Morze Bałtyckie znalazło się w centrum uwagi oceanografów. Instytut Oceanologii PAN poinformował o bezprecedensowym spadku poziomu wody w Bałtyku, który w pierwszych tygodniach lutego osiągnął historyczne minimum. Średni poziom morza jest obecnie nawet o 67 cm poniżej normy wieloletniej. To najniższy odczyt od początku systematycznych pomiarów w 1886 roku, Santeos.pl podaje, powołując się nа gazeta.pl.
Skala zjawiska jest ogromna – eksperci szacują, że z Bałtyku „ubyło” około 275 km3 wody, co odpowiada objętości mniej więcej 110 mln basenów olimpijskich.
Dlaczego poziom wody w Bałtyku tak gwałtownie spadł?
Główną przyczyną jest długotrwały i stabilny układ baryczny nad regionem. Utrzymujący się silny wyż oraz stały wschodni wiatr wypychają wodę przez cieśniny duńskie w kierunku Morza Północnego.

Ekspert z IO PAN tłumaczy:
„Taka cyrkulacja prowadzi do odpływu wód przez Belt i Sund, co skutkuje obniżeniem średniego poziomu morza w całym basenie Bałtyku.”
Wyż się utrzymuje. Wiatr nie słabnie. Woda systematycznie odpływa.
Zjawisko to określane jest jako „set-down”, czyli okresowe obniżenie poziomu morza w akwenach półzamkniętych.
Skutki dla żeglugi i infrastruktury
Obniżony poziom Morza Bałtyckiego może wpływać na bezpieczeństwo żeglugi. Mniejsze głębokości tranzytowe zwiększają ryzyko dla statków, szczególnie w torach podejściowych do portów.
Najważniejsze konsekwencje dla żeglugi:
- zmniejszony zapas głębokości pod stępką
- odsłonięcie mielizn i kamienistych wypłyceń
- większe ryzyko znoszenia statków przy silnym wietrze
- utrudnienia w portach
| Parametr | Aktualna wartość |
|---|---|
| Spadek poziomu | ok. 67 cm poniżej normy |
| Szacowany ubytek wody | 275 km3 |
| Równowartość | 110 mln basenów olimpijskich |
| Początek pomiarów | 1886 r. |
Eksperci podkreślają jednak, że sytuacja jest dynamiczna i zależna od warunków atmosferycznych.
Wpływ na ekosystem Bałtyku
Obniżenie poziomu wody może oddziaływać na ekosystem Bałtyku, zwłaszcza w strefie przybrzeżnej. Okresowe odsłonięcie siedlisk może powodować stres dla organizmów dennych oraz zmieniać warunki żerowania ptaków.
Oceanograf zauważa:
„Skutki są złożone i zależą od czasu trwania zjawiska. Niektóre organizmy mogą odczuć krótkoterminowy stres.”
Jednocześnie specjaliści podkreślają, że takie epizody są typowe dla mórz półzamkniętych.

Czy to powód do niepokoju?
Zdaniem naukowców obecny rekordowy spadek poziomu Bałtyku nie oznacza katastrofy. Zjawisko wpisuje się w naturalny cykl wymiany wód między Bałtykiem a Morzem Północnym.
Po ustąpieniu wyżu możliwy jest tzw. wlew, czyli napływ bardziej słonej i natlenionej wody do Bałtyku. To zjawisko znane jako Major Baltic Inflow (MBI) ma kluczowe znaczenie dla odświeżania głębokich basenów i ograniczania stref beztlenowych.
Ekspert wyjaśnia:
„Silny napływ po okresie odpływu może poprawić warunki tlenowe w najgłębszych częściach morza.”
Co zdecyduje o dalszym rozwoju sytuacji?
O sile potencjalnego wlewu zadecydują:
- tempo powrotu poziomu morza do normy
- układ wiatrów w najbliższych tygodniach
- różnica poziomów między Morzem Północnym a Bałtykiem
- stabilność sytuacji barycznej
Obecne obniżenie jest wyjątkowo duże. To zwiększa szanse na silny napływ. Wszystko zależy od pogody.
Specjaliści wskazują, że jeśli warunki będą sprzyjające, może dojść do jednego z najsilniejszych wlewów obserwowanych w ostatnich latach.
Historyczne minimum od 1886 roku
Fakt, że obecny odczyt jest najniższy od początku pomiarów, podkreśla skalę zjawiska. Jednocześnie badacze przypominają, że Bałtyk jako morze półzamknięte reaguje szczególnie intensywnie na długotrwałe układy wiatrowe.
Obecny epizod pokazuje, jak silnie warunki atmosferyczne mogą wpływać na bilans wodny całego akwenu. Choć sytuacja budzi zainteresowanie i pytania o przyszłość, naukowcy uspokajają – to element naturalnych procesów cyrkulacyjnych, które cyklicznie kształtują dynamikę Morza Bałtyckiego.
