Krzysztof Baranowski po raz trzeci w życiu podjął próbę samotnego opłynięcia świata. Jeden z najbardziej znanych polskich żeglarzy i podróżników rozpoczął najnowszą wyprawę w listopadzie 2025 roku, wypływając z Teneryfy. Choć podczas rejsu ukończył 88 lat, nadal samodzielnie prowadzi jacht, planuje kolejne etapy podróży i mierzy się z problemami, których na oceanie nie można przewidzieć, Santeos.pl podaje, powołując się na pomponik.pl.
Wyprawa Baranowskiego wzbudza ogromne zainteresowanie miłośników żeglarstwa. Obserwatorzy śledzą położenie jachtu, informacje o kolejnych postojach oraz komunikaty dotyczące stanu technicznego jednostki. Rejs wymaga jednak nie tylko umiejętności i odporności psychicznej, lecz także znacznych środków finansowych. Z tego powodu uruchomiono zbiórkę, która ma pomóc w pokryciu kosztów dalszej podróży.
Samotna żegluga nie jest nieprzerwaną romantyczną podróżą pod pełnymi żaglami. Każdego dnia trzeba kontrolować pogodę, wyposażenie oraz stan jednostki. Na środku oceanu nawet niewielka usterka może zmienić cały plan wyprawy.
Kim jest Krzysztof Baranowski?
Krzysztof Baranowski urodził się 26 czerwca 1938 roku we Lwowie. Po wojnie zamieszkał wraz z rodziną we Wrocławiu, gdzie jako młody człowiek zainteresował się żeglarstwem. Z czasem zdobywał kolejne uprawnienia i doświadczenie pozwalające mu wypływać coraz dalej poza europejskie porty.
Jego życiorys nie ogranicza się wyłącznie do prowadzenia jachtów. Baranowski jest inżynierem elektronikiem, dziennikarzem, pisarzem, filmowcem i nauczycielem. Przez wiele lat popularyzował wiedzę o morzu, publikował książki i reportaże oraz realizował materiały dokumentalne poświęcone podróżom.

Podczas trzeciej wyprawy, 26 czerwca 2026 roku, kapitan ukończył 88 lat. Tak zaawansowany wiek sprawia, że jego obecny rejs jest wydarzeniem szczególnym nawet w środowisku doświadczonych żeglarzy oceanicznych. Sam Baranowski podkreśla jednak, że kluczową rolę odgrywają przygotowanie, rozsądek oraz umiejętność rezygnacji z ryzykownego manewru.
„Doświadczenie nie usuwa zagrożeń, ale pomaga je wcześniej rozpoznać. Na oceanie najważniejsze jest podejmowanie decyzji odpowiednich do warunków, a nie kurczowe trzymanie się pierwotnego harmonogramu” – zwracają uwagę doświadczeni żeglarze komentujący wyprawę.
Pierwszy samotny rejs rozpoczął ponad 50 lat temu
Pierwsza historyczna wyprawa Krzysztofa Baranowskiego rozpoczęła się w 1972 roku. Polski żeglarz wystartował w samotnych regatach OSTAR, których uczestnicy płynęli z brytyjskiego Plymouth do Newport w Stanach Zjednoczonych. Baranowski ukończył tę wymagającą trasę jako dwunasty zawodnik.
Po dotarciu do Ameryki nie zakończył jednak podróży. Na pokładzie jachtu „Polonez” ruszył dalej w samotny rejs dookoła świata. Trasa prowadziła przez Atlantyk, Przylądek Horn, Ocean Spokojny, Australię oraz Ocean Indyjski.
Wyprawa zakończyła się w czerwcu 1973 roku. Baranowski zapisał się w historii jako pierwszy Polak, który samotnie opłynął świat trasą wokół Przylądka Horn. Było to jedno z najważniejszych osiągnięć polskiego żeglarstwa oceanicznego w XX wieku.
Wśród najważniejszych dokonań kapitana znajdują się:
- udział w samotnych regatach OSTAR;
- samotne opłynięcie świata trasą wokół Hornu;
- drugi rejs dookoła Ziemi trasą równikową;
- stworzenie programu Szkoły pod Żaglami;
- działalność pisarska, filmowa i edukacyjna;
- rozpoczęcie trzeciego samotnego rejsu w 2025 roku.
