Sylwestrowa noc w jednym z najbardziej znanych szwajcarskich kurortów narciarskich zakończyła się dramatem. W Crans-Montana wybuchł pożar, który pochłonął życie 40 osób i doprowadził do obrażeń u ponad stu uczestników imprezy, Santeos.pl podaje, powołując się na rmf24.pl.
Wiele osób odniosło ciężkie poparzenia oraz urazy wymagające natychmiastowej pomocy medycznej. Skala tragedii sprawiła, że zdarzenie uznawane jest za jedno z najpoważniejszych w regionie na przestrzeni ostatnich lat. Służby ratunkowe od pierwszych minut działały w trybie alarmowym.
Wśród rannych znajduje się obywatel Polski
Podczas konferencji prasowej szef policji kantonu Valais potwierdził, że wśród poszkodowanych jest obywatel Polski. Ranny Polak został hospitalizowany na terenie Szwajcarii i pozostaje pod opieką lekarzy. Według przekazanych informacji jego stan zdrowia jest monitorowany, jednak szczegóły nie zostały ujawnione. Polskie służby dyplomatyczne prowadzą weryfikację wszystkich danych dotyczących poszkodowanego. Zapewniono również gotowość udzielenia pomocy konsularnej, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Pożar dotknął osoby wielu narodowości, co potwierdza międzynarodowy charakter wydarzenia. Dotychczas udało się zidentyfikować większość rannych, wśród których przeważają obywatele Szwajcarii. Poza nimi w szpitalach przebywają także osoby z innych krajów europejskich, w tym z Francji, Włoch, Belgii czy Portugalii. Narodowość kilkunastu poszkodowanych wciąż pozostaje nieustalona. Służby podkreślają, że lista ofiar może ulec jeszcze zmianie.
Prawdopodobne przyczyny pożaru
Wstępne ustalenia śledczych wskazują, że do pożaru mogły doprowadzić zimne ognie użyte podczas sylwestrowej zabawy. Miały one zostać odpalone zbyt blisko sufitu, co doprowadziło do szybkiego rozprzestrzenienia się ognia. Prokuratura zaznacza jednak, że są to jedynie pierwsze hipotezy, które wymagają dalszej weryfikacji. Śledztwo ma ustalić, czy doszło do naruszenia przepisów bezpieczeństwa. Przesłuchano już właścicieli lokalu, a kolejne czynności są w toku.

Kolejny etap dochodzenia obejmuje analizę zabezpieczeń przeciwpożarowych w lokalu. Śledczy sprawdzają, czy obiekt spełniał obowiązujące normy, a także czy był odpowiednio wyposażony w systemy gaśnicze. Badane są również kwestie związane z wcześniejszymi remontami oraz stanem technicznym budynku. Szczególną uwagę poświęcono drogom ewakuacyjnym i drzwiom wyjściowym. Władze podkreślają, że pełne wyjaśnienie okoliczności tragedii jest priorytetem.
Przebieg akcji ratunkowej
Pożar wybuchł około godziny 1:30 w nocy, w trakcie sylwestrowej imprezy w jednym z barów w kurorcie. Na miejsce natychmiast skierowano liczne zastępy straży pożarnej, policję oraz zespoły ratownictwa medycznego. W akcję zaangażowano również śmigłowce ratunkowe oraz dziesiątki karetek. Rannych transportowano do szpitali w Szwajcarii oraz poza jej granicami. Skala działań ratunkowych była bezprecedensowa dla tego regionu.
Część rannych została przewieziona do wyspecjalizowanych placówek medycznych poza Szwajcarią, gdzie mogą liczyć na zaawansowaną pomoc. Władze kilku krajów zadeklarowały gotowość przyjęcia pacjentów wymagających leczenia oparzeń i intensywnej terapii. Polska również zgłosiła możliwość udzielenia wsparcia medycznego osobom poszkodowanym. Zapewniono dostęp do miejsc na oddziałach intensywnej terapii oraz dla pacjentów w lżejszym stanie. Współpraca międzynarodowa ma kluczowe znaczenie dla skutecznego leczenia ofiar.
Służby zapowiadają, że dochodzenie będzie kontynuowane aż do pełnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności pożaru. Podkreślają, że podawane dotychczas liczby ofiar i rannych mają charakter wstępny. Dopiero zakończenie identyfikacji wszystkich osób pozwoli na ostateczne podsumowanie tragedii. Władze apelują o cierpliwość i powstrzymanie się od spekulacji. Crans-Montana pogrążona jest w żałobie, a wydarzenia z sylwestrowej nocy na długo pozostaną w pamięci mieszkańców i turystów.
