilka czynników jednocześnie:
- nastawienie Rezerwy Federalnej do stóp procentowych,
- możliwość utrzymania wysokich stóp przez dłuższy czas,
- zmiany kursu dolara,
- rentowność amerykańskich obligacji,
- sytuację geopolityczną i ryzyko związane z dostawami energii.
Taki układ powoduje, że rynek metali szlachetnych pozostaje podatny na gwałtowne zmiany. Jedna publikacja makroekonomiczna może zmienić oczekiwania inwestorów dotyczące kolejnego ruchu Fed, a to może przełożyć się na notowania dolara, obligacji i złota.
Cena złota może pozostać niestabilna
Obecne spadki nie muszą oznaczać trwałego trendu. Rynek nadal musi reagować na kolejne dane z amerykańskiej gospodarki, informacje dotyczące inflacji oraz sygnały płynące z Rezerwy Federalnej.
Daniela Corsini, ekonomistka Intesa Sanpaolo, zwraca uwagę na brak wyraźnego kierunku dla metali szlachetnych. Jej zdaniem zmienność może utrzymywać się na wysokim poziomie, a średnia cena złota w kolejnych dwóch kwartałach może wynieść około 4200 dolarów za uncję.
„Metalom szlachetnym brakuje obecnie wyraźnego kierunku, choć zmienność na rynku prawdopodobnie utrzyma się na wysokim poziomie” – oceniła Daniela Corsini.
Prognoza 4200 dolarów za uncję oznaczałaby poziom niższy od notowania obserwowanego 24 września. Nie jest to jednak zapowiedź konkretnej ceny w przyszłości, lecz scenariusz przedstawiony przez ekonomistkę.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje ważnym czynnikiem
Na rynek metali szlachetnych wpływają również wydarzenia geopolityczne. Szczególną uwagę inwestorów przyciąga sytuacja związana z dostawami ropy i energii.
W czwartek ceny ropy lekko spadały po deklaracji Iranu dotyczącej gotowości do rozmów dyplomatycznych, których celem miałoby być zakończenie konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi. Jednocześnie perspektywa porozumienia pozostawała odległa.

Dla złota znaczenie ma nie tylko sama cena ropy. Ewentualne zakłócenia dostaw energii mogą wpływać na inflację, oczekiwania wobec banków centralnych oraz ogólne nastawienie inwestorów do ryzyka.
Rynek jednocześnie śledzi politykę pieniężną USA, kurs dolara oraz informacje dotyczące energii i geopolityki.
To pokazuje, dlaczego notowania złota potrafią zmieniać się szybko nawet wtedy, gdy bezpośredni impuls nie pochodzi z rynku metali szlachetnych.
Złoto jako bezpieczna przystań nie zawsze rośnie
Kruszec często określa się mianem bezpiecznej przystani. W okresach podwyższonej niepewności część inwestorów zwiększa zainteresowanie złotem, traktując je jako sposób na dywersyfikację portfela.
Mechanizm nie działa jednak automatycznie. Jeżeli jednocześnie rosną stopy procentowe, rentowności obligacji i wartość dolara, presja na metal może być silniejsza niż popyt wynikający z obaw geopolitycznych.
Właśnie z takim zestawem czynników rynek mierzy się obecnie. Inwestorzy próbują ocenić, czy polityka Fed pozostanie restrykcyjna przez dłuższy czas i jak szybko amerykańska gospodarka będzie reagować na koszt pieniądza.
Dla inwestorów w złoto oznacza to konieczność obserwowania nie tylko samego wykresu kruszcu, ale również danych makroekonomicznych. Ruch ceny o kilkadziesiąt dolarów w ciągu jednej sesji może być konsekwencją zmiany oczekiwań wobec polityki pieniężnej.
Srebro, platyna i pallad również zmieniły ceny
Spadki nie ograniczyły się do wszystkich metali w jednakowym stopniu. W czwartek zmieniły się również notowania srebra, platyny i palladu.
| Metal | Cena | Zmiana |
|---|---|---|
| Złoto | 4283 USD za uncję | -0,10 proc. |
| Srebro | 64,65 USD za uncję | -0,45 proc. |
| Platyna | 1767 USD za uncję | +1 proc. |
| Pallad | 1284 USD za uncję | +1,15 proc. |
Różnice pokazują, że poszczególne metale mogą reagować na sytuację rynkową w odmienny sposób. Złoto pozostaje szczególnie wrażliwe na oczekiwania dotyczące stóp procentowych i dolara, podczas gdy w przypadku innych metali istotną rolę odgrywa również popyt przemysłowy.
Rynek metali szlachetnych nie porusza się jednym tempem. Złoto może tracić, podczas gdy platyna i pallad w tym samym czasie zyskują.
Co może zdecydować o dalszej cenie złota
Najbliższe tygodnie będą zależeć przede wszystkim od danych, które zmienią oczekiwania inwestorów dotyczące polityki Fed. Szczególne znaczenie mogą mieć informacje o inflacji, kondycji gospodarki i rynku pracy w USA.
Jeżeli dane będą wzmacniać przekonanie o potrzebie utrzymywania wysokich stóp, złoto może pozostawać pod presją. Z kolei słabsze dane gospodarcze lub zmiana oczekiwań dotyczących polityki pieniężnej mogą ograniczyć presję na kruszec.
Na notowania wpływać będzie także sytuacja geopolityczna. Ewentualne zwiększenie ryzyka na rynku energii może zmienić oczekiwania dotyczące inflacji i ponownie skierować uwagę inwestorów w stronę aktywów uznawanych za zabezpieczenie przed niepewnością.
Na 24 września cena złota znajduje się więc w punkcie, w którym kilka różnych sił działa jednocześnie. Kruszec kosztuje około 4283 dolarów za uncję, a rynek analizuje możliwość kolejnego ruchu Fed, kondycję amerykańskiej gospodarki, dolara, obligacje oraz sytuację geopolityczną. Prognoza średniej ceny na poziomie około 4200 dolarów za uncję w kolejnych dwóch kwartałach pokazuje, że część analityków zakłada utrzymanie podwyższonej zmienności.
