W 2026 roku kierowcy mogą odczuć, że badanie techniczne przestaje być formalnością, a staje się bardziej rygorystyczną kontrolą stanu pojazdu. Zmiany mają dotyczyć zarówno samej procedury na Stacji Kontroli Pojazdów, jak i konsekwencji za usterki oraz spóźnienie z przeglądem, Santeos.pl podaje, powołując się na dziennik.pl.
Już teraz wystarczy wykrycie wady sklasyfikowanej jako poważna lub niebezpieczna, by wynik był negatywny, a w skrajnych przypadkach „zniknął” dowód rejestracyjny. Co ważne, zatrzymanie dokumentu odbywa się w systemie, więc nie zależy od tego, czy kierowca ma go przy sobie. W tle rząd szykuje też dodatkowe rozwiązania, które mają podnieść skuteczność kontroli i ograniczyć nadużycia.
Badanie techniczne auta: kiedy trzeba je robić i jak wygląda procedura
Pierwsze badanie techniczne po zakupie nowego samochodu trzeba wykonać przed upływem trzech lat od rejestracji, kolejne po następnych dwóch latach, a auta starsze niż pięć lat powinny pojawiać się na SKP co roku. Sama procedura jest opisana jako trzyetapowa, bo zaczyna się od identyfikacji pojazdu i sprawdzenia zgodności numeru VIN z zapisami w dokumentach.
Następnie diagnosta kontroluje elementy wymagające dodatkowych czynności, na przykład instalację LPG, która przechodzi osobną ścieżkę sprawdzającą. Dopiero później oceniane są układy i podzespoły odpowiedzialne za bezpieczeństwo jazdy oraz wpływ auta na środowisko. W materiale podkreślono też, że badanie techniczne zwykle nie trwa dłużej niż 30 minut, a czas procedury jest zapisywany w bazie CEP.

Co diagnosta sprawdza na SKP i gdzie najczęściej wychodzą problemy
Lista kontrolna obejmuje co najmniej kilka kluczowych obszarów, które mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo. Diagnosta weryfikuje m.in. układ kierowniczy, hamulce, zawieszenie oraz stan opon, w tym głębokość bieżnika i dopasowanie ogumienia do pojazdu. Sprawdzane jest także oświetlenie wraz ze stanem reflektorów i lamp, a do tego nadwozie, w tym szyby, progi, podłoga oraz elementy konstrukcyjne narażone na korozję. Kontrola dotyczy również obowiązkowego wyposażenia, pasów bezpieczeństwa i układu wydechowego, gdzie pojawia się temat hałasu oraz stanu technicznego. W tekście zaznaczono, że bywa różnie z pomiarem emisji spalin, ponieważ niektórzy diagności potrafią ten etap pomijać.
Kiedy dowód rejestracyjny może zostać „zatrzymany” i co oznacza zapis w CEP
Kluczowe są kryteria oceny usterek, które wynikają z rozporządzenia dotyczącego zakresu i sposobu przeprowadzania badań technicznych. Jeżeli wykryta wada zostanie zakwalifikowana jako poważna (UP) albo niebezpieczna (UN), diagnosta musi wydać wynik negatywny.
W przypadku usterki niebezpiecznej dochodzi dodatkowo obowiązek zatrzymania dowodu rejestracyjnego, ale nie w formie papierowej, tylko „wirtualnie”. W materiale wskazano, że od 1 czerwca 2024 r. odbywa się to przez odznaczenie faktu zatrzymania w systemie Centralnej Ewidencji Pojazdów. To oznacza, że kierowca nie załatwi sprawy samą pieczątką ani nie „przeczeka” problemu, bo informacja działa w systemie.
Negatywny wynik przeglądu: 14 dni na naprawę i badanie poprawkowe
Gdy badanie techniczne kończy się wynikiem negatywnym, właściciel dostaje zaświadczenie z opisem usterek, które trzeba usunąć. Kolejny krok to ponowne badanie, ale już tylko w zakresie naprawionych elementów, a nie całego samochodu od początku.
W tekście podkreślono istotny termin: jeśli kierowca wyrobi się z naprawą w ciągu 14 dni, nie płaci ponownie za pełne badanie, tylko ponosi niewielką opłatę za weryfikację usunięcia usterek. Po pozytywnym wyniku badania „poprawkowego” diagnosta dopuszcza pojazd do ruchu i wyznacza następny termin przeglądu. Jeżeli wcześniej „zatrzymano” dowód w CEP, diagnosta ma dokonać jego zwrotu w systemie bez konieczności wizyty w wydziale komunikacji.
