Nad Arktyką rozwija się sezonowy wir polarny, a jego kondycja może mieć znaczenie dla przebiegu zimy w Polsce. To właśnie w rejonie bieguna północnego gromadzą się coraz chłodniejsze masy powietrza, gdy dni stają się krótsze, a noc polarna obejmuje kolejne obszary, Santeos.pl podaje, powołując się nа twojapogoda.pl.
Nie oznacza to jeszcze, że Polskę czeka wyjątkowo mroźna zima. Kluczowe będzie to, czy wir pozostanie zwarty i silny, czy też zacznie słabnąć oraz deformować się. W drugim przypadku arktyczne powietrze może łatwiej przedostawać się na średnie szerokości geograficzne.

Nad Arktyką powstaje sezonowy wir polarny
Wir polarny jest rozległym układem niskiego ciśnienia, który w chłodnej części roku rozwija się nad obszarem Arktyki. Wraz ze spadkiem temperatury nad biegunem zaczyna gromadzić się coraz zimniejsze powietrze, a cyrkulacja atmosferyczna tworzy układ ograniczający jego przemieszczanie się na południe.
Wokół wiru przebiega silny prąd strumieniowy. To strefa bardzo szybkich wiatrów występująca wysoko w atmosferze, która w dużym uproszczeniu działa jak granica pomiędzy zimnym powietrzem arktycznym a cieplejszymi masami znajdującymi się nad Europą.
Im bardziej uporządkowany pozostaje wir polarny, tym trudniej zimnemu powietrzu z Arktyki przedostać się daleko na południe.
W analizowanym scenariuszu wir jest jeszcze na etapie rozwoju. Temperatura na wysokości około 30 kilometrów nad Arktyką może spadać do około -70 do -80 stopni Celsjusza. Jednocześnie prąd strumieniowy nie osiąga jeszcze pełnej siły.
Według przedstawionych danych wiatr w tej strefie osiąga obecnie około 55 km/h, podczas gdy w przypadku dojrzałego i silnego wiru może zbliżać się do 145 km/h.
„Od kondycji cyklonu polarnego zależy, czy zima będzie łagodna czy sroga, spokojna czy kapryśna”.
To właśnie różnica między silnym, zwartym wirem a jego osłabieniem może mieć większe znaczenie niż sama obecność bardzo zimnego powietrza nad Arktyką.
Pogoda w Polsce zależy od sytuacji wysoko nad biegunem
Dla mieszkańców Polski wydarzenia zachodzące kilkadziesiąt kilometrów nad powierzchnią Ziemi mogą wydawać się odległe, ale układ cyrkulacji atmosferycznej może wpływać na kierunek napływu mas powietrza.
Jeżeli wir polarny pozostaje zwarty, zimne powietrze częściej zostaje zamknięte w pobliżu obszarów polarnych. Silny prąd strumieniowy może wtedy ograniczać jego spływ na południe, a nad Europę częściej docierają łagodniejsze masy powietrza z zachodu i południa.
W takim układzie pogoda w Polsce może mieć bardziej jesienny charakter. Zamiast wielotygodniowych mrozów częściej pojawiają się deszcz, zachmurzenie, silniejszy wiatr oraz temperatury oscylujące w pobliżu wartości typowych dla późnej jesieni.
To jednak nie wyklucza krótkich ataków zimy.
Gdy układ atmosferyczny zaczyna się zmieniać, prąd strumieniowy może mocno meandrować. Zamiast niemal prostego przepływu z zachodu na wschód pojawiają się głębokie zatoki i wybrzuszenia, które zmieniają kierunek transportu powietrza.
Wtedy zimne masy mogą spływać z północy znacznie dalej na południe.
Osłabienie wiru może otworzyć drogę dla arktycznego chłodu
Najbardziej interesujący dla Polski jest scenariusz, w którym wir polarny traci swoją zwartą strukturę. Nie musi to oznaczać natychmiastowego nadejścia zimy, ale zwiększa możliwość występowania sytuacji, w których bardzo zimne powietrze opuszcza obszary polarne.
