Nagłówki o rzekomym zakazie pieców gazowych w Unii Europejskiej wracają w sieci regularnie, zwłaszcza w sezonie grzewczym. Rzeczywistość jest jednak mniej sensacyjna, a bardziej „urzędowo konkretna”: nie ma mowy o tym, że ktoś przyjdzie i nakaże demontaż sprawnie działającego kotła, Santeos.pl podaje, powołując się na dziennik.pl.
Zmienia się natomiast to, w jakich sytuacjach gaz będzie wspierany publicznymi pieniędzmi i jak mają wyglądać nowe budynki w kolejnych latach. Unia Europejska przyjęła przepisy, które stopniowo przesuwają ogrzewanie w stronę rozwiązań bezemisyjnych. Dla Polski to temat szczególnie ważny, bo przez lata gaz był postrzegany jako rozsądna „alternatywa pośrednia” między węglem a OZE.
W praktyce dyskusja nie dotyczy tylko samego paliwa, ale także standardów energetycznych budynków i sposobu modernizacji. Przepisy rozróżniają sytuacje: nowe inwestycje, duże remonty, wsparcie z programów publicznych oraz zwykłe korzystanie z już zamontowanego urządzenia. Największe emocje budzą daty, bo to one wyznaczają realny kierunek zmian na rynku. Jednocześnie pojawia się ważny wątek: gaz w „nowej formie”, czyli biometan, biogaz czy wodór, nadal ma być dopuszczalny w części rozwiązań. To oznacza, że temat nie jest czarno-biały, tylko opiera się na tym, czy dany system spełnia kryteria emisji i efektywności.
Koniec dopłat do kotłów na paliwa kopalne od 2025 roku
Jedna z najistotniejszych zmian dotyczy finansowania, bo to właśnie dotacje najszybciej wpływają na decyzje zakupowe gospodarstw domowych. Od 1 stycznia 2025 r. państwa członkowskie nie mogą udzielać zachęt finansowych do instalacji indywidualnych kotłów zasilanych paliwami kopalnymi. W przepisach wskazano wyjątek dla urządzeń wybranych do inwestycji przed 2025 r., co w praktyce ma chronić osoby, które podjęły decyzję wcześniej. Oznacza to, że kończą się dopłaty, ulgi czy programy wspierające zakup nowych kotłów gazowych, olejowych i podobnych urządzeń działających wyłącznie na paliwach kopalnych. W Polsce jest to istotna zmiana, bo jeszcze niedawno kotły gazowe pojawiały się w programach wsparcia jako krok w stronę „czystszego” ogrzewania.

Warto dodać, że zakaz dopłat nie jest równoznaczny z zakazem użytkowania. To raczej sygnał polityczny i ekonomiczny: publiczne pieniądze mają iść w kierunku technologii bardziej przyszłościowych, czyli takich, które docelowo ograniczają emisje. Dla wielu właścicieli domów to zmienia kalkulację, szczególnie przy planowanej wymianie źródła ciepła. Jeśli ktoś liczył na dofinansowanie do nowego kotła gazowego, musi przygotować się na to, że warunki wsparcia będą inne lub że wsparcia po prostu nie będzie. Jednocześnie rośnie znaczenie rozwiązań hybrydowych i OZE, bo to one pozostają w centrum polityki energetycznej UE.
Czy to jest „zakaz pieców gazowych”? UE studzi emocje
Wbrew uproszczeniom Unia Europejska nie wprowadza przepisu, który zakazuje korzystania z działających kotłów gazowych. Jeśli urządzenie jest sprawne, bezpieczne i spełnia wymagania techniczne, można z niego korzystać dalej bez kar czy obowiązku wymiany. Nowe regulacje skupiają się na tym, co dzieje się przy nowych inwestycjach, przy dużych remontach oraz w momencie sięgania po publiczne dofinansowanie. Innymi słowy: państwo nie zabierze istniejącego kotła, ale może nie dopłacić do kolejnego takiego samego rozwiązania. Dla wielu rodzin kluczowe będzie więc to, kiedy planują modernizację i z jakich programów chcą skorzystać.
Istotne jest także rozróżnienie paliw kopalnych i odnawialnych, bo w przepisach pojawia się „furtka” dla technologii opartych o paliwa odnawialne. Kotły zasilane biomasą oraz paliwami odnawialnymi są traktowane jako elementy systemów wykorzystujących energię odnawialną w budynku. To właśnie w tym miejscu pojawia się temat biometanu, biogazu czy wodoru, czyli paliw, które mają pełnić rolę „gazowej transformacji”. W efekcie gaz jako taki nie jest skreślony, ale jego klasyczna, kopalna wersja ma być stopniowo wypychana z rynku. Z perspektywy konsumenta najważniejsze jest, że decyzje mają charakter etapowy, a nie natychmiastowy.
