Szpital w Tuluzie został postawiony w stan najwyższej gotowości po zgłoszeniu się pacjenta, u którego stwierdzono pocisk artyleryjski w odbycie. Zdarzenie miało miejsce w nocy z soboty na niedzielę i szybko przerodziło się w jedną z najbardziej nietypowych interwencji ostatnich lat, Santeos.pl podaje, powołując się nа rmf24.pl.
Mężczyzna trafił na oddział ratunkowy z silnym bólem, jednak początkowo nie poinformował personelu medycznego, jaki przedmiot znajduje się w jego ciele. Sytuacja zmieniła się dopiero podczas pilnej operacji chirurgicznej. Wtedy okazało się, że lekarze mają do czynienia z prawdziwą amunicją.
Pilna operacja i zaskoczenie chirurgów
Pacjent został zakwalifikowany do natychmiastowego zabiegu ze względu na nasilające się dolegliwości bólowe. Podczas operacji chirurg zdał sobie sprawę, że obiekt, który należało usunąć, nie jest zwykłym ciałem obcym. Zidentyfikowano go jako pocisk artyleryjski z czasów I wojny światowej, o długości około 16 centymetrów i średnicy blisko 4 centymetrów. Tego typu odkrycie wymusiło zmianę procedur bezpieczeństwa. Personel medyczny natychmiast powiadomił odpowiednie służby.

„W takiej sytuacji najważniejsze jest bezpieczeństwo pacjenta, personelu i całej placówki” – komentuje lekarz chirurg z doświadczeniem w medycynie ratunkowej.
Na miejscu pojawili się saperzy i policja
Po zgłoszeniu incydentu do szpitala przybyła policja, a następnie saperzy, którzy ocenili ryzyko związane z obecnością amunicji. Utworzono specjalną strefę bezpieczeństwa, a część oddziału została czasowo wyłączona z użytku. Ostatecznie ustalono, że historyczny pocisk nie stwarzał zagrożenia wybuchem, ponieważ był zdemilitaryzowany. Mimo to cała akcja przebiegała zgodnie z procedurami stosowanymi przy potencjalnie niebezpiecznych znaleziskach.
Takie zdarzenia pokazują, jak ważna jest współpraca służb medycznych i specjalistycznych jednostek technicznych w sytuacjach nietypowych i trudnych do przewidzenia.
Postępowanie wyjaśniające i stanowisko prokuratury
Choć nie stwierdzono bezpośredniego zagrożenia, służby wszczęły postępowanie wyjaśniające dotyczące posiadania amunicji. Sprawdzano, w jaki sposób pocisk trafił w ręce pacjenta oraz skąd pochodził. Tego typu obiekty są regularnie odnajdywane we Francji, zwłaszcza podczas prac budowlanych lub rolnych. Ostatecznie uznano, że ponieważ amunicja była pozbawiona cech bojowych, nie doszło do popełnienia przestępstwa. Prokuratura nie przejęła sprawy do dalszego prowadzenia.
„We Francji wciąż znajduje się wiele pozostałości po dawnych konfliktach zbrojnych” – podkreśla ekspert ds. bezpieczeństwa.
Stan zdrowia pacjenta i powrót szpitala do normalnej pracy
Po zakończonej operacji pacjent trafił pod obserwację i, jak informują media, czuje się dobrze. Nie wystąpiły powikłania zagrażające życiu, a personel medyczny ocenił zabieg jako skuteczny. Szpital po zakończeniu działań saperów stopniowo wrócił do normalnego funkcjonowania. Oddziały ratunkowe wznowiły przyjęcia, a procedury bezpieczeństwa zostały zakończone bez dalszych incydentów.
Dlaczego takie znaleziska wciąż się zdarzają
Pozostałości po dawnych wojnach są we Francji zjawiskiem stosunkowo częstym. Pociski artyleryjskie, niewybuchy i fragmenty amunicji bywają odnajdywane w ziemi nawet po ponad stu latach. Jednak przypadek, w którym taki obiekt trafia na szpitalny SOR w ciele pacjenta, należy do absolutnych wyjątków. Specjaliści podkreślają, że większość znalezisk trafia bezpośrednio do służb technicznych, a nie do placówek medycznych.

Najczęściej wskazywane fakty w tej sprawie to:
- pacjent z pociskiem artyleryjskim w odbycie
- pilna operacja chirurgiczna
- interwencja saperów i policji
- brak zagrożenia wybuchem
- szybki powrót szpitala do pracy
Kluczowe informacje w skrócie
| Element | Szczegóły |
|---|---|
| Miejsce zdarzenia | szpital w Tuluzie |
| Rodzaj obiektu | pocisk artyleryjski |
| Okres | I wojna światowa |
| Zagrożenie | brak ryzyka wybuchu |
| Stan pacjenta | stabilny |
Nietypowy incydent w Tuluzie pokazuje, jak zaskakujące sytuacje mogą pojawić się na oddziałach ratunkowych. Lekarze, saperzy i służby porządkowe musieli działać wspólnie, by zapewnić bezpieczeństwo wszystkim osobom przebywającym w szpitalu.
Sprawa budzi ogromne zainteresowanie opinii publicznej i pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych przypadków medycznych ostatnich lat.
