PKO Bank Polski ostrzega przed oszustami, którzy rozsyłają wiadomości e-mail podszywające się pod bank. Kampania wykorzystuje znane elementy identyfikacji PKO BP, a odbiorcy mogą otrzymać komunikaty sugerujące potwierdzenie operacji albo pojawienie się ważnej informacji dotyczącej bezpieczeństwa. Niebezpieczeństwo kryje się przede wszystkim w załącznikach oraz linkach prowadzących do fałszywych stron, Santeos.pl podaje, powołując się nа tvn24.pl.
Bank opublikował aktualne ostrzeżenie 20 sierpnia 2026 roku. Przestępcy próbują sprawić wrażenie, że wiadomość pochodzi z wiarygodnego źródła, dlatego mogą umieszczać w niej logo PKO Banku Polskiego, prawdziwe numery telefonów czy adresy kontaktowe instytucji. Sam wygląd wiadomości nie potwierdza jednak jej autentyczności.
„Ostrzegamy przed atakami cyberprzestępców, którzy podszywają się pod nasz bank.”
Jak wyglądają fałszywe wiadomości od PKO BP?
Cyberprzestępcy bazują na prostym mechanizmie. Wiadomość ma sprawić, że odbiorca zareaguje szybko i przestanie dokładnie analizować jej treść. Dlatego w tytule e-maila może pojawić się informacja o wykonanej operacji, problemie z bezpieczeństwem albo nowym komunikacie wymagającym uwagi.


Wśród przykładów podanych przez bank znalazły się tematy „Potwierdzenie operacji” oraz „UWAGA! Jest jeden nowy komunikat bezpieczeństwa”. Taki nagłówek może wzbudzić niepokój szczególnie wtedy, gdy klient nie wykonywał żadnej transakcji i chce natychmiast sprawdzić, co wydarzyło się na jego rachunku.
Fałszywy e-mail PKO BP może wyglądać profesjonalnie. Oszuści potrafią umieścić nazwę banku w polu nadawcy, użyć jego logo oraz wkleić prawdziwe dane kontaktowe. Adres, z którego faktycznie wysłano wiadomość, może być jednak zupełnie inny.
Najczęstsze elementy takiej wiadomości to:
- nazwa PKO Bank Polski widoczna jako nadawca,
- temat sugerujący pilną operację lub problem z bezpieczeństwem,
- logo i elementy graficzne przypominające korespondencję bankową,
- prawdziwe numery telefonów lub dane kontaktowe banku,
- załącznik w formacie Excel,
- link prowadzący do strony imitującej bankowość elektroniczną.
Profesjonalny wygląd wiadomości nie jest dowodem jej prawdziwości. Logo można skopiować, nazwę nadawcy zmienić, a prawdziwy numer telefonu umieścić w treści bez jakiegokolwiek kontaktu z bankiem. Najważniejsza pozostaje ostrożność wobec samego załącznika, linku i adresu nadawcy.
Plik Excel w wiadomości to sygnał ostrzegawczy
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów aktualnej kampanii jest załącznik Excel w fałszywym e-mailu. Bank wyraźnie zaznaczył, że nie przesyła potwierdzeń operacji w plikach Excel z rozszerzeniem .xls.
To cenna wskazówka, ponieważ cyberprzestępcy liczą na naturalną ciekawość odbiorcy. Osoba, która widzi wiadomość o rzekomej transakcji, może chcieć otworzyć dokument, aby sprawdzić kwotę lub odbiorcę przelewu. Właśnie taki odruch ma wykorzystać atak.
