W miejscowości Grzebowilk w województwie mazowieckim doszło do tragicznego wypadku podczas kuligu. Zdarzenie miało miejsce późnym wieczorem w sobotę na leśnej drodze w powiecie mińskim. Grupa młodych osób zorganizowała przejażdżkę, która zakończyła się śmiercią 25-letniego mężczyzny. Jak podano, mimo podjętej reanimacji nie udało się go uratować. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja, Santeos.pl podaje, powołując się na rmf24.pl.
Z informacji przekazanych przez reportera wynika, że do osobowego Nissana podczepiono dwa worki wypełnione słomą. Na improwizowanych „sankach” siedziało łącznie pięć osób: dwie kobiety i trzech mężczyzn. Taki sposób organizacji kuligu, bez typowego sprzętu i zabezpieczeń, od początku wiąże się z dużym ryzykiem. Wystarczy nagły manewr, nierówność terenu lub utrata równowagi, by doszło do dramatycznych konsekwencji. W tym przypadku kluczowy okazał się moment skrętu.
Jak doszło do wypadku na leśnej drodze
Podczas skrętu osoba siedząca na końcu jednego z worków spadła na ziemię. 25-letni mężczyzna uderzył następnie w drzewo, co doprowadziło do ciężkich obrażeń. Na miejsce wezwano pomoc, a służby podjęły reanimację. Niestety, mimo działań ratowników mężczyzna zmarł. Policja traktuje sprawę jako wypadek o skutkach śmiertelnych i prowadzi czynności wyjaśniające.
Leśna droga, na której odbywał się kulig, mogła dodatkowo zwiększać zagrożenie. Tego typu trasy bywają wąskie, mają zakręty i twarde przeszkody w pobliżu, takie jak drzewa. Przy ciągnięciu „sanek” za samochodem każdy skręt może powodować mocne wychylenie i nagłe szarpnięcia. W takich warunkach utrzymanie stabilnej pozycji na worku ze słomą jest szczególnie trudne. Właśnie dlatego policja będzie dokładnie ustalać, jak wyglądał przejazd i z jaką prędkością poruszał się pojazd.
Kierowca zatrzymany, policja przesłuchuje świadków
Za kierownicą samochodu siedział 24-letni mężczyzna. Z ustaleń wynika, że był trzeźwy, co potwierdzono wstępnie na miejscu zdarzenia. Mimo to został zatrzymany, co w takich sprawach jest standardową procedurą, gdy dochodzi do śmiertelnego wypadku. Funkcjonariusze prowadzą postępowanie i przesłuchują świadków, aby odtworzyć przebieg zdarzenia. Sprawdzane będą także szczegóły dotyczące organizacji kuligu oraz to, kto i w jaki sposób podczepił „sanki” do auta.
Śledczy będą analizować także zachowanie uczestników przejażdżki. Kluczowe może być ustalenie, jak dokładnie siedziały osoby na workach i czy istniały jakiekolwiek zabezpieczenia przed upadkiem. Weryfikowane będą warunki na drodze oraz to, czy miejsce było odpowiednie do takiej aktywności. Policja może też sprawdzić, czy uczestnicy mieli świadomość ryzyka wynikającego z takiej formy kuligu. Na tym etapie nie podano dodatkowych informacji o ewentualnych zarzutach.
Kulig na improwizowanych „sankach”: dlaczego to tak niebezpieczne
Opis zdarzenia pokazuje, jak łatwo zimowa zabawa może zamienić się w tragedię. Worki wypełnione słomą nie zapewniają stabilności i nie mają elementów chroniących przed zsunięciem się podczas manewrów. Przy skrętach siła odśrodkowa działa najmocniej na osoby siedzące z tyłu, co zwiększa ryzyko upadku. Dodatkowo leśna droga oznacza bliskość drzew, a więc twardych przeszkód, które przy uderzeniu powodują bardzo ciężkie obrażenia. W takiej sytuacji nawet szybka reakcja może nie wystarczyć.
Sprawa z Grzebowilka jest teraz przedmiotem policyjnych ustaleń. Funkcjonariusze badają dokładny przebieg wypadku i zbierają zeznania uczestników oraz świadków. W kolejnych dniach mogą pojawić się nowe informacje dotyczące decyzji procesowych wobec kierowcy. Na razie wiadomo jedno: 25-letni mężczyzna zmarł na miejscu po upadku i uderzeniu w drzewo, a śledztwo ma wyjaśnić wszystkie szczegóły tej tragicznej nocy.