W praktyce taki układ może prowadzić do dużych kontrastów temperatury. Po okresie mrozu może pojawić się odwilż, a po niej ponowne ochłodzenie.
Jedna zmiana w cyrkulacji może więc przestawić pogodę z łagodnego układu na zdecydowanie bardziej zimowy.
W przypadku Polski możliwe są wtedy trzy charakterystyczne elementy:
- napływ chłodnego lub bardzo chłodnego powietrza z północy,
- gwałtowne zmiany temperatury w krótkim czasie,
- zwiększone ryzyko śnieżyc, gdy zimne powietrze spotka się z wilgotnymi masami znad Atlantyku lub innych części Europy.
Nie każdy epizod chłodu musi przy tym oznaczać długą zimę. Pogoda może przechodzić od mrozu do odwilży w ciągu kilku dni, szczególnie gdy układ niżowy przemieszcza się nad Europą.
„Fale mrozów i śnieżyce mogą przeplatać się z odwilżami, ulewami i wichurami”.
Taki przebieg oznaczałby zimę bardziej zmienną niż stabilną. Termometry mogłyby wskazywać zarówno wartości ujemne, jak i dodatnie, a opady mogłyby przyjmować postać śniegu, deszczu ze śniegiem lub deszczu w zależności od regionu i aktualnej sytuacji barycznej.

Czy zima w Polsce będzie mroźna i śnieżna?
Na tym etapie sam rozwój wiru polarnego nie pozwala przesądzić, jak będzie wyglądała cała zima. Jego zachowanie może zmieniać się w kolejnych tygodniach, a sytuację dodatkowo modyfikują inne elementy globalnej cyrkulacji atmosferycznej.
Ważny jest również fakt, że prognoza sezonowa nie działa tak samo jak prognoza na kilka dni. Modele mogą wskazywać ogólną tendencję temperatury lub opadów, ale nie są w stanie z dużym wyprzedzeniem określić konkretnego dnia, w którym w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku zacznie padać śnieg.
W przypadku zimy szczególnie trudne jest przewidywanie pojedynczych epizodów mrozu. Mogą one pojawić się nawet wtedy, gdy średnia temperatura całego miesiąca pozostaje stosunkowo wysoka.
| Sytuacja atmosferyczna | Możliwy efekt w Polsce |
|---|---|
| Silny i zwarty wir polarny | Częstszy napływ łagodniejszego powietrza |
| Osłabienie wiru | Większe ryzyko spływu zimnego powietrza |
| Mocno meandrujący prąd strumieniowy | Duże wahania temperatury |
| Napływ chłodu przy dużej wilgotności | Możliwe intensywne opady śniegu |
| Napływ ciepłego powietrza po okresie mrozu | Odwilż, deszcz i szybkie topnienie śniegu |
Dlatego sama informacja o temperaturze nad Arktyką nie wystarcza, aby ogłosić nadejście ostrej zimy.
Znacznie ważniejszy będzie rozwój całego układu atmosferycznego. Jeśli wir będzie się wzmacniał, zimno może pozostać skoncentrowane daleko na północy. Jeśli natomiast pojawią się wyraźne zaburzenia jego struktury, wzrośnie możliwość transportu arktycznych mas powietrza w kierunku Europy.
Początek zimy może być spokojniejszy
W przedstawionych prognozach widoczny jest scenariusz stopniowego wzmacniania wiru polarnego. Taki rozwój sytuacji przemawiałby za spokojniejszym początkiem zimy w Europie Środkowej.
Nie oznacza to jednak braku śniegu czy mrozu. Krótkie ochłodzenia mogą występować również przy silnym wirze, zwłaszcza gdy lokalne układy niżowe i wyże zmienią kierunek przepływu powietrza.
