Od północy zaczęła obowiązywać większość przepisów ustawy potocznie nazywanej „stop bandytom drogowym”, Santeos.pl podaje, powołując się na interia.pl.
To nowelizacja, która zaostrza odpowiedzialność karną za najpoważniejsze zachowania na drodze, w tym rażąco nadmierną prędkość, skrajnie niebezpieczne manewry oraz nielegalne wyścigi. Ustawa została podpisana 22 grudnia, opublikowana 29 grudnia, a w życie weszła po 30 dniach vacatio legis, czyli 29 stycznia.
Zmiany dotyczą zarówno więzienia, jak i sankcji administracyjnych, włącznie z dożywotnią utratą prawa jazdy w określonych przypadkach. W praktyce oznacza to nowy, dużo twardszy kurs wobec recydywistów i osób łamiących sądowe zakazy.
Wielu kierowców będzie musiało zmienić nawyki, bo granica między mandatem a sprawą karną może być dziś bliższa niż wcześniej. Nowe przepisy mają odstraszać, ale jednocześnie budzą pytania o to, jak będą interpretowane w praktyce.

Więzienie za szczególnie ciężkie przewinienia drogowe
Nowe prawo pozwala orzekać karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat wobec kierowców, którzy dopuszczą się skrajnie niebezpiecznych zachowań. Przepisy odnoszą się m.in. do sytuacji, gdy kierowca jednocześnie jedzie z rażąco nadmierną prędkością, rażąco narusza inne przepisy ruchu drogowego i naraża kogoś na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
To zestaw przesłanek, który ma wyłapywać najbardziej agresywną jazdę, ale jednocześnie pozostawia pole do oceny. Kluczowym problemem jest to, że w toku prac legislacyjnych usunięto zapisy doprecyzowujące, co dokładnie oznacza „rażąco” w kontekście prędkości. W efekcie decyzja, czy sprawa skończy się mandatem, czy trafi do sądu, może zależeć od oceny funkcjonariusza kontrolującego.
Ekspert bezpieczeństwa ruchu drogowego komentuje:
„Brak jasnych progów dla ‘rażącej prędkości’ może prowadzić do nierównej praktyki. To, co w jednym miejscu skończy się mandatem, gdzie indziej może stać się zarzutem karnym”.
Nielegalne wyścigi: nowa definicja i ta sama surowa kara
Surowa sankcja od 3 miesięcy do 5 lat więzienia obejmuje także udział w charakterze kierowcy w nielegalnych wyścigach, a podobna odpowiedzialność grozi organizatorom. W przeciwieństwie do wcześniejszej, potocznej praktyki, nowe przepisy definiują wyścig precyzyjniej.
Za nielegalny wyścig uznaje się rywalizację co najmniej dwóch kierowców, którzy chcą pokonać określony odcinek w jak najkrótszym czasie i robią to z naruszeniem zasad bezpieczeństwa.

To oznacza, że sama obecność na spotkaniu fanów motoryzacji nie powinna automatycznie oznaczać „wyścigu”, ale liczyć się będą realne zachowania na drodze. Ustawodawca wskazuje także, że za element „wyścigowy” może zostać uznane celowe wprowadzenie auta w poślizg lub doprowadzenie do utraty styczności koła z nawierzchnią podczas spotkania w otwartej przestrzeni bez wymaganego zezwolenia. W praktyce kierowcy muszą liczyć się z tym, że ryzykowne popisy mogą zostać zakwalifikowane dużo ostrzej niż dotychczas.
Użytkownik jednego z forów motoryzacyjnych napisał:
„Wreszcie oddzielą spokojne spotkania od ulicznego ścigania, ale boję się, że ktoś wrzuci wszystko do jednego worka”.
Dożywotnia utrata prawa jazdy za złamanie sądowego zakazu
Od 29 stycznia sądy mają też surowiej traktować osoby łamiące sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Kierowca przyłapany na jeździe mimo takiego zakazu ma teraz dożywotnio tracić uprawnienia. Skala zjawiska jest duża: w 2025 roku w Polsce ujawniono 16 490 kierujących, którzy złamali zakaz, co daje średnio 45 osób dziennie.
Zgodnie z nowymi przepisami, każdy taki przypadek ma kończyć się ostatecznym cofnięciem prawa jazdy. To szczególnie ważne w kontekście spraw związanych z alkoholem, bo wielu kierowców nie ma świadomości, że przekroczenie 0,2 promila może oznaczać nie tylko grzywnę, ale też sądowy zakaz prowadzenia.
Gdy zakaz zostaje orzeczony, część osób ignoruje decyzję i wsiada za kółko, a teraz konsekwencje będą nieporównywalnie poważniejsze.
Trzymaj się jednej zasady: jeśli masz zakaz, nie ryzykuj „tylko krótkiej trasy”. W świetle nowych przepisów taki „kurs do sklepu” może zamknąć drogę do prawa jazdy na całe życie.
