Wstrząsające wydarzenia rozegrały się w warszawskiej dzielnicy Ursus. W sobotę, 17 stycznia, po godzinie 12 policja otrzymała zgłoszenie od zaniepokojonych sąsiadów dotyczące dwójki starszych mieszkańców jednego z zaniedbanych budynków, Santeos.pl podaje, powołując się na onet.pl.
Ludzie alarmowali, że od co najmniej dwóch dni nie widzieli sąsiadów i obawiali się o ich zdrowie. Na miejsce natychmiast skierowano patrol. To, co funkcjonariusze zastali w środku, okazało się dramatyczne.

Interwencja policji przy ul. Wiosny Ludów
Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze weszli do zrujnowanego budynku przy ulicy Wiosny Ludów. Już na pierwszy rzut oka widać było, że obiekt od dawna pozostaje w bardzo złym stanie technicznym. W jednym z pomieszczeń policjanci znaleźli ciała kobiety i mężczyzny leżące na łóżkach. Wewnątrz panowała ujemna temperatura, a zwłoki były zamarznięte. Sytuacja wskazywała na dłuższy brak ogrzewania i skrajnie trudne warunki bytowe.
Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego. Ratownicy po przybyciu potwierdzili zgon obu osób i nie byli w stanie udzielić żadnej pomocy. Już na tym etapie było jasne, że tragedia wydarzyła się znacznie wcześniej. Czas i niskie temperatury odegrały tu kluczową rolę.

Warunki panujące w budynku
Z ustaleń służb wynika, że dom od dłuższego czasu był odłączony od podstawowych mediów. W budynku nie było ani prądu, ani wody, ani gazu. Brak ogrzewania w połączeniu z mrozami mógł doprowadzić do tragicznych konsekwencji. Funkcjonariusze podkreślają, że warunki były skrajnie niebezpieczne dla życia. Każda noc w takim miejscu mogła stanowić realne zagrożenie.
Eksperci zajmujący się bezpieczeństwem socjalnym wskazują, że osoby żyjące w odłączonych od mediów budynkach są szczególnie narażone podczas zimy. Brak ogrzewania znacząco zwiększa ryzyko wychłodzenia organizmu. W takich sytuacjach często wystarczy kilka godzin niskiej temperatury, by doszło do tragedii. To cichy, ale śmiertelnie groźny problem.
Los psa znalezionego na miejscu
Podczas policyjnej interwencji w jednym z pomieszczeń znajdował się także pies. Zwierzę było wyraźnie wystraszone i kuliło się w rogu, próbując chronić się przed zimnem. Funkcjonariusze natychmiast wezwali na miejsce ekopatrol Straży Miejskiej. Pies został bezpiecznie odłowiony i przewieziony do schroniska. Dzięki szybkiej reakcji służb zwierzę przeżyło.
Pracownicy zajmujący się ochroną zwierząt podkreślają, że w takich sytuacjach los czworonogów bywa dramatyczny. Zwierzęta często pozostają bez opieki po śmierci właścicieli. Tym razem udało się zapobiec kolejnemu nieszczęściu. To jeden z nielicznych pozytywnych elementów tej tragicznej historii.
Czynności pod nadzorem prokuratury
Na terenie posesji dalsze działania prowadzili policjanci pod nadzorem prokuratury. Ciała kobiety i mężczyzny zostały zabezpieczone i przekazane do zakładu medycyny sądowej. Przeprowadzona zostanie sekcja zwłok, która ma pomóc w ustaleniu dokładnej przyczyny śmierci. Na obecnym etapie śledczy nie wykluczają, że do zgonu doszło w wyniku wychłodzenia organizmu. Ostateczne ustalenia będą znane po zakończeniu badań.

Śledczy analizują także wcześniejsze informacje dotyczące życia zmarłych. Z ustaleń wynika, że osoby zamieszkujące budynek zajmowały się tzw. zbieractwem i w ten sposób się utrzymywały. Styl życia oraz warunki mieszkaniowe mogły mieć bezpośredni wpływ na ich zdrowie i bezpieczeństwo. To jeden z wątków, który będzie dokładnie badany.
Tragedia wpisana w zimowy bilans
Specjaliści zwracają uwagę, że każdej zimy dochodzi do podobnych dramatów. Niskie temperatury są szczególnie niebezpieczne dla osób starszych oraz żyjących w trudnych warunkach. Policja i służby miejskie regularnie apelują o reagowanie na niepokojące sygnały. Czasem jeden telefon może uratować życie.
Sąsiedzi, którzy zgłosili sprawę, podkreślają, że ich czujność była reakcją na długą ciszę i brak jakiegokolwiek ruchu w domu. To właśnie takie sygnały powinny zawsze budzić niepokój. Tragedia w Ursusie pokazuje, jak ważna jest szybka reakcja otoczenia.
