Od północy 1 września 2026 roku kierowcy w Polsce zobaczyli na pylonach stacji wyraźnie wyższe kwoty. Wygasł rządowy pakiet CPN, a stawka VAT na benzynę i olej napędowy wróciła z 8 do 23 proc. Pierwsze porównania cen pokazały, że ceny paliw od 1 września 2026 wzrosły miejscami o około 1 zł, a w przypadku diesla nawet nieco więcej, Santeos.pl podaje, powołując się nа money.pl.
Zmiana była natychmiastowa, dlatego jeszcze przed północą na wielu stacjach pojawiło się więcej samochodów niż zazwyczaj. Kierowcy próbowali wykorzystać ostatnie godziny obowiązywania niższych cen. Największym problemem nie jest jednak sam jednorazowy skok. Analitycy rynku paliw oceniają, że początek września może przynieść kolejne podwyżki wynikające już nie z podatków, lecz z sytuacji na światowym rynku.
Koniec pakietu CPN zmienił ceny w jedną noc
Do 31 sierpnia obowiązywały rozwiązania ograniczające koszt tankowania. Pakiet CPN obejmował obniżenie VAT na paliwa z 23 do 8 proc., ograniczoną akcyzę oraz mechanizm maksymalnych cen detalicznych. Po zakończeniu programu stacje ponownie zaczęły działać bez tego zabezpieczenia.

Ostatniego dnia obowiązywania pakietu maksymalna cena benzyny Pb95 wynosiła 6,64 zł za litr. W przypadku Pb98 było to 7,46 zł, a dla oleju napędowego 7,31 zł. Po północy różnica była widoczna praktycznie od razu.
Na jednej z warszawskich stacji Orlenu przy ul. Radzymińskiej cena diesla wzrosła o 1,08 zł za litr. Pb95 podrożała o 1 zł, natomiast benzyna 98 o 1,03 zł. Podobny ruch cenowy zaobserwowano na stacji BP przy ul. Łodygowej, gdzie diesel również zdrożał o 1,08 zł.
Powrót 23-proc. VAT na paliwa nie był więc zmianą widoczną wyłącznie w podatkowych wyliczeniach. Kierowcy zobaczyli jej efekt bezpośrednio przy dystrybutorach.
| Rodzaj paliwa | Maksymalna cena 31 sierpnia | Przykładowa cena po zmianie | Skala wzrostu |
|---|---|---|---|
| Pb95 | 6,64 zł/l | ok. 7,64 zł/l | ok. 1,00 zł/l |
| Pb98 | 7,46 zł/l | ok. 8,49 zł/l | ok. 1,03 zł/l |
| Diesel | 7,31 zł/l | ok. 8,39 zł/l | ok. 1,08 zł/l |
| LPG | poza głównym mechanizmem zmian VAT | ok. 2,89–2,97 zł/l | znacznie mniejsza zmiana |
Podane wartości pokazują skalę zmian na wybranych stacjach i nie oznaczają jednolitego cennika dla całej Polski. Cena zależy od lokalizacji, sieci, kosztów dostaw i polityki konkretnego operatora.
Ile kosztuje tankowanie po podwyżkach?
Najłatwiej zobaczyć różnicę na przykładzie pełnego baku. Jeśli litr benzyny kosztuje o złotówkę więcej, przy tankowaniu 50 litrów rachunek rośnie o około 50 zł. W przypadku diesla, którego wzrost przekroczył na części stacji 1 zł za litr, dodatkowy koszt może być jeszcze większy.
Dla kierowców pokonujących codziennie długie trasy zmiana szybko stanie się odczuwalna w domowym budżecie. Jeszcze mocniej mogą odczuć ją przedsiębiorstwa transportowe, firmy kurierskie, rolnicy i właściciele flot, którzy zużywają setki lub tysiące litrów paliwa miesięcznie.
Najważniejsze poziomy cen obserwowane i prognozowane na początku września to:
- benzyna Pb95 w okolicach 7,38–7,51 zł za litr,
- benzyna Pb98 w przedziale około 8,36–8,49 zł za litr,
- olej napędowy około 8,19–8,33 zł za litr,
- autogaz LPG około 2,89–2,97 zł za litr.
Są to przedziały dla rynku, a nie gwarantowane ceny na każdej stacji. W dużych miastach, przy autostradach czy na stacjach o specyficznej polityce marżowej kierowca może zobaczyć inne wartości.
