“Nie jestem dla siebie, ale dla Pana Jezusa” – świadectwo Agaty
W SMDS było mi dane uczestniczyć 3 raz, aczkolwiek dopiero w tym roku wydaje mi się, że udało mi się je przeżyć w sposób właściwy.
Jadąc nie przybrałam sobie jakiegoś celu, czegoś co chcę/chciałabym osiągnąć po tych Dniach Młodych. Można by powiedzieć, że jechałam z niczym. Dopiero na spotkaniu ze wspólnotą Przymierze Miłosierdzia, udało mi się odkryć to po co tutaj jestem. Że nie jestem tutaj dla swoich koleżanek ani dla siebie ale dla Jezusa, który zawsze jest obecny. Dzięki nim uświadomiłam sobie jak wielką moc może mieć modlitwa, szczera modlitwa. Nigdy nie wątpiłam w nią, ale jakoś za bardzo nie angażowałam się, ponieważ sądziłam, że i tak pewnie moja modlitwa nie zostanie wysłuchana. Że nic się nie zmieni, będzie dalej tak samo źle.
Wieczór uwielbienia – spotkanie z Panem twarzą w twarz, łzy i szczęście. Nigdy nie czułam się szczęśliwsza. Na tegorocznych Dniach Młodych, po wielu miesiącach i próbach w końcu odważyłam się pójść do spowiedzi. Był to dla mnie najbardziej przełomowy moment tego spotkania. Nie mogłam uwierzyć w to, że to na prawdę nic mnie nie kosztuje, że dałam radę przezwyciężyć siebie. Poczułam się bardzo lekka i szczęśliwa. Nie sądziłam, że dokonam tego właśnie tutaj. Pan Bóg do mnie przemówił. Czułam Go, że jest przy mnie i gdziekolwiek pójdę, On trzyma mnie za rękę. Można powiedzieć, że był to dla mnie weekend cudów. Cudów od Pana Boga. Mam ogromną nadzieję, że za rok również dane mi będzie uczestniczyć w tym pięknym, pełnym miłości wydarzeniu.
Agata z Racławic