Od początku roku cena złota liczona w dolarach wzrosła o około 27 procent, co już teraz czyni ten okres jednym z najmocniejszych w historii rynku kruszców, Santeos.pl podaje, powołując się na money.pl.
Тylko nieliczne miesiące w minionym stuleciu przynosiły podobnie dynamiczne wzrosty. Co istotne, ostatni raz tak gwałtowna hossa miała miejsce na przełomie lat 70. i 80., tuż przed długotrwałym załamaniem notowań. Dziś część czynników z tamtego okresu ponownie zaczyna być widoczna. To sprawia, że mimo rekordów, na rynku pojawiają się pierwsze sygnały ostrożności.
Złoto od wieków postrzegane jest jako bezpieczna przystań. Obecna hossa pokazuje jednak, że nawet ten rynek nie jest wolny od potencjalnych zagrożeń. Inwestorzy coraz częściej zadają pytanie, jak długo potrwa ten trend.
Wielomiesięczna passa wzrostów na rynku złota
Obecna fala wzrostowa trwa już trzeci rok, jednak to wydarzenia od połowy 2025 roku szczególnie przyciągają uwagę analityków. Styczeń był siódmym miesiącem z rzędu, w którym notowania kruszcu rosły, co jest najdłuższą taką serią od 2007 roku. Wzrosty nie ograniczają się wyłącznie do dolara – złoto drożeje także w euro i złotych.

Dla przykładu, cena złota w euro pod koniec 2025 roku była średnio o 45 procent wyższa niż rok wcześniej. Oznacza to, że siła rynku nie wynika jedynie z osłabienia amerykańskiej waluty.
Dlaczego złoto drożeje mimo apetytu na ryzyko
W przeszłości wzrost cen złota był silnie związany z ucieczką inwestorów od ryzyka. Tym razem sytuacja wygląda inaczej. Kruszec drożeje nawet wtedy, gdy giełdy notują solidne wzrosty, a inwestorzy chętnie sięgają po bardziej ryzykowne aktywa.
Analitycy zwracają uwagę, że złoto przestało być silnie skorelowane z realnymi rentownościami obligacji. Oznacza to, że metal zyskuje na wartości mimo dostępności atrakcyjnie oprocentowanych papierów skarbowych, co jeszcze kilka lat temu było trudne do wyobrażenia.
Ekspert rynku surowców komentuje:
„Inwestorzy coraz częściej traktują złoto jako długoterminowe zabezpieczenie, a nie tylko reakcję na chwilowe kryzysy”.
Rosnąca rola banków centralnych
Jednym z kluczowych czynników obecnej hossy jest wzrost zakupów złota przez banki centralne. W ostatnich latach wiele instytucji państwowych zdecydowało się zwiększyć udział kruszcu w rezerwach walutowych. Dotyczy to również Polski, gdzie Narodowy Bank Polski systematycznie powiększa swoje zasoby.
W 2025 roku po raz pierwszy od trzech dekad banki centralne posiadały więcej złota niż amerykańskich obligacji skarbowych. Jeszcze dziesięć lat temu proporcje wyglądały zupełnie odwrotnie.
Skala popytu ze strony instytucji państwowych
W latach 2022–2024 banki centralne odpowiadały za około 23 procent globalnego popytu na złoto. Bywały momenty, gdy kupowały więcej kruszcu niż inwestorzy prywatni, co wcześniej praktycznie się nie zdarzało. W 2025 roku ich udział nieco spadł, ale nadal pozostaje wysoki na tle historycznym.
Dane za pierwsze trzy kwartały 2025 roku pokazują, że instytucje państwowe dokupiły ponad 600 ton złota, co odpowiadało niemal jednej piątej całkowitego popytu.
Co może wystraszyć inwestorów
Choć obecne fundamenty rynku wyglądają solidnie, analitycy wskazują jeden element, który w dłuższej perspektywie może wzbudzić niepokój. Chodzi o nadmierną koncentrację złota w rękach instytucji państwowych. Historia pokazuje, że taki układ bywa ryzykowny.

Ekspert rynku inwestycyjnego ostrzega:
„W pewnym momencie inwestorzy zaczynają się zastanawiać, co się stanie, jeśli banki centralne zmienią strategię i zaczną sprzedawać złoto”.
Podobny scenariusz miał miejsce w latach 80. i 90., gdy przez ponad dwie dekady banki centralne stopniowo ograniczały swoje rezerwy, zwiększając podaż na rynku.
Czy banki centralne mogą sprzedawać złoto
Formalnie banki centralne są niezależne od rządów, jednak w praktyce ta niezależność bywa różna. W krajach takich jak Chiny czy Turcja decyzje dotyczące rezerw mogą być silnie powiązane z polityką. Nawet w bardziej rozwiniętych gospodarkach pojawia się czasem pokusa wykorzystania rezerw w sytuacjach nadzwyczajnych.
Wśród potencjalnych czynników ryzyka analitycy wymieniają:
- zmianę strategii zarządzania rezerwami,
- presję fiskalną na rządy,
- pojawienie się alternatywnych aktywów rezerwowych,
- spekulacje dotyczące przyszłych sprzedaży złota.
Prognozy cen złota na kolejne miesiące
Na razie jednak nic nie wskazuje na gwałtowne ograniczenie zakupów przez banki centralne. Wręcz przeciwnie – zapowiedzi sugerują dalszy popyt. Ekonomiści prognozują, że cena złota w 2026 roku może sięgnąć nawet 5400–5500 dolarów za uncję, a bardziej optymistyczne scenariusze mówią o poziomach powyżej 7000 dolarów.
Rynek złota znajduje się dziś w punkcie, w którym entuzjazm miesza się z ostrożnością. Dopóki popyt ze strony banków centralnych pozostaje silny, kruszec może dalej drożeć. Coraz więcej inwestorów zaczyna jednak patrzeć nie tylko na rekordy, ale i na potencjalne konsekwencje tej wyjątkowej hossy.