Droga prowadząca wokół Przylądka Horn od dawna budzi respekt wśród marynarzy. Silne wiatry, gwałtowne sztormy, niskie temperatury i wysokie fale sprawiają, że nawet współcześnie pozostaje ona niezwykle wymagająca. Ponad pół wieku temu żeglarze dysponowali znacznie mniej rozwiniętymi systemami nawigacyjnymi i łącznościowymi.
Drugi raz opłynął świat w latach 1999–2000
Na drugą samotną wyprawę dookoła świata Baranowski wyruszył 2 października 1999 roku. Tym razem prowadził jacht „Lady B”, a rejs rozpoczął się w portugalskiej miejscowości Vilamoura. Kapitan wybrał trasę równikową i popłynął w przeciwnym kierunku niż podczas pierwszej podróży.
Żeglarz przeprawił się przez Kanał Panamski, pokonał Ocean Spokojny oraz Ocean Indyjski, a następnie przedostał się przez Kanał Sueski. Po przebyciu około 24 tysięcy mil morskich wrócił do portugalskiego portu 30 sierpnia 2000 roku.
| Rejs | Okres wyprawy | Jacht | Najważniejsze osiągnięcie |
|---|---|---|---|
| Pierwszy | 1972–1973 | „Polonez” | Samotne opłynięcie świata trasą na Horn |
| Drugi | 1999–2000 | „Lady B” | Około 24 tys. mil trasą równikową |
| Trzeci | od listopada 2025 roku | „Meteor” | Kolejna samotna próba opłynięcia Ziemi |
Po zakończeniu drugiej podróży Baranowski został pierwszym Polakiem, który dwukrotnie samotnie opłynął świat. Sukces ten potwierdził jego pozycję jako jednej z najważniejszych postaci w historii krajowego żeglarstwa.
Dlaczego trzecia wyprawa rozpoczęła się później?
Krzysztof Baranowski przez kilka lat mówił o planach ponownego wyruszenia w drogę. Początkowo zamierzał rozpocząć rejs w 2022 roku, dokładnie 50 lat po pierwszej wyprawie. Przygotowywał „Poloneza”, przeprowadził remont jednostki i odbył samotny rejs kwalifikacyjny.
Przez kilka miesięcy mieszkał na jachcie na Wyspach Kanaryjskich. Musiał pokonać samodzielnie około 500 mil morskich, aby potwierdzić, że zna jednostkę i nadal potrafi prowadzić ją bez pomocy załogi. Przygotowania były zaawansowane, jednak sprawy rodzinne zmusiły kapitana do zmiany planów.

„Zamieszkałem na pokładzie jachtu na Kanarach i przez kilka miesięcy się przygotowywałem. Musiałem odbyć 500 mil samotnej żeglugi, żeby pokazać, że żeglarz jest związany z tym jachtem i poradzi sobie w samotności” – wspominał Baranowski.
Pogarszał się wówczas stan zdrowia jego żony, Bogumiły Wander. Znana prezenterka telewizyjna wymagała opieki, dlatego plan podróży zszedł na dalszy plan. Baranowski pozostał przy żonie i zrezygnował z planowanego terminu wypłynięcia.
Bogumiła Wander zmarła 30 lipca 2024 roku. Po jej śmierci kapitan ponownie zaczął przygotowywać się do samotnej podróży. Przyznał, że powrót na morze miał być dla niego również sposobem na zmierzenie się z żałobą.
„Jedna z przyczyn, dla której nie waham się ruszyć w rejs, to jest też jakby terapia” – wyjaśniał żeglarz, mówiąc o swojej decyzji.
Trzeci rejs rozpoczął się na Teneryfie
Baranowski wyruszył w trzecią samotną podróż 16 listopada 2025 roku. Rejs rozpoczął w marinie San Miguel na Teneryfie. Tym razem na ocean wypłynął jachtem „Meteor”, a nie przygotowywanym wcześniej „Polonezem”.
Pierwszym ważnym celem była Martynika. Następnie trasa prowadziła w stronę Panamy i Kanału Panamskiego, przez który kapitan przedostał się na Ocean Spokojny. Kolejnymi punktami podróży były między innymi okolice Galapagos, Tahiti, Wyspy Cooka oraz Fidżi.