Usterki, które często kończą przegląd na SKP
Materiał wymienia wiele przykładów wad, przez które samochód może nie przejść badania, jeśli zostaną uznane za poważne. Wśród nich pojawiają się m.in. wycieki i poluzowania amortyzatorów, duże luzy w połączeniach układu kierowniczego, uszkodzone przewody hamulcowe oraz świecące kontrolki związane z ABS czy poduszkami powietrznymi.
Wskazano też kwestie opon, takie jak różne ogumienie na kołach jednej osi, oraz problemy z szybą przednią, reflektorami i światłami, w tym brak świateł mijania, niesprawne kierunkowskazy czy światła STOP. Na liście są również zagrożenia konstrukcyjne, jak nadmierna korozja wpływająca na sztywność, a także usterki napędu i wydechu, w tym nieszczelność i niepewne mocowanie. Osobno opisano usterki niebezpieczne, które mają bezpośrednio zagrażać bezpieczeństwu ruchu, jak pęknięty przewód hamulcowy, brak siły hamowania na co najmniej jednym kole czy skrajnie zużyte opony z widocznym kordem.
2026: zdjęcia auta na ścieżce diagnostycznej i koniec „pieczątki bez auta”
Jedną z najważniejszych nowości planowanych na 2026 rok ma być fotografowanie pojazdu podczas badania technicznego. W tekście opisano założenie, że gdy baza CEP będzie mogła archiwizować po pięć zdjęć każdego auta, diagnosta będzie musiał wykonać dokumentację obejmującą drogomierz z przebiegiem, przód i tył pojazdu oraz oba boki.
Podkreślono, że zdjęcie licznika może ułatwić potwierdzenie przebiegu i wyjaśnianie pomyłek w razie błędnego zapisu. Ten element ma też ograniczyć praktyki polegające na „podbijaniu” badania auta, które w ogóle nie pojawiło się na ścieżce diagnostycznej. W praktyce zmienia to ciężar dowodowy, bo kontrola ma zostawiać ślad w systemie.
Drożej i surowiej: opłaty, kary za spóźnienie i osobna stawka dla 4×4
W materiale opisano, że opłata za badanie techniczne samochodu osobowego wzrosła z 98 zł do 149 zł, a inne stawki poszły w górę proporcjonalnie, z podaniem przykładów dla różnych typów pojazdów. Jednocześnie resort ma rozważać powiązanie stawek ze średnim wynagrodzeniem z czwartego kwartału danego roku, co oznaczałoby coroczny wzrost opłaty według wskaźnika.
Osobno wskazano plan wprowadzenia kar dla kierowców za spóźnienie na badanie techniczne w trzech progach: po tygodniu opłata ma być wyższa o 100 proc., po trzech tygodniach o 200 proc., a przy 90 dniach opóźnienia o 300 proc., co przy obecnej stawce daje kwoty zbliżone do 300, 450 i niemal 600 zł. W tekście pojawia się też zapowiedź wyższej ceny dla samochodów z napędem 4×4, argumentowana szerszym zakresem badania takich pojazdów. Zebrane dodatkowe środki mają w części trafić na infrastrukturę bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz do instytucji nadzorujących SKP.
DPF pod kontrolą i możliwość wcześniejszego przeglądu o 30 dni
Z planowanymi zmianami mają wiązać się także wymagania dotyczące wyposażenia stacji, w tym wymiana urządzeń używanych przy kontroli diesli. W materiale opisano kierunek: zamiast dymomierzy mają pojawić się liczniki cząstek stałych, które pozwolą wykryć uszkodzony lub wycięty filtr DPF, a to może zwiększyć liczbę badań zakończonych wynikiem negatywnym.
Zwrócono uwagę, że w przypadku braku ponownego montażu DPF o pozytywnym wyniku nie ma mowy, a naprawa może oznaczać wydatek rzędu kilku tysięcy złotych zależnie od marki i modelu. Jednocześnie przewidziano rozwiązanie ułatwiające planowanie: badanie techniczne będzie można wykonać do 30 dni przed datą kolejnego przeglądu. W takim wariancie okres ważności badania ma zostać wydłużony o miesiąc, czyli do 13 miesięcy, co ma pomóc osobom, które nie zawsze mogą pojawić się na SKP dokładnie w wyznaczonym dniu.
