#DobrejNiedzieli – Poczuć się dowartościowanym (Mt 23,1-12)
Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami:
Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze.
Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie.
Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi.
Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.
Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
- Autor: św. Mateusz – nawrócony celnik, Apostoł i Ewangelista
- Czas powstania Ewangelii: ok. 75 r. n. e.
- Miejsce spisania: Antiochia Syryjska
- Adresaci: Żydzi lub chrześcijanie nawróceni z judaizmu
- Główna myśl dzieła: Jezus dla Mateusza jest Nowym Mojżeszem, który ustanawia nowy porządek prawny (nową Torę), oparty na przykazaniu miłości.
- Miejsce zdarzenia: Jerozolima
- Bohaterowie: Jezus, uczniowie i tłumy
- Kontekst: Jezus skończył już bezpośrednio mowę do uczonych Izraela, teraz w bliskim kontekście poprzednich wypowiedzi zwraca się do tłumów i swoich uczniów, zachęcając do przejrzystości w zachowaniu.
- Rodzaj: monolog Jezusa
Wydaje się, że Jezus po dyskusjach z faryzeuszami i saduceuszami zaczyna pouczać tłumy (raczej pozytywnie nastawione do Jego osoby) i swoich uczniów. Niewykluczone, że i w tym gronie pojawią się wspomniane wyżej osoby ze stronnictw Izraela. Te „tłumy” (w. 1) w relacji Mateusza umiejscowione są pomiędzy uczniami a przywódcami religijnymi. Choć wśród nich są anonimowi słuchacze, jednak każdy z nich osobiście powinien zdecydować, do czyjej nauki jest mu bliżej i za kim chce podążać: za Jezusem czy uczonymi w Piśmie.
Czym była „katedra Mojżesza”? (w. 2) Tym terminem określano ozdobne krzesło wykonane z marmuru lub kamienia, ustawione w pobliżu miejsca, z którego odczytywało się Torę. Zgodnie z Tradycją Izraela to sam Jahwe miał przygotować dla Mojżesza to miejsce, z którego później on sam wręczył Torę Jozuemu. Nie jest jednak do końca pewne, czy tego typu krzesła istniały w czasach ewangelisty (świadectwa archeologiczne podają, że takie krzesła mogły pochodzić z późniejszego okresu). Wzmianka o katedrze może więc być w tym miejscu jedynie metaforą powagi nauczania faryzeuszów.
Trudno wyjaśnić nakaz (imperatyw) Jezusa, który zachęca, by „czynić i zachować wszystko, co nakażą uczeni w Piśmie” (w. 3). Egzegeci podają tu wiele różnych interpretacji, uwzględniając przy tym kontekst semicki oraz możliwość różnych dopuszczalnych tłumaczeń językowych. Mimo to trzeba stwierdzić, że chyba nie do końca zależało św. Mateuszowi, żeby zachęcać wspólnotę wierzących do korzystania z doświadczenia i nauki faryzeuszów. Nic nie stoi na przeszkodzie, by słuchający Jezusa słuchali także nauki uczonych w Piśmie – jest to w końcu Prawo pochodzące od samego Boga. Muszą jednak być ostrożni, by nie popaść w skrajność interpretacji.
Faryzeusze i uczeni w Piśmie zbyt wiele uwagi poświęcali na zachowywanie przykazań tzw. Tory Ustnej, a więc przepisów, które miały ułatwić i wyjaśnić Torę spisaną. (w. 4-10) Problemem jest znów obłuda. Uczony w Prawie wydaje się być poza prawem, a biedny ma przestrzegać go skrupulatnie, nie pomijając niczego. Gdzie w tym wszystkim miejsce na autentyczną relację z Bogiem?
Dalej Jezus wytyka konkretne zachowania, których dopuszczają się autorytety Izraela, żeby „przypodobać się ludziom”, a nie Bogu:
- filakterie, czyli paski skórzane i małe pudełeczka, zawierające słowa Tory, zakładane na czoło i na lewą rękę (od serca) obowiązywały tylko w czasie modlitwy (Pwt 6,8) – dla podkreślenia swojej pobożności faryzeusze pewnie nosili je częściej;
- frędzle noszone na rogach ubrania miały przypominać o Bożych przykazaniach (Lb 15,38-40) – pewnie faryzeusze wyjątkowo „upiększali” lub powiększali tę część garderoby, dla pokazania, że są sprawiedliwsi niż inni;
- zaszczytne miejsca, przyznawane według starszeństwa i godności, niejako izolowały uczonych od innych z tłumu; ci „wyjątkowi” mogli w synagodze zajmować miejsca najbliżej Tory, dla pokazania, że więcej im powierzono;
- pozdrowienia – im ważniejszy jesteś, tym otrzymujesz dłuższe i bardziej ekspresyjne pozdrowienie; tytuł „Rabbi” (mój panie; mój wielki; mistrzu) mógł być szczególnie uwielbianym przez nauczycieli Prawa; pewnie czuli się wtedy bardziej dowartościowani.
