Ziemia została dotknięta jedną z najsilniejszych burz radiacyjnych ostatnich dekad. Zjawisko, które rozpoczęło się 19 stycznia, doprowadziło do spektakularnych zórz polarnych widocznych na niezwykle niskich szerokościach geograficznych, Santeos.pl podaje, powołując się na livescience.com.
Aurora map w czasie rzeczywistym szybko obiegła internet, pokazując zasięg zjawiska znacznie wykraczający poza standardowe obszary. Eksperci podkreślają, że był to najpotężniejszy epizod promieniowania słonecznego od 23 lat. Choć nie była to absolutnie najsilniejsza burza geomagnetyczna w historii, jej skala zapisała się w statystykach.
Do uderzenia doszło po wyjątkowo silnym rozbłysku słonecznym klasy X, który wyrzucił w przestrzeń ogromną ilość naładowanych cząstek. Strumień ten dotarł do ziemskiej magnetosfery z dużą prędkością, zakłócając naturalną ochronę planety. W efekcie cząstki słoneczne wniknęły głębiej w atmosferę, wywołując intensywne zorze. Dla obserwatorów nieba była to noc, którą wielu zapamięta na całe życie.
Jak doszło do rekordowej burzy słonecznej
Początek zjawiska miał miejsce 18 stycznia, gdy na powierzchni Słońca doszło do gwałtownego rozbłysku klasy X1.9. Był on związany z aktywnym obszarem w pobliżu równika słonecznego, co zwiększyło prawdopodobieństwo skierowania energii bezpośrednio w stronę Ziemi. Następnego dnia chmura plazmy, znana jako koronalny wyrzut masy, uderzyła w magnetosferę naszej planety. To właśnie ten moment zapoczątkował silną burzę geomagnetyczną.

Według specjalistów kluczowe znaczenie miała prędkość i gęstość strumienia cząstek. Im szybciej docierają one do Ziemi, tym większe zakłócenia mogą wywołać. W tym przypadku parametry były na tyle ekstremalne, że burza osiągnęła poziom G4, określany jako „silny”. Taki poziom zdarza się stosunkowo rzadko i zawsze przyciąga uwagę naukowców.
Poziomy G4 i S4 – co oznaczają dla Ziemi
Podczas tego wydarzenia odnotowano jednocześnie burzę geomagnetyczną G4 oraz burzę radiacyjną S4. To połączenie występuje wyjątkowo rzadko i ostatni raz było obserwowane na podobnym poziomie w 2003 roku. Burza radiacyjna odnosi się do ilości wysokoenergetycznych cząstek poruszających się w przestrzeni kosmicznej, natomiast geomagnetyczna opisuje reakcję ziemskiego pola magnetycznego. Oba zjawiska razem mogą mieć realny wpływ na technologie satelitarne i komunikację.
Ekspert ds. pogody kosmicznej zauważa, że przy poziomie G4 mogą wystąpić:
- krótkotrwałe zakłócenia łączności radiowej,
- problemy z orientacją satelitów,
- zwiększone obciążenie infrastruktury energetycznej.
Na szczęście na tym etapie nie potwierdzono poważnych awarii. Specjaliści zaznaczają jednak, że analiza skutków takich burz trwa zwykle kilka dni.
Aurora map i niezwykły zasięg zórz polarnych
Najbardziej widowiskowym skutkiem burzy były zorze polarne widoczne daleko poza tradycyjnymi obszarami ich występowania. W Europie obserwowano je m.in. w Niemczech, Francji, Austrii, Szwajcarii i krajach Beneluksu. Również w Ameryce Północnej pojawiły się doniesienia o zorzy widzianej na południu kontynentu. Aurora map pokazywała dynamiczne przesuwanie się granicy widoczności zjawiska z godziny na godzinę.
Poniższa tabela pokazuje przykładowy zasięg obserwacji:
| Region | Widoczność zorzy |
|---|---|
| Europa Północna | bardzo wysoka |
| Europa Środkowa | wysoka |
| Europa Zachodnia | umiarkowana |
| Południe USA | lokalna |
Astronomowie podkreślają, że takie zasięgi zdarzają się niezwykle rzadko. Wielu obserwatorów przyznawało, że nie spodziewało się zobaczyć zorzy w swoim regionie. To właśnie takie noce sprawiają, że pogoda kosmiczna trafia do masowej świadomości.
Rekord, który przetrwał ponad dwie dekady
Choć pojawiły się porównania do innych historycznych burz, eksperci jasno zaznaczają różnice. Najsilniejszą burzą geomagnetyczną ostatnich lat pozostaje zdarzenie z maja 2024 roku, które osiągnęło poziom G5. Obecna burza była jednak wyjątkowa pod względem radiacyjnym. Osiągnięcie poziomu S4 oznaczało przekroczenie wartości niewidzianych od tzw. burz halloweenowych z 2003 roku.

Specjalista zajmujący się cyklami słonecznymi komentuje:
„Nie każda burza geomagnetyczna musi być ekstremalna, aby zapisać się w historii. W tym przypadku kluczowy był rekordowy poziom promieniowania.”
To właśnie ten parametr sprawił, że wydarzenie zostało uznane za jedno z najważniejszych w obecnym cyklu słonecznym.
Czy kolejne zorze są możliwe
Prognozy wskazują, że aktywność słoneczna w najbliższym czasie może się utrzymywać na podwyższonym poziomie. Choć nie przewiduje się ponownego osiągnięcia kategorii G4 w kolejnych godzinach, umiarkowane burze nadal są możliwe. Aurora map może więc jeszcze przez jakiś czas wskazywać podwyższone szanse na obserwacje zórz. Wszystko zależy od kolejnych wyrzutów masy i ich orientacji względem ziemskiego pola magnetycznego.
Użytkownicy mediów społecznościowych dzielą się swoimi wrażeniami z obserwacji:
„To było niesamowite doświadczenie, nigdy nie sądziłem, że zobaczę zorzę w swoim regionie” – napisał jeden z obserwatorów.
Zjawiska takie jak to pokazują, jak dynamiczny jest obecny etap aktywności Słońca. Dla naukowców to cenne źródło danych, a dla zwykłych obserwatorów – niezapomniane widowisko na nocnym niebie.
