Po niemal 165 latach działalności jedna z najbardziej rozpoznawalnych niemieckich introligatorni kończy swoją historię. Firma Wennberg, przez dekady związana z produkcją kultowego katalogu IKEA, oficjalnie ogłosiła upadłość. Decyzja sądu oznacza zamknięcie przedsiębiorstwa, które przez lata było symbolem potęgi europejskiego przemysłu drukarskiego, Santeos.pl podaje, powołując się na rmf24.pl.
Dla wielu obserwatorów rynku to nie tylko bankructwo jednej firmy, ale także znak głębokich zmian zachodzących w całej branży. Upadłość Wennberg pokazuje, jak bardzo tradycyjny druk znalazł się pod presją cyfryzacji i globalnych kryzysów.
Przez dziesięciolecia Wennberg budowała swoją pozycję jako kluczowy partner wielkich marek. W zakładach firmy powstawały katalogi, broszury, magazyny i opakowania, które trafiały do milionów odbiorców na całym świecie. Najważniejszym zleceniodawcą była IKEA, której katalog przez lata był jednym z najbardziej rozpoznawalnych wydawnictw reklamowych na globie. Dla Wennberg była to podstawa stabilnych przychodów i gwarancja długoterminowego rozwoju. Gdy ten filar zaczął się kruszyć, firma stopniowo traciła finansowe oparcie.
Katalog IKEA jako fundament biznesu Wennberg
Przez wiele lat drukowany katalog IKEA był prawdziwą wizytówką marki i jednocześnie złotą żyłą dla firm poligraficznych. W najlepszym okresie jego nakład sięgał nawet 200 milionów egzemplarzy rocznie, co czyniło go jednym z najczęściej drukowanych materiałów promocyjnych na świecie. Katalog trafiał do domów klientów na wszystkich kontynentach i był ważnym elementem strategii sprzedażowej koncernu. Dla Wennberg oznaczało to ogromne, regularne zamówienia i przewidywalność produkcji. Ten model biznesowy przez lata wydawał się niemal niezagrożony.
Sytuacja zaczęła się zmieniać wraz z postępującą cyfryzacją i zmianą nawyków konsumentów. Coraz więcej klientów przeglądało ofertę online, a drukowany katalog stopniowo tracił znaczenie. W 2020 roku zapadła decyzja o całkowitym wycofaniu papierowej wersji katalogu i przejściu na rozwiązania cyfrowe. Dla Wennberg była to ogromna strata, której nie dało się szybko zrekompensować innymi zleceniami. Choć firma próbowała dywersyfikować działalność, skala utraconych przychodów okazała się zbyt duża.
Pandemia i rosnące koszty jako gwóźdź do trumny
Utrata kluczowego kontraktu zbiegła się w czasie z globalnym kryzysem wywołanym pandemią. W tym okresie niemal całkowicie zniknęły katalogi turystyczne i materiały promocyjne dla branży podróży, które wcześniej stanowiły istotną część rynku poligraficznego. Jednocześnie gwałtownie wzrosły koszty surowców, przede wszystkim papieru, co dodatkowo obciążyło finanse przedsiębiorstwa. Produkcja stawała się coraz droższa, a marże systematycznie malały. Dla firmy działającej w Niemczech, gdzie koszty pracy są wysokie, sytuacja stała się wyjątkowo trudna.
Kierownictwo Wennberg podkreślało, że na upadłość złożyło się kilka czynników, a pandemia jedynie przyspieszyła proces, który już wcześniej był widoczny. Rynek poligraficzny w Europie Zachodniej od lat zmaga się z presją cenową i konkurencją ze strony tańszych krajów. Produkcja coraz częściej przenoszona jest do państw, gdzie koszty są niższe, co osłabia pozycję niemieckich zakładów. W takich warunkach utrzymanie dużego, tradycyjnego przedsiębiorstwa staje się coraz większym wyzwaniem. Wennberg nie zdołała dostosować się do nowej rzeczywistości wystarczająco szybko.
Koniec epoki drukowanych katalogów
Historia Wennberg jest ściśle związana z rozwojem i zmierzchem epoki drukowanych katalogów. Pierwszy katalog IKEA pojawił się w 1951 roku i liczył zaledwie kilkanaście stron, jednak z czasem urósł do rangi globalnego symbolu. Przez lata był jednym z najważniejszych narzędzi marketingowych, inspirując klientów i budując wizerunek marki. W 2016 roku katalog ukazywał się już w kilkunastu wersjach językowych, docierając do setek milionów odbiorców. Jego zniknięcie z rynku było wyraźnym sygnałem zmiany całej branży.
Decyzja o pełnej cyfryzacji oferty oznaczała nie tylko oszczędności dla wielkich koncernów, ale także poważne konsekwencje dla ich partnerów. Dla firm takich jak Wennberg był to moment przełomowy, który wymagał gruntownej restrukturyzacji. Nie każdemu udało się znaleźć nową drogę rozwoju w świecie zdominowanym przez internet i rozwiązania online. Upadłość introligatorni stała się symbolem tego, jak szybko mogą znikać nawet najbardziej ugruntowane przedsiębiorstwa. To także ostrzeżenie dla całego sektora tradycyjnego druku.
Co oznacza bankructwo Wennberg dla rynku
Zamknięcie firmy z ponad 160-letnią tradycją ma wymiar nie tylko lokalny, ale i symboliczny. Pokazuje, że długą historię i renomę nie zawsze da się obronić w obliczu technologicznych i gospodarczych zmian. Rynek coraz wyraźniej premiuje elastyczność, innowacje i zdolność do szybkiego reagowania na nowe potrzeby klientów. Przemysł drukarski stoi dziś przed koniecznością redefinicji swojej roli i poszukiwania nisz, które nie zostaną całkowicie przejęte przez cyfrowe rozwiązania. Upadłość Wennberg to kolejny sygnał, że epoka masowego druku katalogów bezpowrotnie dobiegła końca.
Dla wielu pracowników i partnerów biznesowych bankructwo oznacza trudne konsekwencje, ale dla rynku jest to także lekcja. Firmy, które chcą przetrwać, muszą inwestować w nowe technologie, krótsze serie produkcyjne i usługi o wyższej wartości dodanej. Przypadek Wennberg pokazuje, jak kruche potrafią być nawet wieloletnie fundamenty biznesu. To historia o końcu pewnej epoki, która jeszcze niedawno wydawała się niezagrożona.