Św. Mateusz próbuje wyjaśnić w tych słowach wspólnocie chrześcijan, której jest pasterzem, że przy wszystkich obecnych tytułach, które otrzymują od niżej stojących od siebie i tak tytuł Jezusa – Mesjasza jest najważniejszy. To On jest doskonałym przewodnikiem, mistrzem i nauczycielem. Co niewłaściwego pojawia się w tytule „ojciec”, że Ewangelista zwraca na to uwagę? W nauczaniu Jezusa ojcem był tylko Bóg. Mateusz być może chce zwrócić szczególną uwagę na oddawanie czci Bogu Ojcu.
Konkluzja Ewangelisty (w. 11-12) i zachęta do szczególnego służenia braciom ma cechować całą wspólnotę wierzących.
w. 3: πάντα οὖν ὅσα ἐὰν εἴπωσιν ὑμῖν ποιήσατε καὶ τηρεῖτε, κατὰ δὲ τὰ ἔργα αὐτῶν μὴ ποιεῖτε·
– panta yn hosa ean eiposin hymin poiesate kai tereite, kata de ta erga auton me poieite.
– wszystko więc, co jeśli powiedzieliby wam: uczyńcie i zachowujcie, według zaś czynów ich nie postępujcie
W tym kontekście Jezusowej wypowiedzi możemy także odczytać to zdanie w znaczeniu przyzwolenia: „uczyńcie i zachowujcie” jako „możecie czynić i zachowywać”
w. 11: ὁ δὲ μείζων ὑμῶν ἔσται ὑμῶν διάκονος
– ho de meidzon humon estai hymon diakonos
– największy z was będzie waszym sługą (ale nie „niewolnikiem” gr. δοῦλος – dulos)
Z ciekawostek…
ἡ καθέδρα – (he kathedra) słowo o wręcz identycznym brzmieniu jak w języku polskim (a więc zapożyczone z greki) – „katedra”
Nic się nie zmieniło. Dziś ciągle musimy wybierać między przyjmowaniem Jezusa a słuchaniem biadolenia współczesnego świata. Jesteśmy w tłumie… Kogo wybrać? Z kim się utożsamić: z Kościołem czy ze światem? Jak pogodzić moje miejsce – człowieka wierzącego w świecie? Odpowiedź wydaje się jedna: żyć ewangelią.
Znów Bóg trafia w dziesiątkę! (Pewnie nie pierwszy raz). Ilu to z nas próbuje się dowartościować każdego dnia, czasem w próżny sposób? Chcemy, żeby nas nazywano „Rabbi” tego świata, chcemy być szanowani, podziwiani, cytowani, chwaleni, chcemy, żeby nam przyklaskiwano na każdym miejscu. Robimy wszystko zewnętrznie, by nas zauważono – nasze filakterie pobożnościowe już nas męczą, a o wydłużone frędzle zaczynamy się potykać. Denerwujemy się, gdy ktoś tego nie zauważy. Ale… jeśli znajdzie się taki, który odkryje naszą intencję – mówimy, że zawsze chcemy być na ostatnim miejscu (rzekomo ewangelicznie). Takie jest to nasze żebranie o miłość, o zauważenie, o docenienie…
A świat ciągle nas nie kocha, nie zauważa i nie docenia… Skoro nie świat, to może wreszcie warto zacząć żebrać o miłość u kogoś innego?
Jezus… Miłość Miłosierna, dla której nie musisz udawać kogoś, kim nie jesteś…
Bóg, Który chce stać się dla Ciebie mądrością, którą będziesz mógł dzielić się z innymi…
Zbawiciel – wystarczy jeden jęk żebrania o miłość, a On już obdarza miłością aż po krzyż – nader obficie!
Największy z was niech będzie waszym sługą!