Wizyta w studiu telewizyjnym przerodziła się w szczerą rozmowę o tym, czym naprawdę jest gotowość na związek. Agata Załęcka przyznała, że od zawsze chciała się zakochać, ale nie potrafiła budować relacji „na siłę” i bez emocji. Podkreśliła, że nigdy nie wchodziła w relacje tylko po to, by nie być samą, bo takie podejście zwykle kończy się rozczarowaniem, Santeos.pl podaje, powołując się na halotu.polsat.pl.
W jej opowieści mocno wybrzmiało rozróżnienie między byciem samemu a byciem samotnym, które często mylimy w codziennym życiu. W rozmowie uczestniczył też Adam Wyszyński, Mister Polski 2025, a perspektywę ekspercką wnosiła psycholożka i seksuolożka Ameera Ibrahim.
Załęcka mówiła, że w relacjach potrzebuje autentycznego poruszenia i tej szczególnej iskry, którą wiele osób nazywa „motylami w brzuchu”. Zaznaczyła wprost, że nie widzi sensu w byciu z kimś, kto jej nie porywa, nawet jeśli z zewnątrz taki związek mógłby wyglądać „rozsądnie”. Aktorka podkreśliła, że samotność potrafi być trudna, ale może też przynieść coś dobrego, jeśli człowiek nie traktuje jej jak porażki. W tym kontekście zwróciła uwagę, że czasem ludzie wybierają luźniejsze relacje i ona nie ocenia takiej decyzji. Jej zdaniem „wszystko jest dla ludzi”, jeśli tylko jest świadomym wyborem, a nie ucieczką.
Agata Załęcka o relacjach bez ucieczki od samotności
Aktorka wróciła pamięcią do okresu, kiedy była singielką i wiedziała, jak wygląda presja, by „z kimś być”. Mówiła, że w jej przypadku nie było możliwości zbudowania związku bez uczuć, nawet jeśli bardzo by chciała. Podkreśliła, że brak emocjonalnego zaangażowania szybko obnaża pustkę relacji i prędzej czy później prowadzi do frustracji. Zwróciła też uwagę, że bycie samemu nie musi oznaczać izolacji, a samotność nie jest jedynym scenariuszem dla singli. W jej słowach pobrzmiewała myśl, że warto najpierw poukładać siebie, zanim zacznie się budować coś z kimś.

Jednocześnie Załęcka przyznała, że rozumie osoby, które potrzebują bliskości w prostszej formie. Powiedziała, że jeśli ktoś chce spotykać się bez wielkich deklaracji, bo tak mu w danym momencie pasuje, nie ma w tym nic złego. Dla niej kluczowe jest to, żeby nie udawać przed sobą, po co wchodzi się w relację i czego się od niej oczekuje. Wtedy łatwiej uniknąć rozczarowań i nie wplątać się w układ, który od początku nie jest zgodny z naszymi potrzebami. To podejście nadało ton całej rozmowie o prawdziwej gotowości na związek.
„Związek to praca dwojga ludzi” i lekcja z małżeństwa
Załęcka podkreśliła także, że poważna relacja rzadko bywa czymś, co da się zaplanować w kalendarzu. Mówiła, że w jej przypadku „po prostu się wydarzyło” i nie zakładała, że akurat w tym momencie zbuduje trwały związek. Dzisiaj, jako mężatka, przekonuje jednak, że udane małżeństwo wymaga codziennego wysiłku i uważności. Zaznaczyła, że ludzie się zmieniają, a to oznacza konieczność ciągłego dostrajania się do siebie. Jej zdaniem to nie jest łatwe zadanie, ale właśnie ta praca decyduje o jakości relacji.
W rozmowie pojawił się też temat specyfiki życia osoby publicznej i tego, jak wpływa to na związki. Aktorka powiedziała, że bycie partnerem aktorki nie jest proste i wymaga cierpliwości oraz poczucia własnej wartości. Opowiedziała historię z przeszłości o adoratorze, który był bardzo zaangażowany, dopóki trwał duży projekt zawodowy. Kiedy okazało się, że projekt upadł i „nic z tego nie wyszło”, adorator nagle zniknął, co było dla niej jasną weryfikacją intencji. Ta anegdota mocno wybrzmiała jako ostrzeżenie, że fascynacja statusem i blaskiem może udawać uczucie, ale nim nie jest.
