Sylwestrowa noc w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana zakończyła się dramatem o ogromnej skali. Według najnowszych doniesień w katastrofie pożarowej zginęło 47 osób, a około 115 zostało rannych. Wiele rodzin wciąż nie ma żadnych informacji o bliskich, którzy byli na miejscu, Santeos.pl podaje, powołując się na onet.pl.
Z każdym kolejnym komunikatem rośnie napięcie, bo lista osób zaginionych nadal nie jest zamknięta. W barze bawiła się głównie młodzież i młodzi dorośli, co dodatkowo potęguje emocje wokół tragedii.
„Jedna z najgorszych tragedii” – głos władz Szwajcarii
Prezydent Szwajcarii Guy Parmelin nazwał wydarzenia w Crans-Montana jedną z najcięższych katastrof w historii kraju. Podkreślił, że szczególnie bolesny jest fakt, iż wiele ofiar to osoby młode, pełne planów i nadziei. Wstępne informacje wskazują, że uczestnicy imprezy mieli najczęściej od 16 do 26 lat. Władze apelują o cierpliwość, ponieważ identyfikacja poszkodowanych i ofiar wymaga czasu. Jednocześnie zapewniają, że priorytetem jest opieka medyczna i wsparcie rodzin.
Po pożarze internet wypełniły wpisy rodziców i krewnych, którzy próbują odnaleźć swoich bliskich. Wiele osób zamieszcza zdjęcia, imiona i szczegóły, licząc na jakikolwiek sygnał ze szpitali lub od świadków. Te apele szybko zdobywają setki komentarzy i udostępnień, bo skala tragedii poruszyła opinię publiczną. Dla rodzin to często jedyna dostępna droga, by dotrzeć do informacji, gdy oficjalne komunikaty są ograniczone. W tle pojawia się też ogromny chaos informacyjny, wynikający z liczby rannych i transportów do różnych placówek.

„Nie wiem, czy mój syn jeszcze żyje” – historia matki jednego z zaginionych
Jednym z najbardziej poruszających głosów jest relacja Laetitii Brodard-Sitre, która od sylwestrowej nocy szuka swojego syna Arthura. Kobieta opublikowała emocjonalny wpis, w którym prosi o kontakt każdego, kto wie, gdzie chłopak może przebywać. Napisała: „Mój syn Arthur Brodard, urodzony 22 lutego 2009 r., jest jedną z ofiar pożaru w Crans-Montana. Nie wiemy, czy żyje i gdzie się znajduje. Jeśli macie informacje, w którym szpitalu się znajduje, proszę o kontakt!”. Matka podkreśla, że nie zamierza czekać biernie i sama zrobi wszystko, by go odnaleźć. Rodzina udała się do szpitala uniwersyteckiego w Lozannie, gdzie trafiła część poszkodowanych.

Wśród poszkodowanych mają być także cudzoziemcy, a część narodowości już pojawia się w oficjalnych informacjach. Włoski minister spraw zagranicznych Antonio Tajani przekazał, że po pożarze hospitalizowano od 12 do 15 Włochów, a podobna liczba osób pozostaje zaginiona. Wśród poszukiwanych ma być m.in.
16-letni Giovanni Tamburi z Bolonii, którego matka zaapelowała o pomoc, mówiąc: „Dzwonimy do wszystkich szpitali, ale nikt nic nie wie, zwłaszcza że osoby przyjęte do szpitala są w strasznym stanie”. W czwartek w nocy włoska federacja golfowa potwierdziła, że 17-letni golfista Emanuele Galeppini nie przeżył pożaru. Francuskie MSZ poinformowało natomiast, że wśród rannych jest co najmniej sześciu obywateli Francji, a osiem kolejnych osób nie zostało jeszcze zlokalizowanych.
Informacje o rannych i leczeniu w różnych szpitalach
Ranni są leczeni w kilku miejscach, ponieważ skala obrażeń wymusiła rozproszenie pacjentów. W szpitalu w kantonie Wallis, który uruchomił plan kryzysowy, przebywa obecnie około 60 rannych. Kolejnych około 60 osób skierowano do innych placówek, w tym do szpitala uniwersyteckiego w Lozannie oraz do szpitala uniwersyteckiego w Zurychu. Władze informują, że trwają działania, by zapewnić jak najlepszą opiekę osobom z ciężkimi oparzeniami. Planowane jest też wsparcie we współpracy z krajami sąsiednimi w zakresie leczenia pacjentów wymagających specjalistycznej terapii.

Wsparcie dla rodzin i infolinia kryzysowa
Po tragedii uruchomiono rozwiązania mające pomóc rodzinom w uzyskaniu informacji. Kanton uruchomił infolinię dla ofiar oraz ich bliskich, aby ograniczyć chaos informacyjny i kierować zgłoszenia w jedno miejsce. Numer telefonu podany w komunikacie to 0848 112 117. Równolegle trwa identyfikacja ofiar oraz weryfikacja list osób hospitalizowanych i zaginionych. Rodziny proszą przede wszystkim o jasne komunikaty i szybką wymianę informacji między szpitalami. W najbliższych dniach kluczowe będzie ustalenie pełnej listy poszkodowanych oraz tożsamości wszystkich ofiar.
