Rynek motoryzacyjny w Polsce zmienia się dziś szybciej niż jeszcze kilka lat temu. Jeszcze niedawno wybór auta był dla wielu kierowców dość prosty: silnik benzynowy albo diesel, cena zakupu, ewentualnie spalanie. Teraz w grze są już hybrydy, auta plug-in, samochody elektryczne, nowe technologie baterii, a do tego rosnące znaczenie kosztów eksploatacji i wartości auta przy odsprzedaży, Santeos.pl podaje, powołując się nа businessinsider.com.pl.
W efekcie pytanie jak kupić samochód w Polsce przestaje dotyczyć wyłącznie ceny z salonu, a coraz częściej obejmuje też cały cykl życia pojazdu. I właśnie o tym mówi Jacek Pawlak, prezydent Toyota Motor Poland i Toyota Central Europe, który stoi na czele marki sprzedającej najwięcej nowych aut w Polsce.
W jego ocenie motoryzacja weszła w etap gwałtownej rewolucji technologicznej, której tempo wyprzedziło nie tylko przyzwyczajenia klientów, ale też decyzje polityków i rozwój infrastruktury. Z jednej strony producenci inwestują miliardy euro w nowe platformy i napędy, z drugiej rynek bardzo szybko sprawdza, czy te pomysły w ogóle mają sens dla zwykłego kierowcy. Według Pawlaka właśnie tu pojawia się największy zgrzyt: między ambitnymi planami zeroemisyjności a realnymi oczekiwaniami klientów.
„Przez poprzednie 100 lat w motoryzacji zmieniało się niewiele. I nagle, na przestrzeni zaledwie kilku lat, doszło do totalnej rewolucji” – powiedział Jacek Pawlak.
Dziś samochód to już nie tylko środek transportu. To decyzja finansowa, technologiczna i coraz częściej także infrastrukturalna. Właśnie dlatego zakup auta wymaga dziś więcej chłodnej kalkulacji niż jeszcze dekadę temu.
Rewolucja na rynku aut przyspieszyła bardziej, niż wielu się spodziewało
Szef Toyoty podkreśla, że przez dziesięciolecia konstrukcja samochodów rozwijała się raczej ewolucyjnie niż rewolucyjnie. Silniki spalinowe były ulepszane, pojawiały się nowe rozwiązania techniczne, ale fundament pozostawał podobny. Dziś sytuacja wygląda inaczej, bo obok klasycznych napędów pojawiły się hybrydy, samochody plug-in oraz auta w 100 proc. elektryczne, które stopniowo wypierają starsze rozwiązania. Jednocześnie wyraźnie widać, że diesel traci znaczenie, głównie ze względu na emisję tlenków azotu i zmieniające się normy środowiskowe.

W tej nowej rzeczywistości kierowca nie wybiera już tylko między markami, lecz między całymi filozofiami napędu. To powoduje, że pytanie o to, jakim autem będziemy jeździć za 5 lat, staje się jednym z najważniejszych tematów branży.
Do najważniejszych zmian na rynku należą dziś:
- rosnąca rola hybryd i napędów zelektryfikowanych
- wyraźny zmierzch diesla
- coraz większe inwestycje w auta elektryczne
- nacisk na niższą emisję
- szybka dezaktualizacja starszych technologii
Zdaniem Pawlaka tempo zmian jest obecnie tak szybkie, że rozwiązania, które kiedyś starzały się przez dekady, dziś potrafią tracić aktualność w ciągu roku. To oznacza, że zarówno producenci, jak i klienci muszą podejmować decyzje w warunkach większej niepewności.
Czym będziemy jeździć za 5 lat i dlaczego baterie mogą wszystko zmienić
W rozmowie mocno wybrzmiewa temat technologii magazynowania energii. To właśnie baterie są dziś jednym z głównych ograniczeń dla rozwoju elektromobilności. Pawlak zwraca uwagę, że podczas gdy inne technologie rozwijały się błyskawicznie, same ogniwa nie przeszły aż tak dużej przemiany, jakiej oczekiwaliby kierowcy i producenci. W jego opinii prawdziwym przełomem mogą okazać się baterie solid-state, czyli rozwiązania ze stałym elektrolitem.