Jedna złotówka różnicy na litrze może wyglądać niepozornie przy zakupie kilku litrów. Przy pełnym baku oznacza już kilkadziesiąt złotych więcej. W skali kilku tankowań miesięcznie koszt rośnie do kwoty, którą trudno uznać za symboliczną.
Eksperci ostrzegają, że pierwszy skok może nie być ostatni
Podwyżka wynikająca z wygaśnięcia CPN była łatwa do przewidzenia, ponieważ powrót pełnej stawki VAT automatycznie zwiększa cenę detaliczną. Rynek paliw ma jednak drugi problem: utrzymujące się wysokie koszty surowców i produktów paliwowych.
Ekspert rynku paliw Dawid Czopek oceniał, że skala wzrostu może sięgnąć około 1 zł dla benzyny oraz mniej więcej 1,10 zł dla oleju napędowego. W praktyce pierwsze odczyty ze stacji były zbliżone do tych szacunków.
Dawid Czopek wskazywał, że bez czasowego mechanizmu CPN ceny prawdopodobnie rosłyby bardziej stopniowo. Zakończenie programu skumulowało zmianę w jednym momencie i dlatego kierowcy zobaczyli efekt cenowego skoku praktycznie z dnia na dzień.
Prognozy na dalszą część tygodnia również nie dają powodów do oczekiwania szybkiego powrotu do sierpniowych poziomów. Rafał Zywert, zajmujący się analizami rynku paliw, wskazywał na możliwość dodatkowego ruchu rzędu 20–30 groszy za litr pod koniec tygodnia.
W takim scenariuszu cena diesla we wrześniu może utrzymać się wyraźnie powyżej granicy 8 zł. To szczególnie istotne dla transportu i rolnictwa, gdzie olej napędowy jest podstawowym paliwem, a nawet niewielka zmiana ceny jednostkowej przekłada się na duże koszty.
Dlaczego kierowcy ustawiali się w kolejkach?
Końcówka sierpnia przyniosła wzmożony ruch na części stacji. Informacja, że od 1 września kończy się preferencyjna stawka VAT i znikają maksymalne ceny, była powszechnie znana. Kierowcy mogli więc łatwo obliczyć, że zatankowanie samochodu przed północą pozwoli uniknąć kilkudziesięciu złotych dodatkowego wydatku.
Kolejki pojawiały się między innymi w Warszawie i okolicach, Oławie czy Zakopanem. Nie oznacza to, że wszystkie stacje w kraju były zatłoczone, ale w wielu punktach sprzedaży ruch wyraźnie wzrósł.
Zdaniem Dawida Czopka zachowanie kierowców było bardziej zdecydowane niż przy wcześniejszym zakończeniu preferencji. Konsumenci znali już mechanizm i wiedzieli, że po wygaśnięciu programu cena może zmienić się praktycznie natychmiast.
Ekonomiczna motywacja była prosta. Kierowca tankujący 40 litrów paliwa przy różnicy około 1 zł za litr zostawiał przed północą około 40 zł mniej. Przy dwóch takich tankowaniach oszczędność zbliżała się do 80 zł.
Czym był pakiet CPN i dlaczego wrócił w sierpniu?
Program Ceny Paliwa Niżej wprowadzono jako reakcję na zakłócenia na międzynarodowym rynku energetycznym. Problemy z transportem surowców przez rejon cieśniny Ormuz oraz napięcia na Bliskim Wschodzie podbiły notowania ropy i produktów paliwowych. Polski rząd zdecydował wtedy o czasowej interwencji w ceny detaliczne.
Mechanizm obejmował przede wszystkim niższy VAT, ograniczoną akcyzę oraz ustalanie maksymalnych cen wybranych rodzajów paliwa. Pierwotnie rozwiązanie funkcjonowało przez kilka miesięcy, a następnie zostało ponownie uruchomione na okres od 17 do 31 sierpnia.
Celem drugiego etapu było ograniczenie kosztów ponoszonych przez kierowców podczas końcówki wakacji i powrotów z urlopów.
Taka interwencja nie była jednak bezpłatna dla państwa. Według przedstawionych szacunków dotychczasowy koszt pakietu miał sięgać około 4,7 mld zł. Samo ponowne obniżenie VAT w drugiej połowie sierpnia miało kosztować budżet około 495 mln zł.
