Maja Chwalińska kontynuuje fantastyczną serię podczas tegorocznego Roland Garros. Polska tenisistka, która do głównej drabinki przedostała się przez kwalifikacje, zanotowała kolejne spektakularne zwycięstwo. Tym razem jej ofiarą padła Maria Sakkari, była trzecia rakieta świata i zawodniczka posiadająca ogromne doświadczenie na największych turniejach, Santeos.pl podaje, powołując się na onet.pl.
Spotkanie rozpoczęło się jednak od bardzo trudnych chwil dla Polki. Pierwszy set przebiegał pod pełną kontrolą Greczynki, która dominowała praktycznie w każdym elemencie gry. Nic nie wskazywało na to, że kilka godzin później kibice będą świadkami jednego z największych polskich sukcesów podczas tegorocznego turnieju w Paryżu.
Fatalny początek i błyskawiczna reakcja rywalki
Od pierwszych wymian Maria Sakkari narzuciła wysokie tempo. Greczynka skutecznie wykorzystywała swoją siłę fizyczną i agresywny styl gry, zmuszając Chwalińską do ciągłego biegania po korcie. Polska zawodniczka miała problemy z ustawieniem się do piłek, a przeciwniczka bezlitośnie wykorzystywała każdą okazję.
W efekcie pierwsza partia zakończyła się wynikiem 6:1 dla Sakkari.
Eksperci obecni w Paryżu zwracali uwagę, że Polka po raz pierwszy podczas turnieju trafiła na rywalkę grającą tak ofensywnie.
„Sakkari od początku pokazała, że chce przejąć pełną kontrolę nad spotkaniem. Chwalińska musiała znaleźć zupełnie inne rozwiązania taktyczne niż w poprzednich rundach” — oceniali komentatorzy tenisowi.
Maja Chwalińska rozpoczęła wielki powrót
Drugi set rozpoczął się od kolejnych problemów reprezentantki Polski. Sakkari szybko objęła prowadzenie i wydawało się, że pewnie zmierza do zwycięstwa.

Wtedy jednak nastąpił moment przełomowy.
Maja Chwalińska zaczęła grać odważniej, częściej przejmowała inicjatywę i coraz skuteczniej odpowiadała na agresywne zagrania rywalki. Polka wygrała cztery gemy z rzędu, a końcówkę seta ozdobiła dwoma asami serwisowymi.
Trybuny coraz głośniej wspierały zawodniczkę z Polski.
Atmosfera na korcie zmieniała się z minuty na minutę. Kibice wyczuwali, że może dojść do czegoś wyjątkowego. Chwalińska odzyskała pewność siebie i zaczęła narzucać własne warunki gry.
Druga partia zakończyła się wynikiem 6:3 dla Polki.
Decydujący set przyniósł ogromne emocje
Po wyrównaniu stanu meczu inicjatywa zaczęła przechodzić na stronę Chwalińskiej. Już na początku trzeciego seta Polka zdobyła przełamanie i wyraźnie zwiększyła presję na swojej przeciwniczce.
Najbardziej emocjonujący moment nastąpił przy stanie 2:1. Chwalińska przegrywała wtedy 0:40 przy własnym podaniu, ale zdołała wygrać pięć kolejnych punktów. Był to fragment meczu, który wielu obserwatorów uznało za kluczowy dla całego spotkania.
Chwilę później Polka ponownie przełamała rywalkę.
„To był gem godny największych mistrzyń. W takich momentach buduje się wielkie kariery” — komentowali dziennikarze obecni na Roland Garros.
Maria Sakkari zaczęła popełniać coraz więcej błędów, a Chwalińska grała coraz pewniej. Ostatecznie trzeci set zakończył się wynikiem 6:2 dla Polki.
Najważniejsze liczby meczu
Przed przejściem do dalszej części warto przyjrzeć się kluczowym statystykom pojedynku.
| Element | Wynik |
|---|---|
| Pierwszy set | Sakkari 6:1 |
| Drugi set | Chwalińska 6:3 |
| Trzeci set | Chwalińska 6:2 |
| Wynik końcowy | 1:6, 6:3, 6:2 |
| Runda turnieju | 3. runda |
| Kolejny cel | Ćwierćfinał Roland Garros |
Trzecia wielka gwiazda pokonana przez Polkę
Sukces nad Marią Sakkari nie był pierwszą niespodzianką sprawioną przez Chwalińską w Paryżu. Wcześniej Polka wyeliminowała już inne wysoko notowane zawodniczki, pokazując, że jej znakomita forma nie jest przypadkiem.
Szczególnie imponujące jest to, że tenisistka rozpoczęła turniej jako kwalifikantka. Jeszcze kilka tygodni temu niewielu ekspertów przewidywało, że stanie się jedną z największych bohaterek Roland Garros.
Do tej pory wyeliminowane przez Polkę rywalki należały do grona najbardziej rozpoznawalnych nazwisk kobiecego tenisa.
- Maria Sakkari
- Qinwen Zheng
- Elise Mertens
Roland Garros 2026 staje się dla Chwalińskiej turniejem życia.
Wielki awans w rankingu WTA
Wygrana z Greczynką ma ogromne znaczenie nie tylko sportowe, ale również rankingowe. Dzięki kolejnemu zwycięstwu Polka zanotuje potężny skok w światowym rankingu.
Według aktualnych wyliczeń awansuje na około 74. miejsce w zestawieniu WTA. To oznacza nie tylko najlepszy wynik w karierze, ale również znacznie łatwiejszą drogę do udziału w kolejnych wielkoszlemowych imprezach.

Eksperci podkreślają, że taki awans może całkowicie zmienić najbliższe miesiące w karierze zawodniczki.
„Ten wynik otwiera przed nią zupełnie nowe możliwości. Bez kwalifikacji, z większą pewnością siebie i zupełnie inną pozycją w światowym tenisie” — oceniają analitycy WTA.
Kolejne wyzwanie już czeka
Po największym zwycięstwie w karierze Maja Chwalińska nie zamierza się zatrzymywać. W czwartej rundzie zmierzy się z Diane Parry lub Amandą Anisimovą.
Dla Polki będzie to kolejna szansa na napisanie pięknego rozdziału w historii polskiego tenisa. Niezależnie od wyniku kolejnego meczu już teraz można mówić o przełomie w jej karierze.
Maja Chwalińska przyjechała do Paryża jako kwalifikantka, a dziś znajduje się w gronie największych sensacji całego turnieju. Po zwycięstwie nad Marią Sakkari awansowała do drugiego tygodnia zawodów i udowodniła, że potrafi rywalizować z tenisistkami światowej czołówki. Jeśli utrzyma obecną formę, kibice mogą jeszcze długo emocjonować się jej występami na paryskich kortach.
