Przez lata utrwalało się przekonanie, że zawał serca lub udar mózgu mogą pojawić się zupełnie nagle, bez wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych. Najnowsze analizy naukowe podważają jednak ten pogląd i wskazują, że w zdecydowanej większości przypadków organizm wysyła sygnały wcześniej, Santeos.pl podaje, powołując się na medonet.pl.
Badania przeprowadzone na ogromnej grupie pacjentów pokazują, że niemal każdy poważny incydent sercowo-naczyniowy był poprzedzony konkretnymi czynnikami ryzyka. To ważna informacja zarówno dla lekarzy, jak i dla pacjentów. Oznacza bowiem, że odpowiednia profilaktyka może realnie zmniejszyć liczbę zawałów i udarów.
Naukowcy przeanalizowali dane milionów dorosłych osób obserwowanych przez wiele lat. Wnioski są jednoznaczne: „nagły” zawał w praktyce jest rzadkością. W większości przypadków choroba rozwija się stopniowo, a jej sygnały można wykryć wcześniej. Problem polega na tym, że objawy bywają bagatelizowane lub ignorowane. Tymczasem wczesna reakcja może mieć kluczowe znaczenie dla zdrowia i życia.
Cztery ostrzegawcze sygnały przed udarem lub zawałem
Badacze wskazali cztery główne czynniki ryzyka, które niemal zawsze pojawiały się przed wystąpieniem udaru lub zawału serca. Są to nadciśnienie tętnicze, podwyższony poziom cholesterolu, cukrzyca oraz palenie papierosów – zarówno obecne, jak i przebyte. Łącznie czynniki te odpowiadały za niemal wszystkie analizowane przypadki poważnych incydentów sercowo-naczyniowych. Co istotne, często występowały one na długo przed samym zdarzeniem. Daje to realną szansę na wcześną interwencję.

Szczególnie alarmujące są dane dotyczące osób młodszych, uznawanych dotąd za grupę o niskim ryzyku. Nawet wśród kobiet poniżej 60. roku życia zdecydowana większość udarów i zawałów była związana z co najmniej jednym z wymienionych czynników. To pokazuje, że wiek nie chroni całkowicie przed chorobami układu krążenia. Regularne badania i kontrola podstawowych parametrów zdrowia mają więc znaczenie dla wszystkich grup wiekowych. Brak objawów nie zawsze oznacza brak zagrożenia.
Nadciśnienie jako najczęstszy sygnał ostrzegawczy
Spośród wszystkich analizowanych czynników to właśnie nadciśnienie pojawiało się najczęściej przed incydentami sercowymi i udarami. W badanych populacjach zdecydowana większość osób, które doznały zawału, udaru lub niewydolności serca, miała wcześniej rozpoznione podwyższone ciśnienie krwi. Często problem ten trwał latami i nie był skutecznie kontrolowany. Wiele osób nie odczuwa żadnych dolegliwości, mimo że ciśnienie systematycznie uszkadza naczynia krwionośne. To sprawia, że nadciśnienie bywa nazywane „cichym zabójcą”.
Eksperci podkreślają, że skuteczna kontrola ciśnienia mogłaby znacząco ograniczyć liczbę ciężkich zachorowań. Nawet niewielkie obniżenie jego wartości zmniejsza ryzyko powikłań. Kluczowe znaczenie mają tu regularne pomiary oraz przestrzeganie zaleceń lekarskich. Nadciśnienie nieleczone lub leczone nieregularnie prowadzi do trwałych zmian w układzie krążenia. W efekcie ryzyko zawału lub udaru rośnie z każdym kolejnym rokiem.
Czy „podstępny” zawał naprawdę istnieje
Wyniki badań podważają także popularne określenie „podstępnego” zawału lub udaru, który rzekomo pojawia się bez ostrzeżenia. Zdaniem autorów analiz takie przypadki są raczej efektem niedostatecznej diagnostyki lub zbyt późnego rozpoznania czynników ryzyka. Wiele osób miało nieprawidłowe wyniki, które nie przekraczały jeszcze granic klinicznych, ale już zwiększały zagrożenie. Brak reakcji na te sygnały sprawiał, że choroba rozwijała się w tle. Sam incydent był więc finałem długiego procesu.
Specjaliści zwracają uwagę, że skupienie się wyłącznie na leczeniu skutków jest błędem. Znacznie ważniejsze jest wczesne wykrywanie i kontrola czynników ryzyka. To właśnie na tym etapie można zapobiec najgroźniejszym powikłaniom. Edukacja pacjentów i łatwiejszy dostęp do badań profilaktycznych są kluczowe. Bez nich liczba udarów i zawałów będzie nadal wysoka, mimo postępu medycyny.
Profilaktyka zamiast zaskoczenia
Wnioski płynące z badań jednoznacznie wskazują, że choroby sercowo-naczyniowe rzadko pojawiają się z dnia na dzień. Organizm wysyła sygnały ostrzegawcze, które można i trzeba wychwycić. Regularne badania ciśnienia, poziomu cukru i cholesterolu pozwalają ocenić realne ryzyko. Równie istotna jest rezygnacja z palenia oraz zmiana stylu życia. Nawet niewielkie modyfikacje mogą przynieść długofalowe korzyści.
Eksperci podkreślają, że prewencja powinna stać się priorytetem systemów ochrony zdrowia. Skuteczna kontrola czynników ryzyka jest tańsza i bezpieczniejsza niż leczenie powikłań. Wyniki badań pokazują, że większości zawałów i udarów można by uniknąć. Warunkiem jest jednak wcześna reakcja i konsekwencja w leczeniu. To wyraźny sygnał, że mit „nagłego” zawału coraz mniej ma wspólnego z rzeczywistością.
