Dziś, chciałabym w kilku słowach powiedzieć Ci o Bogu. Przybliżyć choć trochę Jego Osobę, byś mógł odkryć Jego Obecność, zafascynować się Nim, a przede wszystkim pokochać.
Nasze życie powinno być dzieleniem się z drugim człowiekiem, tym wszystkim czym obdarzył nas Pan, a wiarą tym bardziej.
Zastanów się i spróbuj odpowiedzieć na pytanie: Kim jesteś?… Nie wiem co odpowiedziałeś, ale chciałabym usłyszeć, że jesteś człowiekiem modlitwy.
Widzisz, bo człowiek, który żyje na co dzień modlitwą – tym dialogiem, który prowadzi ze swoim Stwórcą – żyje prawdziwie. Żyje w ciągłej obecności Pana i żyje dla Niego. Umie też czynić dobro. O takim człowieku można powiedzieć, że umie żyć, że żyć będzie i nie ważne gdzie, ale jak. Przewodnik duchowy powiedział mi kiedyś, że: „Rzeczą najważniejszą jest zaufać Jezusowi, trwać nieustannie w świadomości obecności Pana. Nic nie zastąpi nam modlitwy. Nie tyle może rozmowy z Chrystusem, co zasłuchania się w Jego głos. Kiedy wyczulimy nasze serca na ten subtelny powiew Miłości znajdziemy odpowiedź na dręczące nas pytania. A, gdy będzie w życiu tak ciężko, że aż nie do wytrzymania – pomyśl o tych chwilach, kiedy Pan błogosławił radością, zadowoleniem. Daj sobie czas i daj czas Jezusowi. Droga do Boga jest zawsze trudną drogą”.
Życie takie już jest, że wymaga ciągłej walki ze swoimi zachciankami, pokusami i grzechami. Dość często przechodzisz obok Kościoła, mijasz go w ciągu dnia, pomyśl – czy mógłbyś wstąpić tam na chwilę?… Ludzi nie będzie tam wielu, ale będzie cisza, a w niej to co zadziwiające to Obecność – w tabernakulum, w Hostii – Żywa Obecność Chrystusa.
Pytasz czy można modlić się milczeniem?…
Odpowiem, że tak. Modlitwa to dialog, rozmowa z Bogiem, a rozmowa może być także bez słów. Jeśli się kogoś kocha, to wystarcza sama obecność tej osoby, samo spojrzenie i bycie razem. Popatrz na postawę Marii, siostry Marty. Siedziała u stóp Jezusa, zasłuchana w Jego słowa. On skomentował później jej postawę mówiąc do Marty, że: „Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona” (Łk 10, 42).
Jezus mówi, iż „Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona” i jednocześnie domaga się, by słuchanie Jego słowa było stawiane ponad wszystko.
Milczenie w czasie modlitwy jest łaską. Bez zbędnych słów, sercem oddajesz chwałę i uwielbienie Bogu. Składasz dziękczynienie i prosisz o potrzebne łaski, a nawet przepraszasz. W modlitwie ważne jest, by być sercem przy Panu. To wystarcza. Pamiętaj, że modląc się rozmawiasz zawsze z Niewidzialnym, ale Obecnym Bogiem, choć tak trudno nieraz w to uwierzyć.
Pamiętaj o tym, bo dość często gdzieś to nam umyka, że Bóg nas kocha, że jest naszym Ojcem i zawsze nam odpowiada poprzez swoje łaski i błogosławieństwo. Trzeba zatem być stale złączonym duchowo i sercem z Nim, by móc usłyszeć tę Bożą odpowiedź.
Zauważ pod krzyżem Chrystusa stała Jego Matka, Jan, w oddali gdzieś Apostołowie. Nie mówili nic, cicho adorowali umęczonego Pana, milcząco trwali, z nadzieją wpatrywali się w krzyż. To wystarczyło. Wiedzieli, że się kochają, że serca łączą się w bólu i cierpieniu, życiu i śmierci. Zatem na modlitwie nie musisz mówić nic. Najważniejsze jest serce, które zasłuchuje się w subtelny głos Pana.
Modlitwa jest najtrudniejszą sprawą w życiu ludzkim. Bo uczyć się modlitwy to powoli urzeczywistniać to, co jest celem ludzkiego życia: zbliżać się do Boga, miłując Go z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił, ze wszystkich myśli, wielbiąc Boga coraz pełniej i doskonalej, i pozwolić, aby z tego związku zrodziła się również właściwa relacja do człowieka: miłość służebna i czynna. Nazwijmy ją po imieniu: miłość Boska w człowieku. Ona jest najistotniejszym sprawdzianem dojrzałości chrześcijańskiej. Bez modlitwy nie ma więc prawdziwej miłości. Bez dobrej, autentycznej, dojrzałej modlitwy nie ma miłości Boga w człowieku.
Pan Bóg mówi: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego Tronie” (Ap 3, 20-21).
Biskup Wacław Świerzawski zawsze powtarzał, że:
„Mamy zapatrzyć się wiarą, zawierzeniem, miłością w Chrystusa i Jego miłość ukazaną nam na Krzyżu. Mamy się zapatrzyć w Chrystusa, żeby były owoce z naszej roli, żeby nasza ziemia, którą jesteśmy, a więc moja i twoja, którą jest każdy człowiek, przyjęła zasiane przez Boga ziarno. Żeby w nas nie tylko zakiełkowało Boże życie, tak, jak od chrztu kiełkuje, lecz żebyśmy zawsze wyrzekali się szatana, pychy i jego spraw i wyznawali wiarę w Boga Ojca, w Boga Syna i Boga Ducha Świętego, i poprzez życie w świętym, powszechnym i apostolskim Kościele, poprzez obcowanie świętych w królestwie Chrystusa zmierzali do życia wiecznego”.
Agata Ł. Bazak