Przez siedem lat hostia była ukryta w stajni…

0 9 873

Offida była maleńkim miasteczkiem we Włoszech. Mieszkała tu pewna kobieta, która głęboko cierpiała z powodu obojętności swego męża. Przysięgła sobie, że dokona wszelkich starań, by przywrócić miłość i zgodę w rodzinie. Pewnego dnia, ktoś obiecał jej powrót harmonii rodzinnej, jeśli spełni następujący czyn: miała przynieść Komunię Świętą do domu, ogrzać ją nad ogniem i zamienić w proszek, a następnie zmieszać z pokarmem męża.

Zdesperowana kobieta posłuchała rady. Przyniosła z kościoła konsekrowaną Hostię, wyjętą z ust po Komunii Świętej. Położyła ją na półkolistej, podobnej do dachówki płytce i podeszła do ognia. Jednak Hostia, zamiast skruszyć się w proch pod wpływem ognia, jak tego oczekiwała kobieta, nagle zamieniła się w fragment krwawiącego ciała. W popłochu zaczęła posypywać płytkę popiołem, polewała roztopionym woskiem. Na nic się jednak to nie przydało. Nie mogła w żaden sposób zmienić zaistniałego faktu. Na zakrwawionej płytce pozostawał niezmiennie fragment ciała.

Przejęta grozą na widok popełnionego świętokradztwa i jego skutków, zerwała ze stołu wyszywany obrus, owinęła nim płytkę z Hostią i wybiegła do stajni, gdzie zakopała zawiniątko. Kiedy mąż wrócił z pola do domu i odprowadzał konia do stajni, tuż przy progu zwierzę nagle stanęło dęba i z uporem opierało się przed wejściem do środka. Po wielu próbach udało się go wprowadzić do stajni, jednak stało się coś bardzo dziwnego. Koń wchodził do niej bokiem, z łbem schylonym w stronę zakopanej Hostii. Porywczy mąż oskarżył swoją żonę, o rzucenie uroku na stajnię. Małżonka zaprzeczała, jakoby miała mieć coś z tym wspólnego, zachowując tajemnicę tylko dla siebie.

Przez siedem lat Najświętszy Sakrament leżał ukryty w stajni. Przez wszystkie te lata, zwierzęta za każdym razem wchodziły do stajni bokiem, ze spuszczonymi łbami, jakby na znak szacunku. Biedna kobieta, nie znalazła szczęścia na które tak liczyła, a jedynie każdego dnia przezywała straszliwe udręki i wyrzuty sumienia. W końcu postanowiła wyznać grzech na spowiedzi, przed kapłanem. Kiedy klękała do kratek konfesjonału, nie była w stanie wydusić słowa, cała bowiem zalewała się łzami. W  końcu z wielkim krzykiem wyznała – Ja zabiłam Boga! To jest mój grzech!

Ksiądz po spowiedzi, postanowił odzyskać Najświętszy Sakrament. Ubrany w szaty liturgiczne, udał się do domu kobiety. Wszedł do stajni i nie zważając na brud, sam odrzucił gnój i śmieci. Ze zdumieniem zobaczył, że obrus, płytka, oraz Najświętszy Sakrament, nie nosiły jakiegokolwiek śladu zanieczyszczenia.

 

Chrystus wychodzi dziś na ulicę, bo chce Cię spotkać w Twojej codzienności. Wychodzi aby szukać tych, którzy o Nim zapomnieli. Otwórz swoje serce i przyjmij go do swojego domu! Pomyśl, szczególnie dzisiaj jak cenny jest to moment, kiedy przyjmujesz Jezusa w Komunii świętej. Kiedy otrzymujemy Jezusa, jest On w nas. Dokonuje się najbliższe z możliwych zbliżeń.

Komentarze
Loading...