Prawie połowa Polaków sięga po herbatę każdego dnia, a dla wielu najwygodniejszą opcją jest wersja ekspresowa w torebkach. To właśnie wygoda sprawia, że torebki stały się codziennym wyborem: wrzucasz, zalewasz i po chwili napar jest gotowy, Santeos.pl podaje, powołując się na topflop.pl.
Coraz częściej pojawia się jednak pytanie, czy ta prostota nie ma ukrytej ceny. Według nowych ustaleń naukowców część materiałów używanych do produkcji torebek może uwalniać do napoju mikro- i nanocząstki. Badacze podkreślają, że temat nie dotyczy smaku, tylko potencjalnej ekspozycji na substancje, których w kubku zwyczajnie nie chcemy.
W centrum dyskusji znajdują się torebki wytwarzane z tworzyw i mieszanek, które dobrze trzymają kształt oraz wytrzymują kontakt z gorącą wodą. W badaniach zwrócono uwagę m.in. na materiały takie jak nylon, polipropylen czy celuloza stosowana w popularnych konstrukcjach „ekspresowych”. W praktyce oznacza to, że problem nie jest marginalny, bo chodzi o rozwiązania powszechnie spotykane na rynku. Naukowcy opisali, że w czasie parzenia do naparu mogą przedostawać się ogromne ilości drobnych cząstek. To właśnie skala emisji w gorącej wodzie sprawiła, że temat znów wrócił na nagłówki.
Herbata w torebkach jako źródło mikro- i nanoplastiku
Hiszpański zespół badawczy z Universitat Autònoma de Barcelona opisał zjawisko uwalniania mikro- i nanoplastiku z torebek herbaty w trakcie parzenia. Wskazano, że w kontakcie z wrzątkiem niektóre torebki mogą wypuszczać do napoju miliardy cząsteczek, których nie widać gołym okiem. Autorka badania, cytowana w materiale, alarmowała, że takie cząstki mogą być wchłaniane przez komórki jelitowe. W opisie zwrócono też uwagę na możliwość ich przenikania dalej, nawet do wnętrza komórek. To ważne, bo przesuwa dyskusję z poziomu „czy to tylko teoria” na poziom realnego kontaktu organizmu z drobinami.

Wyniki badań nie oznaczają automatycznie, że każda herbata w torebkach jest taka sama i każda będzie identycznie oddziaływać na organizm. Zwracają jednak uwagę na mechanizm, który może występować, gdy materiał opakowania ma kontakt z bardzo wysoką temperaturą. Dla konsumenta kluczowe jest zrozumienie, że torebka nie jest neutralnym „papierkiem”, tylko elementem wykonanym z konkretnych surowców. Im bardziej „techniczny” materiał, tym większe znaczenie ma jego zachowanie w gorącej wodzie. Badacze podkreślali, że problem dotyczy nie tylko mikroplastiku, ale też nanoplastiku, czyli cząstek jeszcze mniejszych.
Polipropylen w torebkach i apel o regulacje
W materiale pojawiła się informacja, że bardzo duża część torebek do herbaty zawiera polipropylen, który ma pomagać utrzymać kształt i trwałość produktu. Dla wielu osób to zaskoczenie, bo herbata kojarzy się z liśćmi, a nie z tworzywami. W kontekście tych ustaleń eksperci apelują o bardziej szczegółowe regulacje ograniczające obecność plastiku w produktach mających kontakt z żywnością. Wskazano też, że niektóre państwa podejmowały już kroki w kierunku ograniczania plastiku w tego typu zastosowaniach. Dla rynku oznacza to presję na zmianę materiałów, a dla konsumentów sygnał, by uważniej przyglądać się temu, co kupują.
Jednocześnie trzeba pamiętać, że branża herbaciana jest bardzo zróżnicowana i nie każdy producent stosuje te same rozwiązania. Na półkach można znaleźć zarówno klasyczne torebki papierowe, jak i bardziej nowoczesne, „przezroczyste” saszetki z tworzyw. Różnice w surowcach mogą przekładać się na różnice w tym, co potencjalnie trafia do naparu. Właśnie dlatego wnioski z badań często kierują uwagę nie na samą herbatę, tylko na konstrukcję opakowania. W praktyce wybór „ekspresowej” wersji może oznaczać wybór konkretnego materiału w kubku.
Nie tylko plastik: kleje, barwniki i inne możliwe zanieczyszczenia
W dyskusji o herbacie ekspresowej pojawia się też wątek substancji, które mogą być obecne w samych torebkach albo w procesie produkcji. W materiale wskazano m.in. na kleje, barwniki czy związki wykorzystywane przy obróbce materiałów. Zwrócono uwagę na ryzyko obecności pozostałości pestycydów, a także na substancje, które w określonych warunkach mogą budzić obawy. Wspomniano również o wynikach kontroli jakości, w których ujawniano różnego typu zanieczyszczenia w partiach produktów. To pokazuje, że problem nie zawsze sprowadza się do jednej cząsteczki, tylko do całego łańcucha produkcji i pakowania.
Dla konsumenta ważne jest, że potencjalne ryzyka mogą wynikać zarówno z materiału saszetki, jak i z tego, jak herbata była uprawiana, przetwarzana oraz magazynowana. Im tańszy i bardziej masowy produkt, tym większa pokusa cięcia kosztów i stosowania rozwiązań, które nie zawsze są optymalne. Jednocześnie wyższa cena też nie jest automatyczną gwarancją jakości, jeśli nie idzie za nią przejrzystość składu i standardów. W praktyce warto więc patrzeć na oznaczenia i deklaracje producenta dotyczące materiału torebek. Największy problem w tym, że takie informacje bywają ukryte drobnym drukiem albo nie są podawane wprost.
Jak ograniczyć ryzyko i co wybierać zamiast
W świetle opisywanych danych najprostszą strategią jest ograniczenie kontaktu gorącej wody z tworzywami, które mogą uwalniać cząstki do naparu. W materiale podkreślono, że bezpieczniejszą opcją bywają produkty z materiałów biodegradowalnych oraz herbaty o lepiej kontrolowanym pochodzeniu. W praktyce oznacza to częstsze sięganie po herbaty liściaste, które parzy się w zaparzaczu lub dzbanku, bez saszetki z tworzywa. Taki wybór ma też dodatkowy plus: napar bywa bardziej aromatyczny, a liście można dawkować według własnych preferencji. Dla osób, które nie chcą rezygnować z wygody, kluczowe jest sprawdzanie opisu opakowania i wybór rozwiązań, które ograniczają udział plastiku.
Warto też podejść do tematu pragmatycznie i nie popadać w skrajności. Jeśli ktoś pije herbatę ekspresową sporadycznie, ryzyko ekspozycji będzie inne niż u osoby, która sięga po kilka kubków dziennie przez cały rok. Dlatego podstawą jest świadomość: co dokładnie wkładamy do kubka i jak często. Jeżeli producent jasno informuje o materiale torebki i deklaruje rozwiązania bez plastiku, to dla wielu osób będzie to rozsądny kompromis między wygodą a ostrożnością. A jeśli zależy nam na maksimum kontroli, herbata liściasta pozostaje najprostszą drogą do ograniczenia niepożądanych dodatków.