Po otwarciu niebezpiecznego pliku na urządzenie może trafić złośliwe oprogramowanie. Jego działanie zależy od konkretnego wariantu ataku, ale potencjalnym skutkiem jest przejęcie danych znajdujących się na komputerze, uzyskanie informacji pozwalających na dalsze oszustwa albo zdobycie dostępu do bankowości.
| Element wiadomości | Co powinno wzbudzić podejrzenie |
|---|---|
| Temat e-maila | presja, pilne potwierdzenie operacji |
| Nadawca | nazwa banku przy nietypowym adresie e-mail |
| Logo | wygląda prawidłowo, ale nie potwierdza autentyczności |
| Plik Excel | bank nie wysyła w nim potwierdzeń operacji |
| Link | może prowadzić do fałszywego logowania |
| Prośba o dane | próba zdobycia loginu, hasła lub innych informacji |
„Nie jesteśmy autorem tych wiadomości” – podkreśla PKO Bank Polski.
Fałszywa strona może wyglądać niemal identycznie jak prawdziwa
Drugi wariant oszustwa na klientów PKO Banku Polskiego wykorzystuje link. Po jego kliknięciu odbiorca może zobaczyć stronę przypominającą ekran logowania do bankowości internetowej.
Taki serwis może zawierać logo, odpowiednią kolorystykę, pola do wpisania loginu i hasła oraz pozostałe elementy kojarzone z prawdziwą witryną banku. Celem nie jest jednak zalogowanie klienta, lecz przechwycenie wpisanych przez niego danych.
Eksperci CERT Polska wielokrotnie zwracali uwagę, że współczesne fałszywe strony mogą bardzo dokładnie kopiować wygląd popularnych serwisów. Ocena witryny wyłącznie na podstawie jej grafiki jest więc niewystarczająca. Znacznie większe znaczenie ma adres strony widoczny w przeglądarce oraz sposób, w jaki użytkownik na nią trafił.
Cyberprzestępcy stosują przy tym socjotechnikę. Komunikaty o podejrzanej transakcji, blokadzie rachunku czy problemach z zabezpieczeniami mają wywołać niepokój, a następnie skłonić do wykonania konkretnej czynności bez zastanowienia.
Co grozi po kliknięciu linku lub otwarciu załącznika?
Skutki mogą być poważne. Phishing bankowy nie ogranicza się do zdobycia adresu e-mail czy numeru telefonu. Atakujący próbują dotrzeć przede wszystkim do danych pozwalających przejąć kontrolę nad bankowością elektroniczną albo urządzeniem ofiary.
W zależności od zastosowanego mechanizmu konsekwencją może być:
- przechwycenie loginu i hasła do bankowości,
- instalacja złośliwego oprogramowania na komputerze,
- zdobycie dodatkowych danych osobowych,
- próba autoryzowania nieuprawnionej operacji,
- utrata kontroli nad rachunkiem,
- kradzież pieniędzy.
Nie każda fałszywa wiadomość działa dokładnie tak samo. Jeden e-mail może kierować do strony wyłudzającej dane, drugi wykorzystywać zainfekowany dokument, a kolejny nakłaniać do kontaktu z osobą podszywającą się pod konsultanta.
Z punktu widzenia cyberbezpieczeństwa najbardziej niebezpieczny jest moment, w którym odbiorca zaczyna działać pod presją. Pilny ton wiadomości ma skrócić czas potrzebny na ocenę, czy komunikat rzeczywiście pochodzi z banku.
Jak rozpoznać próbę oszustwa?
Nie ma jednego elementu, który pojawia się w każdym ataku, dlatego najlepiej oceniać wiadomość jako całość. Szczególna ostrożność jest potrzebna, gdy korespondencja pojawia się niespodziewanie i od razu wymaga kliknięcia, pobrania dokumentu albo podania danych.
Przede wszystkim trzeba sprawdzić pełny adres nadawcy, a nie tylko nazwę wyświetlaną przez program pocztowy. Napis „PKO Bank Polski” może zostać ustawiony również przez oszusta.
