[KAZANIE] Pan nam błogosławi i nas strzeże
Autor: ks. Tomasz Orzeł
Nowy Rok to w liturgii Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki. Jest w tym jakimś głęboki sens a nawet powiedziałbym swego rodzaju Boża przekora. Bo często w wymiarze ludzkim, osobistym składamy sobie życzenia, planujemy różne przedsięwzięcia: wyjazdy, założenie albo powiększenie rodziny, zmianę pracy, budowę domu itd. itd…. A liturgia, Słowo Boże przychodzi do nas ze swoim przesłaniem na ten Nowy Rok i z jednej strony niejako dołącza się do tych życzeń, mówiąc, niech w dobrych zamierzeniach Pan nam błogosławi i nas strzeże. Niech rozpromienia oblicze swe nad nami, niech nas obdarza swą łaską. Ale z drugiej strony bardzo wyraźnie kieruje nasz wzrok, naszą uwagę na osobę Maryi, która widząc całe to niebiańskie zamieszanie związane z Narodzinami Jej Syna, czyli: aniołów, pasterzy, potem Mędrców ze Wschodu zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. Niczego nie planowała. No może tak niezupełnie. Miała 1 plan: odczytać i zrealizować Boże plany w swoim życiu. I to dla nas, ludzi wierzących powinno być najważniejsze postanowienie i życzenie noworoczne. Oczywiście, Sylwester, mniej lub bardziej szalona impreza, na której byliśmy wprawiła nas pewnie w dobry humor i możemy też próbować rozbawić Pana Boga opowiadając Mu o swoich planach. Pewnie się uśmiechnie, pogłaszcze nas po głowie i powie: „Oj głuptasku, piękne jest to o czym Mi opowiadasz, ale ja mam dla ciebie lepszy pomysł. Może trudniejszy. Może nawet nie za bardzo się tobie człowieku spodoba, ale uwierz mi proszę, że wiem lepiej co dla ciebie dobre i poprowadzę cię najlepszą z dróg”. Naszym zadaniem jest tylko zaufać. Tak jak w tej historii, gdzie zagorzały ateista wybrał się w góry. W pewnym momencie pośliznął się i spadł ze skały. Po drodze zdążył jeszcze rozpaczliwie chwycić się gałązki jakiegoś skarłowaciałego drzewa. Tak zawisł między niebem a ziemią, leżącą paręset metrów niżej. Miał świadomość, że ani ta gałązka, ani jego ręce długo nie wytrzymają. W tej sytuacji przyszła mu nagle myśl, aby zwrócić się do Boga: – Boże – zawołał z całych sił. Ale tylko echo niosło długo ostatnią sylabę. Za trzecim razem dodał: – Jeżeli istniejesz, uratuj mnie, a ja Ci obiecuję, że uwierzę w Ciebie i innych tej wiary będę uczył. Gdy ucichło echo, dał się słyszeć głos z nieba: – Tak mówią wszyscy, gdy są w wielkim niebezpieczeństwie. – Nie, Boże, nie – krzyczał jeszcze głośniej i z nadzieją w głosie – ja nie jestem, jak inni; ja już zacząłem wierzyć, nie widzisz? Już usłyszałem Twój głos, teraz uratuj mnie tylko, a będę Twe imię głosił aż po krańce ziemi. – Dobrze – odpowiedział głos z nieba – uratuję cię, tylko puść gałązkę. – Co? Puścić gałązkę? – krzyczał zrozpaczony człowiek – masz mnie za wariata?
Obok Matki Jezusa w dzisiejszej ewangelii są również pasterze, bo oni wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane. To jest kolejny przykład, wzór chrześcijańskiej postawy u progu nowego roku: uwielbienie i dziękczynienie za wszystko co nas w ciągu tych najbliższych 365 dni spotka.
A jeśli mamy jakieś obawy, troski, zmartwienia (a któż ich nie ma) to pamiętajmy, że „gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać dziecię, nadano Mu imię Jezus”. „Jezus” czyli „Bóg zbawia”. Bóg nas może wybawić nas od każdego zła, jeśli się do Niego zwrócimy. Pamiętajmy tylko, że nie zawsze złem jest choroba, cierpienie a nawet śmierć. Złem jest jedynie grzech, złem jest brak łaski uświęcającej, złem jest brak zbawienia. Od tego Bóg nas nie obroni, bo dał nam wolną wolę i możemy wybierać. Niestety możemy wybierać też grzech. Możemy przyjść do kościoła w niedzielę ale nikt nas do tego nie zmusi. Nawet Pan Bóg. Jesteśmy wolni. Możemy spotkać się z Jezusem w Sakramencie Miłosierdzia ale nikt nas do tego nie może przymusić. Tu wszystko zależy od nas. Bóg nam bardzo zaufał. Dał nam poznać swoje imię. Pan Bóg przez Narodziny Jezusa stał się nam bardzo bliski, można powiedzieć, że przeszedł z nami na „ty”, pozwolił, żebyśmy Mu mówili po imieniu. Nic nam się nie może stać! Niepotrzebne nam wróżby i horoskopy! Odrzućmy strach i niepokój! Przecież Boga mamy za Ojca, możemy wołać do Niego „Abba, Ojcze”. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.
Boże, Panie czasu i wieczności, Twoje jest nasze dziś i jutro, przeszłość i przyszłość, i dlatego na początku nowego roku chcę ofiarować Tobie Panie te dni, o których tylko Ty jeden wiesz, czy dane mi je będzie przeżyć
Proszę dla mnie i dla moich bliskich o pokój i radość, siłę i ostrożność, mądrość i miłość
Nie dopuszczaj oszczerstw i fałszu do moich uszu, nie daj by moje usta wypowiadały słowa kłamliwe i pełne egoizmu, mogące ranić innych ludzi
Napełnij mnie dobrocią i radością, aby ci, którzy żyją ze mną, dostrzegali w moim życiu choć okruchy Twojej Panie obecności
Daj mi Boże szczęśliwy rok i naucz mnie rozdawać szczęście w Imię Jezusa.
Amen