Końcówka roku okazała się wyjątkowo wymagająca dla Edyta Górniak, która w jednym z ostatnich wywiadów zdecydowała się na szczere wyznanie. Artystka przyznała, że ostatnie miesiące były pełne napięcia i trudnych emocji. Choć zawodowo przygotowuje się do kolejnych występów, prywatnie musiała zmierzyć się z poważnym problemem. W połowie roku dowiedziała się, że padła ofiarą oszustwa finansowego. Sprawa dotyczy nieprawidłowości, które narastały przez długi czas, Santeos.pl podaje, powołując się na onet.pl.
Piosenkarka nie ukrywa, że odkrycie całej sytuacji było dla niej ogromnym wstrząsem. Przez długi okres towarzyszyło jej poczucie, że coś w dokumentach się nie zgadza. Początkowo tłumaczyła to sobie brakiem specjalistycznej wiedzy finansowej. Z czasem jednak skala problemu okazała się znacznie poważniejsza. To wtedy zdecydowała się działać zdecydowanie.
Jak ujawniono nieprawidłowości finansowe
Edyta Górniak przyznała, że przez blisko trzy lata miała wewnętrzne przeczucie, iż w jej sprawach księgowych pojawiają się błędy. Zaufanie do osoby prowadzącej rozliczenia sprawiło jednak, że sygnały ostrzegawcze były odkładane na dalszy plan. Dopiero dokładniejsza analiza sytuacji pozwoliła zrozumieć, że doszło do celowego działania. Artystka dowiedziała się, że była systematycznie okradana.
Wraz z ujawnieniem faktów pojawiły się kolejne problemy organizacyjne i formalne. Skala nieprawidłowości narastała przez kilka lat, co dodatkowo utrudniło uporządkowanie spraw. Piosenkarka podkreśliła, że w tym trudnym momencie otrzymała realną pomoc ze strony instytucji publicznych. Dzięki temu możliwe było rozpoczęcie dalszych kroków prawnych.
Sprawa trafiła do prokuratury
Po potwierdzeniu oszustwa Edyta Górniak zdecydowała się skierować sprawę na drogę prawną. Jak poinformowała, obecnie zajmuje się nią prokuratura. Artystka nie kryje, że jest to dla niej wyjątkowo bolesne doświadczenie, zwłaszcza że osobą odpowiedzialną za nieprawidłowości była kobieta, której ufała. W swoich wypowiedziach zwraca uwagę na emocjonalny wymiar całej sytuacji.

Piosenkarka mówi wprost o poczuciu osamotnienia i bezbronności. Podkreśla, że jako samotna matka musiała samodzielnie zmierzyć się z konsekwencjami tej sytuacji. Stres związany z odkryciem oszustwa odbił się również na jej zdrowiu. Sama przyznała, że był to jeden z najtrudniejszych momentów mijającego roku.
Nie pierwsze rozczarowanie w relacjach zawodowych
W trakcie rozmów artystka zaznaczyła, że nie był to pierwszy raz, gdy została zawiedziona przez osoby z najbliższego otoczenia zawodowego. Wspomniała również o wcześniejszej współpracy z menedżerem, która zakończyła się po wykryciu nieprawidłowości w dokumentach. Takie doświadczenia sprawiły, że z czasem straciła poczucie bezpieczeństwa w kwestiach formalnych. Zwróciła uwagę, że artyści często skupiają się na pracy twórczej, nie mając możliwości bieżącej kontroli dokumentów.
Według Edyty Górniak scena i studio nagraniowe wymagają pełnego zaangażowania. To sprawia, że kwestie księgowe i administracyjne są powierzane innym osobom. Gdy zaufanie zostaje nadużyte, konsekwencje bywają wyjątkowo dotkliwe. Artystka podkreśla, że po ujawnieniu sprawy musiała zmierzyć się także z presją medialną. To dodatkowo spotęgowało stres.
Audyt i nadzieja na zamknięcie sprawy
Obecnie w firmie Edyty Górniak prowadzony jest szczegółowy audyt finansowy. Jego celem jest pełne wyjaśnienie skali nieprawidłowości oraz uporządkowanie wszystkich spraw księgowych. Artystka liczy, że działania te pozwolą jej odzyskać poczucie kontroli i spokoju. Wyraża także nadzieję, że cała sytuacja zakończy się sprawiedliwie.
Na zakończenie piosenkarka przyznała, że ten rok był dla niej wyjątkowo wyczerpujący emocjonalnie. Poczuła się pozbawiona stabilności i bezpieczeństwa, które dawały jej dotychczasowe struktury zawodowe. Jednocześnie zaznacza, że wyciągnęła z tej historii ważną lekcję. Teraz skupia się na przyszłości i próbie odbudowania wewnętrznej równowagi.