Mister Polski 2025 o relacjach „bez przyszłości” i wygodzie singla
Adam Wyszyński przyznał, że jego doświadczenia były inne i zdarzało mu się wchodzić w relacje, choć od początku czuł, że nie mają one większej przyszłości. Zastanawiał się, czy był to brak odwagi, czy raczej lęk przed samotnością, który potrafi pchać człowieka do kompromisów. Jednocześnie zauważył, że taki lęk bywa „samozachowawczy”, bo przypomina, jak ważna jest więź i bliskość. Wyszyński zwrócił też uwagę na szerszy kontekst społeczny, mówiąc o rosnącej liczbie samotnych osób w Polsce. Według niego to trend, który powinien dawać do myślenia, bo samotność bywa nie tylko wyborem, ale też skutkiem tempa życia i presji.

Model dodał, że szczególnie mężczyznom łatwo przyzwyczaić się do kawalerskiego komfortu. W jego ocenie „singlowanie” potrafi stać się wygodne, a potem trudno zrezygnować z ułożonych rytuałów i przywilejów codzienności. Opowiedział, że zna osoby, które same mówią, iż „zagalopowały się” w takim stylu życia i dziś ciężko im wpuścić kogoś do świata, który uporządkowały po swojemu. Ten wątek domknął temat: czasem problemem nie jest brak chęci do związku, lecz przyzwyczajenie do życia bez kompromisów. Wyszyński zasugerował, że gotowość na relację często zaczyna się od zgody na zmianę własnych nawyków.
Psycholożka: związek z deficytu to ryzyko złych wyborów
Ekspertka, Ameera Ibrahim, ostrzegła przed podejmowaniem decyzji o związku pod wpływem lęku i obawy, że „samemu się nie poradzi”. Wyjaśniła, że kiedy kieruje nami strach, wybory mogą wynikać z deficytu, a nie ze świadomej decyzji. W takiej sytuacji łatwiej wchodzi się w relacje, które od początku nie są dobre, bo ważniejsze staje się „żeby ktoś był”, niż „czy to jest właściwa osoba”. Psycholożka podkreśliła, że presja społeczna i rodzinna potrafi wzmocnić ten mechanizm i wmówić, że bycie samemu to coś gorszego. Jej zdaniem to błędne założenie, bo samotny czas może być szansą na rozwój i lepsze poznanie siebie.
Ibrahim przekonywała, że warto dać sobie przestrzeń, pobyć ze sobą i sprawdzić, jak wygląda codzienność bez dopasowywania się do drugiej osoby. Tłumaczyła, że singielstwo nie jest równoznaczne z samotnością, a bycie samemu może dawać poczucie sprawczości oraz spokój. Zwróciła też uwagę na sytuacje, w których ludzie zostają w relacjach „uwierających”, bo boją się odejścia partnera albo tego, co stanie się po rozstaniu. Jej zdaniem taki strach jest ważnym sygnałem, że nie chodzi o miłość, lecz o lęk przed pustką. Właśnie wtedy warto zatrzymać się i uczciwie odpowiedzieć sobie, co nas naprawdę trzyma w danym układzie.
Dobra relacja zaczyna się od rozmowy i kontaktu ze sobą
Na koniec psycholożka podkreśliła, że zdrowy związek wyrasta z dobrej relacji z samym sobą. Jeśli nie mamy kontaktu z własnymi potrzebami i emocjami, trudno nam wyrażać siebie, a bez tego relacja szybko zaczyna opierać się na domysłach i napięciach. Ibrahim zaznaczyła, że fundamentem jest rozmowa, ale tylko wtedy, gdy obie strony są dojrzałe i naprawdę chcą się słuchać. W jej ocenie nawet trudne tematy da się przepracować, jeśli partnerzy potrafią rozmawiać bez gry i unikania. To podejście łączyło wszystkie wątki rozmowy: od „motyli w brzuchu” po lęk przed samotnością. Wniosek płynący z wypowiedzi gości był prosty – gotowość na związek nie bierze się z paniki, tylko ze świadomości i odwagi, by być sobą.