Nowe budynki bezemisyjne: graniczne terminy 2028 i 2030
Największe zmiany uderzą w nowe budownictwo, bo tam najłatwiej od razu ustawić wysokie standardy energetyczne. Zgodnie z przyjętymi terminami, od 1 stycznia 2028 r. nowe budynki należące do instytucji publicznych mają spełniać standard budynku bezemisyjnego. Z kolei od 1 stycznia 2030 r. taki wymóg ma objąć wszystkie nowe budynki w UE. W praktyce oznacza to, że nowe domy i bloki mają być projektowane tak, by nie generowały emisji CO₂ z paliw kopalnych „na miejscu”. To kieruje inwestorów w stronę pomp ciepła, fotowoltaiki, kolektorów słonecznych oraz nowoczesnych sieci ciepłowniczych opartych o OZE.
W tym układzie klasyczny kocioł gazowy może pojawić się co najwyżej jako element układu hybrydowego, czyli jako wsparcie dla głównego źródła opartego na OZE. Taki scenariusz bywa rozważany w miejscach, gdzie warunki techniczne są trudniejsze, a inwestor szuka zabezpieczenia na wyjątkowo mroźne dni. Jednocześnie standard „bezemisyjności” premiuje niskie zużycie energii dzięki dobrej izolacji i inteligentnemu sterowaniu. Dla rynku w Polsce może to oznaczać zmianę projektów deweloperskich, a także przesunięcie popytu na konkretne technologie grzewcze. Krótko mówiąc: nowy budynek ma być przygotowany na przyszłość, a nie na stare modele ogrzewania.
Duże remonty i normy energetyczne: co może się zmienić po 2030 roku
Regulacje dotyczą także modernizacji, zwłaszcza tzw. ważniejszych renowacji, czyli głębokich termomodernizacji. W takich sytuacjach właściciel może zostać zobowiązany do dostosowania budynku i instalacji do minimalnych wymagań energetycznych. To może oznaczać, że część starych i nieefektywnych systemów grzewczych nie będzie pasować do nowych standardów, szczególnie w perspektywie po 2030 r. Nie chodzi o zakaz w rozumieniu „masz wymienić od jutra”, tylko o rosnące wymagania przy modernizacjach, które i tak zwykle wiążą się z większymi wydatkami. Dla wielu domów kluczowe stanie się wtedy pytanie, czy modernizować „po staremu”, czy od razu przestawić się na rozwiązania docelowo bezemisyjne.
W dokumentach unijnych pojawia się też definicja budynku bezemisyjnego, która w uproszczeniu oznacza bardzo wysoką efektywność energetyczną i brak emisji CO₂ z paliw kopalnych na miejscu. W praktyce to połączenie trzech rzeczy: dobrej izolacji, nowoczesnego systemu ogrzewania oraz energii z OZE, produkowanej lokalnie albo dostarczanej z odnawialnych źródeł. Dla właścicieli domów oznacza to, że sama wymiana pieca może nie wystarczyć, jeśli budynek „ucieka ciepłem”. Stąd rosnąca rola termomodernizacji i inteligentnego zarządzania energią. To podejście zmienia logikę: najpierw ogranicz zużycie, potem dobierz źródło ciepła.
Co to oznacza dla Polski: istniejące kotły, hybrydy i „gaz w nowej roli”
W Polsce działa wiele kotłów gazowych i większość z nich nadal będzie mogła pracować, bo unijne przepisy nie nakazują likwidacji istniejących instalacji. Zmiany będą bardziej odczuwalne przy wymianie urządzenia, przy korzystaniu z dotacji oraz przy dużych remontach, kiedy trzeba będzie spełnić określone standardy. Można się spodziewać, że krajowe programy wsparcia będą promowały rozwiązania łączące różne źródła energii, zwłaszcza OZE. W praktyce popularniejsze mogą stać się układy, w których pompa ciepła gra pierwsze skrzypce, a gaz pełni rolę „dodatku” albo zabezpieczenia. Równolegle coraz częściej będzie się mówiło o paliwach odnawialnych, takich jak biometan czy wodór, bo to one pozwalają utrzymać część infrastruktury gazowej w nowej formule.
Dlaczego UE idzie w tym kierunku? Bo budynki zużywają ogromną ilość energii i generują dużą część emisji, a bez zmiany ogrzewania nie da się mówić o neutralności klimatycznej. Zamiast natychmiastowych zakazów wprowadzane są etapy: najpierw odcięcie dotacji dla paliw kopalnych, potem nowe standardy dla nowych budynków, a następnie stopniowe wypychanie paliw kopalnych z rynku. To proces, który dla wielu osób będzie rozłożony na lata, ale kierunek jest już wyraźnie opisany. Dla mieszkańców Polski kluczowe będzie to, jak szybko krajowe programy dostosują się do nowych zasad i jakie technologie będą realnie opłacalne. Warto więc śledzić nie tylko hasła o „zakazie”, ale konkretne warunki dotacji i wymagania dla nowych oraz modernizowanych domów.