Podczas rejsu kapitan musi stale dostosowywać plany do warunków atmosferycznych. Na Rarotondze zdecydował się na dłuższy postój, ponieważ dalsza żegluga mogła być niebezpieczna z powodu pogody i aktywności cyklonów. W dalszą drogę wyruszył dopiero wtedy, gdy sytuacja na oceanie uległa poprawie.
Planowana trasa obejmuje również Australię, Ocean Indyjski, Mauritius oraz Kapsztad. Ostateczne daty dotarcia do kolejnych miejsc nie są jednak pewne. W samotnym rejsie harmonogram zależy od wiatru, pogody, stanu zdrowia kapitana i sprawności technicznej jachtu.
Dlaczego podróżnik potrzebuje wsparcia?
Samotny rejs dookoła świata jest bardzo kosztownym przedsięwzięciem. Wydatki obejmują nie tylko żywność, wodę i paliwo, ale również opłaty portowe, części zamienne, ubezpieczenie, łączność oraz bieżącą eksploatację jachtu.
Szczególnie kosztowne mogą być nieprzewidziane naprawy. Jeżeli awaria wydarzy się w odległym porcie, konieczne bywa sprowadzenie odpowiedniego elementu z Europy lub innego kontynentu. Do tego dochodzą koszty postoju w marinie oraz pracy specjalistów.
„Środki są potrzebne na eksploatację jachtu, postoje w marinach, zaopatrzenie na kolejne etapy podróży i bieżące naprawy. Samotny rejs dookoła świata to nie tylko żagiel na horyzoncie, lecz także logistyka i konkretne koszty” – podkreślono w komunikacie dotyczącym zbiórki.
Fani kapitana rozpoczęli internetową akcję wsparcia. Zebrane pieniądze mają umożliwić kontynuowanie kolejnych odcinków podróży i reagowanie na techniczne problemy pojawiające się podczas wielomiesięcznej żeglugi.
Baranowski stworzył Szkołę pod Żaglami
Jednym z najważniejszych projektów kapitana jest Szkoła pod Żaglami. Program umożliwiał uczniom kontynuowanie nauki podczas wielomiesięcznych wypraw na dużych żaglowcach. Młodzi ludzie uczestniczyli w normalnych lekcjach, ale jednocześnie pełnili wachty i pomagali w codziennym funkcjonowaniu jednostki.
Projekt miał uczyć samodzielności, dyscypliny oraz współpracy. Uczniowie musieli dzielić czas między naukę, obowiązki na pokładzie i poznawanie odwiedzanych państw. Zdaniem Baranowskiego życie na morzu pozwala młodym ludziom szybciej zrozumieć znaczenie odpowiedzialności za siebie i innych.
Kapitan był również zaangażowany w powstanie znanych polskich żaglowców, między innymi „Pogorii” i „Fryderyka Chopina”. Przez dziesięciolecia pisał książki, realizował filmy oraz zachęcał kolejne pokolenia do poznawania żeglarstwa.
Wyprawa obserwowana przez tysiące osób
Trzeci rejs Krzysztofa Baranowskiego jest nie tylko próbą sportową, ale również osobistą podróżą człowieka, który przez większość życia był związany z morzem. W wieku 88 lat kapitan nadal wykorzystuje doświadczenie zdobyte podczas dziesiątek wypraw i tysięcy mil spędzonych na oceanie.
Nie każda decyzja podczas takiej podróży polega na jak najszybszym płynięciu do następnego portu. Czasami największą oznaką doświadczenia jest pozostanie w bezpiecznym miejscu, przeczekanie sztormu albo zmiana trasy. Baranowski wielokrotnie podkreślał, że ocean wymaga pokory niezależnie od liczby wcześniejszych wypraw.
Trzeci samotny rejs dookoła świata może stać się kolejnym historycznym osiągnięciem polskiego podróżnika. Do jego zakończenia pozostało jednak wiele wymagających etapów, tysiące mil morskich oraz możliwe naprawy. Dalszy przebieg wyprawy będzie zależał od pogody, sprawności „Meteora”, kondycji kapitana i wsparcia osób obserwujących jego niezwykłą podróż.
