Komisja Europejska zdecydowała się na istotną korektę planów dotyczących przyszłości motoryzacji w Unii Europejskiej. Zamiast całkowitego zakazu sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 roku zaproponowano bardziej elastyczne rozwiązanie, Santeos.pl podaje, powołując się na eska.pl.
W połowie grudnia przedstawiono koncepcję, zgodnie z którą producenci mieliby obowiązek ograniczyć emisję CO2 o 90 procent. Pozostałe 10 procent emisji musiałoby być kompensowane przy użyciu określonych technologii i surowców. To znacząca zmiana wobec dotychczasowych założeń, które zakładały pełną zeroemisyjność nowych aut.
Nowa propozycja ma, według Komisji, umożliwić stopniową transformację rynku bez gwałtownego odcinania się od technologii spalinowych. W praktyce oznacza to, że nie tylko auta elektryczne i wodorowe będą miały przyszłość po 2035 roku. Hybrydy oraz wybrane konstrukcje z silnikami spalinowymi nadal mogłyby funkcjonować na rynku. Komisja podkreśla, że chodzi o znalezienie równowagi między ambicjami klimatycznymi a realiami przemysłowymi. Szczególne znaczenie ma tu kondycja europejskiego sektora motoryzacyjnego.
Redukcja emisji zamiast pełnego zakazu
Zgodnie z nową koncepcją producenci samochodów w UE nie byliby zobowiązani do osiągnięcia całkowitej zerowej emisji CO2. Kluczowym wymogiem stałaby się redukcja emisji na poziomie 90 procent względem obecnych norm. Pozostała część emisji miałaby być kompensowana poprzez zastosowanie stali niskowęglowej produkowanej w UE, a także e-paliw i biopaliw. Takie rozwiązanie ma pozwolić na zachowanie części dotychczasowych technologii przy jednoczesnym ograniczaniu śladu węglowego.

W ocenie Komisji to podejście daje większą elastyczność i czas na dostosowanie się całego łańcucha dostaw. Producenci nie musieliby w krótkim czasie całkowicie przestawiać się na jedną technologię. Jednocześnie wciąż utrzymany byłby silny impuls do redukcji emisji i inwestycji w nowe rozwiązania. Właśnie ten kompromis ma być odpowiedzią na obawy zgłaszane przez część państw członkowskich i branżę motoryzacyjną. Dla konsumentów oznaczałoby to większy wybór także po 2035 roku.
Hybrydy i silniki spalinowe nadal „z rolą” na rynku
Komisja wskazuje, że po 2035 roku na rynku mogłyby pozostać różne typy pojazdów. Chodzi przede wszystkim o hybrydy plug-in, czyli auta łączące silnik spalinowy z elektrycznym. W grę wchodzą także pojazdy elektryczne z dodatkowym spalinowym generatorem prądu, określane jako konstrukcje z wydłużonym zasięgiem. Dodatkowo wymieniane są tzw. miękkie hybrydy, w których niewielki silnik elektryczny wspiera jednostkę spalinową.
Według Komisji takie pojazdy mogłyby współistnieć na rynku obok samochodów w pełni elektrycznych i wodorowych. Nie oznacza to rezygnacji z celów klimatycznych, lecz ich modyfikację. Technologie spalinowe miałyby funkcjonować w ograniczonym zakresie i przy spełnieniu surowych norm emisji. Dla przemysłu motoryzacyjnego to sygnał, że UE nie zamyka drogi dla rozwoju różnych rozwiązań technologicznych. Jednocześnie presja na innowacje i ograniczanie emisji pozostaje bardzo silna.
Największe odejście od dotychczasowej polityki klimatycznej
Według ocen medialnych propozycja Komisji to największe odejście UE od dotychczasowej polityki ekologicznej w ostatnich pięciu latach. Reuters zwraca uwagę, że decyzja jest efektem silnej presji ze strony Niemiec, Włoch oraz całego europejskiego sektora motoryzacyjnego. Kraje te od dawna sygnalizowały, że pełny zakaz aut spalinowych może zagrozić konkurencyjności przemysłu i miejscom pracy. Nowa propozycja ma być próbą odpowiedzi na te obawy.
Jednocześnie podkreśla się, że zmiana kursu nie oznacza rezygnacji z transformacji klimatycznej. UE nadal deklaruje ambitne cele w zakresie redukcji emisji i rozwoju elektromobilności. Różnica polega na metodzie dochodzenia do tych celów. Zamiast jednego, sztywnego rozwiązania pojawia się zestaw narzędzi i wyjątków. To podejście może jednak wywołać burzliwą debatę polityczną w najbliższych miesiącach.
Decyzja wymaga zgody państw i Parlamentu Europejskiego
Propozycja Komisji nie jest jeszcze obowiązującym prawem. Aby weszła w życie, musi zostać zaakceptowana przez państwa członkowskie w ramach Rada UE oraz przez Parlament Europejski. Oznacza to, że w Brukseli i Strasburgu rozpoczną się intensywne negocjacje nad ostatecznym kształtem przepisów. Poszczególne kraje mogą zgłaszać poprawki i własne postulaty. Proces legislacyjny potrwa zapewne kilka miesięcy.
Dopiero po zakończeniu tych prac będzie jasne, czy propozycja Komisji zostanie przyjęta w obecnej formie. Możliwe są zarówno dalsze złagodzenia, jak i zaostrzenia zapisów. Wiele zależy od układu sił politycznych oraz stanowisk największych państw UE. Dla producentów samochodów oznacza to okres niepewności, ale także nadzieję na bardziej przewidywalne warunki transformacji. Konsumenci natomiast mogą spodziewać się, że oferta rynkowa pozostanie zróżnicowana.
Dodatkowe wsparcie dla elektromobilności i przemysłu
Równolegle z korektą planów dotyczących zakazu aut spalinowych Komisja zaproponowała szereg instrumentów wsparcia dla elektromobilności. Jednym z nich są tzw. superkredyty dla producentów wprowadzających na rynek małe i przystępne cenowo samochody elektryczne produkowane w UE. Ma to zachęcić do zwiększenia oferty tańszych modeli EV. Celem jest upowszechnienie elektromobilności wśród szerszej grupy konsumentów.
Istotnym elementem pakietu jest także program „Battery Booster” z budżetem 1,8 mld euro. Jego zadaniem ma być przyspieszenie budowy w pełni unijnego łańcucha wartości baterii. Z tej kwoty 1,5 mld euro ma trafić do europejskich producentów ogniw w formie nieoprocentowanych pożyczek. Dodatkowo projekt tzw. motoryzacyjnego Omnibusa ma ograniczyć biurokrację i koszty administracyjne dla producentów, przynosząc oszczędności rzędu setek milionów euro rocznie. Źródłem informacji jest PAP.