Istotne będzie to, co stanie się później. Według opisywanego scenariusza wir może wzmacniać się aż do początku grudnia, a jego dalsze zachowanie będzie miało znaczenie dla kolejnych tygodni sezonu.
Największa niewiadoma nie dotyczy więc samego początku zimy, lecz tego, czy wir utrzyma swoją strukturę w dalszej części sezonu.
Jeśli pozostanie silny, Polska może częściej znajdować się pod wpływem łagodniejszych mas powietrza. Jeżeli zacznie słabnąć, rośnie prawdopodobieństwo sytuacji sprzyjających napływowi zimna z północy.
Modele sezonowe pokazują łagodniejszy wariant
Prognozy sezonowe wskazują jednocześnie na możliwość zimy cieplejszej od wieloletniej normy. Taki scenariusz nie oznacza, że w Polsce nie będzie mrozu ani śniegu. Średnia sezonowa może być wysoka mimo kilku bardzo zimnych epizodów.
W praktyce łagodniejsza zima może oznaczać przede wszystkim częstsze okresy dodatniej temperatury, przeplatane krótkimi nawrotami chłodu. Zamiast trwałej pokrywy śnieżnej na nizinach mogą dominować deszcz, mokry śnieg i odwilże.
Najbardziej prawdopodobny w takim układzie jest pogodowy miks, który trudno przypisać do jednej klasycznej zimy.
„Zamiast długotrwałych mrozów może dominować wilgotna i wietrzna pogoda z temperaturą bliższą późnej jesieni”.
Dla poszczególnych regionów Polski sytuacja może być jednak zupełnie inna. W górach śnieg może utrzymywać się znacznie dłużej, podczas gdy na nizinach podobny układ baryczny będzie przynosił przede wszystkim deszcz.
Co może zmienić scenariusz zimy?
Najważniejszym czynnikiem pozostanie kondycja wiru polarnego. Nawet korzystna dla łagodnej zimy prognoza może zostać zmodyfikowana, jeżeli w atmosferze pojawią się silne zaburzenia wpływające na jego strukturę.
Warto obserwować przede wszystkim:
- siłę wiru polarnego i prędkość wiatrów w jego otoczeniu,
- kształt oraz położenie prądu strumieniowego,
- kierunek napływu mas powietrza do Europy,
- zmiany temperatury w stratosferze,
- prognozy sezonowe dotyczące temperatury i opadów.
Dopiero zestawienie tych elementów pozwala lepiej ocenić, czy Polska zmierza w stronę częstszych mrozów i śnieżyc, czy raczej łagodnej, wilgotnej zimy.
Najbliższe tygodnie będą więc ważniejsze niż pojedyncza mapa sezonowa.
Jeżeli wir polarny pozostanie zwarty, chłód będzie miał mniej okazji do zejścia daleko na południe. Jeżeli natomiast zacznie się rozpadać lub silnie deformować, sytuacja może zmienić się bardzo szybko.
Jaka będzie zima w Polsce?
Obecny scenariusz nie wskazuje jednoznacznie na długą i wyjątkowo mroźną zimę. Rozwijający się wir polarny może początkowo sprzyjać utrzymaniu chłodu nad Arktyką, a prognozy sezonowe dopuszczają temperatury wyższe od normy.
Nie oznacza to jednak spokojnej pogody przez cały sezon. Przy osłabieniu wiru lub dużych meandrach prądu strumieniowego możliwe są krótkie, ale intensywne epizody zimowe z mrozem i śniegiem. W Polsce może wtedy dochodzić do szybkich przejść od chłodu do odwilży.
Najbardziej prawdopodobny obraz takiej zimy to duża zmienność: okresy deszczowej, wietrznej pogody mogą przeplatać się z kilkudniowymi nawrotami mrozu, a w odpowiednich warunkach także z intensywnymi śnieżycami. Ostateczny przebieg sezonu będzie zależał od tego, czy wir polarny utrzyma swoją siłę, czy zacznie tracić stabilność.