Kto jeszcze może stracić prawo jazdy dożywotnio
Nowe regulacje przewidują dożywotnią utratę uprawnień również w innych ciężkich sytuacjach. Dotyczy to m.in. sprawców wypadków powiązanych z nielegalnym wyścigiem oraz przypadków, w których kierowca prowadził pod wpływem środka odurzającego.
Do tej grupy zaliczają się także osoby, które uciekły z miejsca zdarzenia lub spożywały alkohol bądź środki odurzające po wypadku, zanim zostały poddane badaniu. Ustawodawca wskazuje te zachowania jako szczególnie groźne społecznie. Z punktu widzenia praktyki sądowej będą to sprawy, w których rozstrzygnięcia mogą być najbardziej bezkompromisowe. Dla kierowców oznacza to, że margines błędu w najcięższych zdarzeniach praktycznie znika.
Nielegalne zloty samochodowe: nowy obowiązek i kary
W życie weszły również przepisy dotyczące nielegalnych zlotów, definiowanych jako spotkania, których celem jest prezentacja pojazdów w liczbie większej niż 10, w szczególności po modyfikacjach. Jeśli takie wydarzenie nie zostanie zgłoszone odpowiednim organom gminy, organizator i uczestnicy mogą liczyć się z konsekwencjami. Za udział w nielegalnym zlocie lub wyścigu w charakterze widza przewidziano grzywnę do 5000 zł.
Organizatorom grozi kara grzywny nie niższa niż 2000 zł. To regulacja, która może dotknąć także legalnie działające społeczności, jeśli nie będą świadome nowych wymogów formalnych. Właśnie dlatego część ekspertów podkreśla, że wiele zależy od tego, jak organy będą oceniać cel spotkania i jego przebieg.
Ekspert prawa drogowego zwraca uwagę:
„Przy takiej definicji kluczowe będzie, czy spotkanie ma charakter pokazowy i czy przekracza próg liczby aut. Bez jasnej praktyki interpretacyjnej może powstać sporo sporów”.
Przepadek pojazdu i nawiązki: co zmienia się w praktyce
Nowe przepisy modyfikują także zasady związane z przepadkiem pojazdu na rzecz Skarbu Państwa. Dotyczą one m.in. sytuacji, gdy kierowca ma w organizmie powyżej 1,5 promila alkoholu. Jeżeli samochód nie był wyłączną własnością sprawcy, sąd będzie teraz orzekał nawiązkę na rzecz Skarbu Państwa w wysokości od 5 do 500 000 zł.
Sędzia może też zdecydować o nawiązce w podobnej wysokości, gdy przepadek pojazdu nie jest „zasadny lub celowy”, na przykład gdy auto jest poważnie uszkodzone. Dodatkową nowością jest możliwość orzeczenia przepadku pojazdu, jeśli kierowca złamał zakaz prowadzenia i jednocześnie miał powyżej 0,5 promila. To rozwiązanie, które ma zwiększyć odstraszający charakter sankcji, szczególnie wobec osób lekceważących zakazy sądowe.
Najważniejsze zmiany w jednym miejscu
Poniżej szybka lista kluczowych elementów, które kierowcy powinni zapamiętać od razu:
- więzienie od 3 miesięcy do 5 lat za najcięższe przewinienia,
- odpowiedzialność karna za nielegalne wyścigi i ich organizację,
- dożywotnia utrata prawa jazdy za złamanie sądowego zakazu,
- grzywny za nielegalne zloty oraz udział jako widz,
- możliwość przepadku pojazdu lub wysokiej nawiązki na rzecz państwa.
Eksperci podzieleni: surowość tak, ale co z precyzją przepisów
Nowelizacja ma swoich zwolenników, bo odpowiada na społeczne oczekiwanie większego bezpieczeństwa na drogach. Jednocześnie część ekspertów wskazuje na ryzyko niejednoznaczności, szczególnie w obszarze pojęcia rażąco nadmiernej prędkości. Krytycy podkreślają, że przepis może być interpretowany szeroko, a kierowca może mieć ograniczone możliwości obrony, jeśli nie ma jasnych progów liczbowych.
W dyskusji publicznej padają też mocne oceny dotyczące zbyt ogólnego sformułowania niektórych norm. To oznacza, że praktyka policyjna i orzecznicza będzie kluczowa dla oceny, jak „stop bandytom drogowym” działa w realnym życiu.
Nowe przepisy już obowiązują i nie są „na próbę”. Dla kierowców oznacza to konieczność większej ostrożności, a dla organizatorów spotkań motoryzacyjnych – uważnego sprawdzania formalności. W kolejnych tygodniach najwięcej zależeć będzie od tego, jak policja i sądy będą stosować nowe, surowsze narzędzia.