Toyota planuje, że pierwsze takie baterie pojawią się w 2027 roku. Według słów prezesa mają być dwa razy mniejsze, cztery razy trwalsze, ładować się znacznie szybciej i oferować wielokrotnie większy zasięg. Na początku mają trafić do hybryd, potem do modeli typu plug-in, a dopiero później do pełnych elektryków. Dopiero wtedy samochody elektryczne zyskają parametry, które mogą naprawdę przekonać szerokie grono klientów.
| Technologia | Co ma się zmienić według Toyoty |
|---|---|
| klasyczne baterie | ograniczony zasięg i dłuższe ładowanie |
| baterie solid-state | większy zasięg, krótszy czas ładowania |
| hybrydy | pierwszy etap wdrażania nowych ogniw |
| elektryki | późniejsze zastosowanie nowych rozwiązań |
„Powinny mieć zasięgi na poziomie ponad 700 km i czas ładowania do 80 proc. pojemności na poziomie 15 minut” – mówił Pawlak o autach z bateriami solid-state.
To właśnie takie parametry mogłyby realnie zmienić sposób myślenia o samochodach elektrycznych. Dziś bowiem wielu kierowców nadal obawia się zbyt krótkiego zasięgu i zbyt długiego ładowania.
Polska infrastruktura nadal nie nadąża za elektromobilnością
Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest krytyka obecnego stanu infrastruktury ładowania. Pawlak zwraca uwagę, że Polska pozostaje daleko w tyle za krajami, które naprawdę postawiły na elektromobilność. W rozmowie pada porównanie z Norwegią, gdzie działa około 165 tys. punktów ładowania, podczas gdy w Polsce jest ich około 8 tys.. Ta różnica pokazuje skalę problemu.
W praktyce oznacza to, że nawet jeśli producenci oferują coraz więcej modeli elektrycznych, klienci nie zawsze widzą sens ich zakupu. Kierowcy chcą po prostu pewności, że w trasie znajdą ładowarkę i nie będą podróżować z ciągłym napięciem. To szczególnie ważne na rynku takim jak polski, gdzie wiele osób regularnie pokonuje dłuższe dystanse, odwiedza rodzinę w innych miastach i nie chce planować każdej podróży wokół dostępnych punktów ładowania.
Najczęściej wskazywane bariery dla elektromobilności w Polsce to:
- zbyt mała liczba stacji ładowania
- słabo rozwinięta infrastruktura poza dużymi miastami
- obawy o zasięg auta elektrycznego
- długi czas ładowania
- brak pewności przy dalszych wyjazdach
„Polscy klienci nie chcą kupować samochodów elektrycznych” – powiedział wprost szef Toyoty, wskazując, że udział takich aut w sprzedaży całego rynku wynosi około 3 proc.
Zielona energia i ekonomia rynku aut nie zawsze idą dziś w parze
W rozmowie pada także argument, który wykracza poza samą liczbę ładowarek. Pawlak zwraca uwagę, że samochody elektryczne mają sens przede wszystkim wtedy, gdy są ładowane energią pochodzącą z czystszych źródeł. Tymczasem w Polsce około 65 proc. energii nadal pochodzi z elektrowni węglowych. W takim układzie część założeń zeroemisyjności traci swoją logikę, bo emisje zostają po prostu przesunięte z rury wydechowej do systemu energetycznego.

To właśnie dlatego prezes Toyoty mówi o rozdźwięku między polityką a rzeczywistością. Producenci zainwestowali ogromne pieniądze w rozwój aut elektrycznych, ale rynek – jego zdaniem – powiedział politykom „stop”, ponieważ oczekiwania klientów i realne warunki użytkowania nie nadążają za urzędniczymi planami.
Klient patrzy dziś znacznie prościej niż polityk czy producent. Chce samochodu, który da się łatwo użytkować, nie będzie zaskakiwał kosztami i pozwoli bez stresu dojechać do celu. Jeśli rynek nie daje mu tej pewności, wybiera bezpieczniejszą opcję.
Jak mądrze kupić samochód w Polsce według logiki flot i zwykłych kierowców
Jednym z najbardziej praktycznych fragmentów rozmowy jest ten dotyczący tego, jak kupić samochód mądrze. Pawlak zwraca uwagę, że klienci flotowi patrzą przede wszystkim na całkowity koszt posiadania auta, a nie tylko na cenę zakupu. I właśnie to samo – jego zdaniem – powinni robić indywidualni kierowcy, choć wielu z nich nadal tego nie robi.