Czy CPN rzeczywiście opłacał się kierowcom?
Odpowiedź zależy od sposobu korzystania z samochodu. Osoba tankująca dwa razy w drugiej połowie sierpnia mogła zatrzymać w portfelu kilkadziesiąt złotych. Kierowca pokonujący znacznie większe przebiegi korzystał z preferencji bardziej, natomiast właściciel samochodu używanego sporadycznie mógł niemal nie odczuć programu.

Z punktu widzenia budżetu państwa skala wydatku była jednak znaczna. Dlatego eksperci sceptycznie oceniają możliwość regularnego przywracania takiego rozwiązania przy każdej okazji związanej ze zwiększonym ruchem samochodowym.
Niższa cena na stacji nie oznacza, że ekonomiczny koszt znika. Część wydatku została czasowo przeniesiona z kierowców na budżet państwa. Po zakończeniu mechanizmu rynek ponownie pokazuje pełną cenę paliwa wraz z normalnym obciążeniem podatkowym.
W praktyce CPN działał jak krótkoterminowa osłona. Nie usuwał przyczyn wysokich cen ropy ani ograniczeń w światowym handlu paliwami, dlatego jego zakończenie musiało oznaczać powrót do wyższych poziomów.
Czy Orlen może ograniczyć dalszy wzrost cen?
Duże znaczenie dla polskiego rynku ma polityka największych sprzedawców, przede wszystkim Orlenu. Jednym ze sposobów ograniczenia nagłego wzrostu cen detalicznych może być czasowe zmniejszenie marż.
Rafał Zywert zwracał uwagę, że rynek może obserwować właśnie taki scenariusz. Przy niższych marżach stacje mogą częściowo złagodzić wzrost, szczególnie w pierwszych dniach po zakończeniu programu.
Eksperci rynku paliw zaznaczają jednak, że ograniczanie marży ma swoje granice. Jeżeli ropa i gotowe produkty paliwowe na rynkach międzynarodowych drożeją, sprzedawcy nie mogą przez długi czas kompensować całej różnicy własnym wynikiem.
W efekcie ceny benzyny i diesla będą zależały nie tylko od podatków. Znaczenie mają notowania ropy, kurs walut, ceny gotowych paliw w Europie, koszty logistyki i poziom marż hurtowych oraz detalicznych.
Czy pakiet CPN może jeszcze wrócić?
Po zakończeniu sierpniowej odsłony programu pojawiło się pytanie, czy rząd mógłby ponownie uruchomić go przed kolejnymi okresami zwiększonych podróży, na przykład przed Wszystkimi Świętymi albo Bożym Narodzeniem.
Eksperci cytowani przy analizie rynku nie spodziewają się, aby CPN miał być regularnie przywracany. Powodem są przede wszystkim wysokie koszty dla finansów publicznych. Każde obniżenie VAT oznacza mniejsze wpływy podatkowe, a mechanizm utrzymywania cen maksymalnych również wymaga finansowego zabezpieczenia.
Nie można też ignorować reakcji rynku. Jeśli kierowcy przyzwyczają się do okresowego obniżania cen, zakończenie każdej kolejnej akcji może ponownie powodować kolejki i gwałtowny skok popytu tuż przed jej wygaśnięciem.
Kierowcy muszą przygotować się na droższy wrzesień
Koniec pakietu CPN natychmiast zmienił rachunki przy dystrybutorach. Benzyna Pb95 podrożała na części stacji o około 1 zł za litr, a olej napędowy nawet o około 1,08 zł. Powodem pierwszego skoku był przede wszystkim powrót 23-proc. VAT oraz koniec mechanizmu maksymalnych cen.
Kolejne dni mogą przynieść dalsze zmiany, ponieważ rynek nadal pozostaje pod presją wysokich cen surowców i paliw gotowych. Czasowe ograniczanie marż może złagodzić wzrost, ale nie zatrzyma go, jeśli koszty zakupu będą nadal rosły.
Dla kierowcy oznacza to prostą zmianę: pełny bak może kosztować o kilkadziesiąt złotych więcej niż pod koniec sierpnia. Dla transportu, firm i rolników różnica będzie liczona w znacznie większych kwotach. Wrzesień zaczyna się więc od cenowego skoku, którego skutki wykraczają daleko poza same stacje paliw.
