W Polsce rośnie liczba przypadków udaru mózgu i problem dotyczy coraz młodszych osób. Udar bywa nagły i często nie daje typowego bólu, dlatego łatwo go przeoczyć lub zbagatelizować. Jednocześnie część pacjentów doświadcza wcześniej sygnałów ostrzegawczych, które potocznie określa się jako miniudar. Neurolog dr hab. n. med. Jacek Staszewski podkreśla, że taki epizod powinien być traktowany jako stan nagły i wymaga pilnej oceny lekarskiej, Santeos.pl podaje, powołując się na medonet.pl.
Lekarz zwraca uwagę, że udaru nie da się przewidzieć w sposób pewny. Używa przy tym obrazowego porównania do niemieckiego określenia „der Schlaganfall”, które kojarzy się z nagłym „ciosem”. To właśnie ten element zaskoczenia sprawia, że ludzie często pytają, czy organizm wysyła wcześniej ostrzeżenie. Odpowiedź brzmi: u części pacjentów tak, ale problem w tym, że objawy mogą być krótkie i łatwe do zignorowania. W praktyce liczy się szybka reakcja, nawet jeśli dolegliwości same ustąpią.
Czym jest udar i dlaczego nie zawsze oznacza „wylew”
W rozmowie wyjaśniono, że w polskim języku udar często bywa utożsamiany z wylewem, ale to zbyt daleko idące uproszczenie. Udar jest nagłą chorobą naczyń mózgowych, która prowadzi do gwałtownego uszkodzenia mózgu. Może dojść do dwóch sytuacji: albo krew wydostaje się poza tętnicę, wtedy mowa o udarze krwotocznym, czyli potocznie o „wylewie”. Częściej jednak dochodzi do zamknięcia naczynia, co hamuje przepływ krwi i powoduje niedotlenienie fragmentu mózgu, a to jest udar niedokrwienny.
Neurolog podkreśla, że czas ma tu kluczowe znaczenie. Jeśli niedrożność trwa długo, uszkodzenie mózgu może stać się nieodwracalne. Dlatego tak ważne jest szybkie udrożnienie naczynia, bo im wcześniej zostanie przywrócony przepływ, tym mniejsze mogą być skutki. W materiale wskazano, że rutynowo można podejmować działania udrażniające do sześciu godzin od początku objawów. Metody mogą być farmakologiczne lub zabiegowe, a ich skuteczność maleje wraz z upływem czasu.

Miniudar jako sygnał ostrzegawczy przed pełnym udarem
Dr hab. n. med. Jacek Staszewski tłumaczy, że u części pacjentów przed właściwym udarem pojawiają się objawy ostrzegawcze nazywane miniudarem lub przemijającym niedokrwieniem mózgu. To stan, w którym dochodzi do chwilowego zaburzenia przepływu w jednym z naczyń wewnątrzczaszkowych. Kluczowa różnica polega na tym, że objawy zwykle całkowicie ustępują po kilku lub kilkunastu minutach. Właśnie dlatego wiele osób zaczyna myśleć, że „to nic takiego” i odkłada reakcję na później.
Specjalista ostrzega jednak, że to bardzo ryzykowne podejście. Objawy mogą wrócić już w ciągu kilku godzin albo dni, tym razem jako pełny udar. Zdarza się też, że miniudar pojawia się bardzo krótko przed udarem, a wtedy czasu na działanie jest niewiele. Neurolog mówi wprost, że takie epizody bywają ignorowane, co zmniejsza szansę na skuteczne leczenie. Wniosek jest jeden: nawet krótkotrwały incydent powinien uruchomić szybkie działania.
Jak rozpoznać objawy miniudaru
W materiale wymieniono, że symptomy miniudaru są zbliżone do objawów udaru. Może pojawić się osłabienie siły mięśniowej lub sprawności kończyn po jednej stronie ciała. Częste są też zaburzenia mowy, problemy z widzeniem, zaburzenia czucia oraz silne zawroty głowy. Z perspektywy pacjenta takie dolegliwości potrafią być bardzo niepokojące, ale jednocześnie mogą szybko zniknąć.
To właśnie ustąpienie objawów bywa najbardziej mylące. Neurolog wyjaśnia, że chwilowe „zamknięcie” naczynia może samoistnie się cofnąć, dlatego organizm wraca do pozornej normy. Nie oznacza to jednak, że zagrożenie minęło. Przeciwnie, taki sygnał świadczy o realnym ryzyku udaru w najbliższym czasie. Z tego powodu nie wolno czekać, aż sytuacja powtórzy się w cięższej formie.
Co robić, gdy objawy ustąpią, ale wcześniej wystąpiły
Specjalista podkreśla, że nawet jeśli objawy całkowicie ustąpią, należy wezwać pogotowie lub pilnie skonsultować się z lekarzem. Chodzi o to, by ocenić stan pacjenta i zdecydować, czy potrzebna jest diagnostyka szpitalna. W materiale zaznaczono, że taki przypadek powinien być traktowany jako stan ostry i wymaga szybkiej reakcji. Lekarz mówi wprost, że pacjent powinien być zbadany w trybie pilnym, „od ręki”. To ważne, bo odpowiednio szybkie działania mogą zmniejszyć ryzyko ciężkich powikłań.
W rozmowie zwrócono też uwagę, że epizody miniudaru są typowe dla udarów miażdżycowych. W tej grupie nawet do 50 procent pacjentów może mieć objawy przepowiadające. To oznacza, że sygnały ostrzegawcze nie są rzadkością, tylko często są bagatelizowane. Każdy taki incydent powinien skłonić do natychmiastowej oceny medycznej. W praktyce liczy się czas, a odkładanie decyzji może mieć bardzo wysoką cenę.