W przypadku dużych flot każda różnica w kosztach eksploatacji przekłada się na miliony złotych. Dlatego firmy liczą nie tylko cenę przy zakupie, ale także koszty paliwa, opon, serwisów, napraw, a przede wszystkim przyszłą wartość rezydualną, czyli cenę, za którą auto będzie można później sprzedać. To właśnie ta logika, coraz ważniejsza również dla prywatnych kupujących, może decydować o tym, które samochody okażą się naprawdę opłacalne.
Na co zwracać uwagę przy zakupie auta według tej logiki:
- całkowity koszt posiadania samochodu
- zużycie paliwa lub energii
- przewidywane koszty serwisowe
- możliwą cenę odsprzedaży
- różnicę między ceną zakupu a wartością rezydualną
| Element kalkulacji | Dlaczego jest ważny |
|---|---|
| cena zakupu | to tylko początek wydatków |
| paliwo lub energia | przy dużych przebiegach może przewyższyć cenę auta |
| serwis i naprawy | wpływają na realny koszt użytkowania |
| wartość rezydualna | decyduje, ile odzyskamy przy sprzedaży |
„Jeżeli ktoś dużo jeździ, koszt paliwa w ciągu czterech–pięciu lat może okazać się wyższy niż koszt samego samochodu” – podkreślił Pawlak.
To zdanie dobrze pokazuje, jak bardzo zmienił się sposób myślenia o zakupie auta. Dziś bardziej opłaca się analizować cały cykl użytkowania niż skupiać się wyłącznie na rabacie przy podpisywaniu umowy.
Dlaczego Toyota nadal rośnie i czego można spodziewać się w 2026 roku
Choć Toyota kolejny rok utrzymała pozycję lidera sprzedaży nowych aut w Polsce, sam rynek wcale nie był prosty. Pawlak przyznaje, że miniony rok okazał się wymagający, bo po kryzysie półprzewodników producenci znów mieli pełną dostępność samochodów. To wywołało presję cenową, powrót promocji i większą konkurencję o klienta. Z perspektywy kupującego oznaczało to szeroki wybór i atrakcyjniejsze oferty, ale dla producentów było to trudniejsze otoczenie sprzedażowe.
Mimo tego Toyota patrzy na 2026 rok z optymizmem. Firma zakłada, że dobra sytuacja makroekonomiczna w Polsce, silna gospodarka, napływ środków unijnych i rozwój firm będą wspierać popyt na nowe auta. W rozmowie pada też zapowiedź aż ośmiu premier nowych modeli. To pokazuje, że walka o klienta wcale nie zwalnia, a technologiczne nowości nadal będą jednym z kluczowych narzędzi przyciągania kupujących.
W planach na 2026 rok pojawiają się między innymi:
- osiem nowych premier
- nowy model Aygo
- nowy BZ4X w wersji touring
- model w segmencie C
- nowy RAV4
„Nowości technologiczne zawsze przyciągają klientów” – zaznacza Pawlak.
Co z segmentem premium i czy Europa poradzi sobie z presją z Chin
W rozmowie pojawia się też temat segmentu premium, który – według prezesa Toyoty – nadal będzie rósł. Jego zdaniem bariera wejścia do tej części rynku jest dziś niższa niż dawniej, głównie ze względu na rozwój najmu długoterminowego. To sprawia, że luksusowe auto staje się dla większej grupy klientów dostępne nie przez jednorazowy duży wydatek, ale przez miesięczną opłatę.
Drugim dużym wyzwaniem pozostaje rosnąca konkurencja ze strony chińskich producentów. Pawlak uważa, że Europa zbyt późno zorientowała się, jak poważne może to być zagrożenie dla jednego z najważniejszych sektorów przemysłu. Jednocześnie zaznacza, że przy uczciwych zasadach konkurencji europejskie marki mają szansę sobie poradzić.
Na koniec rozmowy pojawia się jeszcze osobisty akcent: sam szef Toyoty przesiadł się z wodorowego modelu Mirai do samochodu elektrycznego i – jak podkreśla – jest zachwycony nową technologią. To dobrze pokazuje, że nawet przy krytyce otoczenia rynkowego i infrastruktury producent nie odwraca się od nowych rozwiązań, lecz widzi je jako kierunek rozwoju. Najważniejsze pozostaje jednak to, by technologia szła w parze z realnymi potrzebami kierowców, a nie wyłącznie z ambitnymi planami urzędników.
