[KAZANIE] ks. Tomasz Orzeł – Co oznacza nienawiść?

0 958

Bardzo bogata w treść jest dzisiejsza Liturgia Słowa. Bogata a jednocześnie zaskakująca. Oto Jezus wzywa do nienawiści. I to nienawiści najbliższych: rodziców, współmałżonka, dzieci a nawet siebie samego. Jak to pogodzić z Przykazaniem Miłości albo z nakazem czci wobec ojca i matki zawartym w IV przykazaniu Dekalogu?

Trzeba zacząć od wyjaśnienia, że w języku, którym się posługiwał Pan Jezus w zasadzie istniały 2 słowa na opisanie relacji do drugiego człowieka: kochać lub nienawidzić. Ale nienawiść nie oznaczała, że życzę komuś źle ale raczej, że odczuwam wobec kogoś dystans, nie przepadam za kimś, kocham go po prostu mniej, ktoś inny dla mnie jest ważniejszy. I dopiero teraz można zrozumieć bardziej słowa Jezusa. On zwyczajnie mówi, jeśli ktoś chce być Moim uczniem, to nikt nie może być ważniejszy dla niego ode Mnie. Nie będziesz miał bogów innych przede mną. Pierwsi chrześcijanie dawali temu świadectwo bardzo wyraźnie. Mówi o tym choćby historia św. Perpetui z Kartaginy męczennicy z III w. Wszyscy ją namawiali, żeby się wyparła chrześcijaństwa: przyjaciele, ojciec klęczał przed nią i całował jej stopy w geście prośby. Ona jednak wraz z innymi chrześcijanami, między innymi ze swoją służącą Felicytą, wybrała śmierć męczeńską przez rozszarpanie przez dzikie zwierzęta. Młoda, piękna, bogata dziewczyna. Dzisiaj byśmy powiedzieli: miała bogatego ojca, świat stał przed nią otworem, mogła zrobić karierę a jednak wybrała wierność Chrystusowi. Wielu współczesnych powiedziałoby „Świruska”. I mieliby rację. Bo pójście za Jezusem wymaga odwagi, konsekwencji a czasem nawet więcej niż odrobiny szaleństwa.

A nam dzisiaj brakuje zwyczajnej cywilnej odwagi. I chociaż nie grozi nam za to śmierć to wstydzimy się przyklęknąć mijając kapłana idącego z Najświętszym Sakramentem np. na szpitalnym korytarzu albo na ulicy? Młodzi tego nie robią, bo ich tego nikt nie nauczył a dorośli, bo się wstydzą, bo to ciemnogród. Czy potrafimy powstrzymać się w piątek od mięsa będąc w towarzystwie, mówiąc „Nie, dziękuję. Religia mi zabrania. Jestem chrześcijaninem?” Raczej poszukamy sobie jakiegoś wytłumaczenia: nie wypada, nie chcę urazić gospodarzy…Ale Jezusa mogę urazić, grzech mogę popełnić i nie mam z tym problemu. Wobec Niego coraz rzadziej robi mi się głupio.

Pośród wielu wątków dzisiejszej Ewangelii chciałbym poruszyć jeszcze tylko jeden. Jezus dzisiaj przypomina nam, że miłość, mądra miłość wiąże się z wymaganiami.

Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem… Nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

Bycie uczniem Jezusa to zaszczyt, przywilej, ale żeby go osiągnąć trzeba podjąć wysiłek.

Pani psycholog, bardzo mądra życiowo kobieta, dotknięta niepełnosprawnością, podczas spotkania z rodzicami w szkole zadała pytanie: jakie obowiązki mają państwa dzieci w domu? Najczęstsza odpowiedź była: mają się uczyć. Na co prowadząca powiedziała: nie rozśmieszajcie mnie Państwo. To prawie tak jakbyście powiedzieli, że ich pracą, obowiązkiem jest np. jedzenie albo spanie. Pytam za co są w domu odpowiedzialni, w jaki sposób dokładają się do tego wspólnego dobra jakim jest dom? Nie chodzi o wkład finansowy, o pieniądze ale o to jakie mają obowiązki, za co odpowiadają. Już nawet 3 latek może być odpowiedzialny np. za podlewanie jakiegoś jednego kwiatka. Każdy na miarę swoich możliwości. Jezus podając przykład budowy wieży, króla wyruszającego na wojnę mówi, że miłość musi być mądra, przewidująca, patrząca w przyszłość. Kiedyś na lekcji nauczyciel wyjaśniał, że świat natury dzieli się m. in na królestwo zwierząt i królestwo roślin. Na co jeden z uczniów mówi: my proszę pana to należymy do królestwa pasożytów. Czasem można odnieść wrażenie, że coraz mniej pośród nas mądrych, kochających rodziców i dziadków a coraz więcej hodowców pasożytów.

I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie miłe, i zostali ocaleni przez Mądrość. I dlatego prośmy dzisiaj o tę Bożą Mądrość i o mądrą miłość, która nie jest wolna od wymagań.

Komentarze