Podejrzenia powinny wzbudzić także nietypowe rozszerzenia załączników, komunikaty o bardzo pilnej konieczności działania oraz linki prowadzące do logowania. Jeśli wiadomość dotyczy operacji na rachunku, bezpieczniej sprawdzić sytuację po samodzielnym uruchomieniu oficjalnej aplikacji lub wpisaniu znanego adresu bankowości elektronicznej zamiast korzystania z odnośnika otrzymanego w e-mailu.
Pośpiech działa na korzyść przestępcy. Kilkadziesiąt dodatkowych sekund na sprawdzenie nadawcy i sposobu logowania może zapobiec utracie danych. Wiadomość budząca silny niepokój powinna skłaniać do większej ostrożności, a nie szybszego klikania.
Co zrobić po otrzymaniu podejrzanego e-maila?
Bank zaleca przede wszystkim, aby nie otwierać podejrzanych załączników i nie klikać znajdujących się w takich wiadomościach linków. Jeżeli klient ma wątpliwości, może skontaktować się bezpośrednio z PKO BP.
Numer wskazany przez bank to 800 302 302. Połączenie jest bezpłatne dla krajowych numerów w Polsce, natomiast w innych przypadkach koszt zależy od taryfy operatora.
Jeżeli podejrzana wiadomość już została otwarta, kluczowe znaczenie ma to, co wydarzyło się później. Samo przeczytanie treści e-maila zwykle nie jest tym samym co uruchomienie załącznika, podanie danych na fałszywej stronie lub zatwierdzenie nieznanej operacji.
W przypadku wpisania danych logowania na podejrzanej stronie należy działać szybko. Kontakt z bankiem, zabezpieczenie dostępu do rachunku oraz zmiana danych uwierzytelniających mogą ograniczyć ryzyko dalszych szkód. Podejrzane strony i wiadomości można również zgłaszać odpowiednim zespołom reagowania na incydenty cyberbezpieczeństwa.
Dlaczego oszuści wykorzystują wizerunek banku?
Bankowość internetowa daje przestępcom szczególnie atrakcyjny cel, ponieważ skuteczny atak może prowadzić bezpośrednio do pieniędzy. Jednocześnie klienci są przyzwyczajeni do powiadomień związanych z transakcjami, bezpieczeństwem i obsługą rachunku.
Wizerunek dużej instytucji wzbudza zaufanie. Właśnie dlatego w nowej kampanii cyberoszustów pojawia się nie tylko nazwa PKO BP, ale również elementy mające wyglądać jak autentyczna komunikacja bankowa.
Schemat jest przy tym podobny do innych kampanii phishingowych obserwowanych w Polsce w 2026 roku. Oszuści podszywają się nie tylko pod banki, lecz także pod serwisy internetowe, firmy kurierskie, platformy handlowe czy operatorów usług. Zmienia się marka i treść pretekstu, natomiast cel pozostaje podobny: skłonić odbiorcę do przekazania danych lub uruchomienia szkodliwej zawartości.
PKO BP przypomina jedną prostą zasadę
Aktualne ostrzeżenie PKO Banku Polskiego dotyczy wiadomości, które mogą wyglądać wystarczająco wiarygodnie, by uśpić czujność odbiorcy. Tematy dotyczące potwierdzenia operacji i bezpieczeństwa, logo banku, prawdziwe dane kontaktowe oraz profesjonalny wygląd nie oznaczają, że e-mail faktycznie został wysłany przez PKO BP.
Najbardziej charakterystycznym sygnałem w opisanej kampanii jest plik Excel lub link prowadzący do fałszywego serwisu. Bank przypomina, że potwierdzeń operacji nie wysyła w plikach .xls.
PKO BP ostrzega klientów, by nie otwierali podejrzanych załączników i nie korzystali z odnośników zawartych w takich e-mailach. Jeśli wiadomość budzi wątpliwości, bezpieczniej przerwać działanie i samodzielnie skontaktować się z bankiem niż ryzykować utratę danych, pieniędzy i dostępu do rachunku.
