[Tydzień Misyjny 2017] List z Botswany

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Z okazji Tygodnia Misyjnego przesyłam pozdrowienia dla wszystkich przyjaciół Misji Świętych prosto z pustyni Kalahari. Posługuję w Botswanie położonej w centralnej części Afryki Południowej, która jest zwana ostatnią dziką Afryką. Moja misja o nazwie Tlhatlogong znajduje się w miasteczku Selebi-Phikwe we wschodniej części kraju. Posługuję wśród plemienia Tswana, które stanowi zdecydowaną większość ludności Botswany.

Pragnę podzielić się wielką radością, jaka zagościła w ostatnich dniach wśród lokalnych katolików. Jej źródłem jest decyzja Ojca Świętego, który ustanowił na naszych terenach diecezję ze stolicą w mieście Francistown. Nowa diecezja zastąpiła istniejący od 1998 roku Apostolski Wikariat ze stolicą w tym samym mieście. Pierwszym biskupem papież mianował pochodzącego z Ghany dotychczasowego wikariusza apostolskiego tych terenów – bpa Franklyna Nubuasah SVD.

Inną radością jest odbyta w zeszłym tygodniu historyczna pielgrzymka naszej diecezji do Patayamatabele. W historii Kościoła na tych terenach była to pierwsza jakakolwiek pielgrzymka. Dotąd miejsc pielgrzymkowych nie było. Pielgrzymowanie umożliwiło niedawne adkrycie grobów dwóch Jezuitów, którzy przybyli na ten teren w XIX wieku, tam zmarli i zostali pochowani. Ich misja zakończyła się niepowodzeniem, a kolejni misjonarze przybyli dopiero na nasze ziemie ok 60 lat temu.

Wśród licznych zadań i wyzwań pracy misyjnej misjonarze pustyni Kalahari pochylają się przede wszystkim nad umocnieniem i rozwojem Kościła lokalnego, który jest nadal bardzo słaby. Zgodnie z danymi Stolicy Apostolskiej z dnia ustanowienia Diecezji Francistown do apostolskiego zagospodarowania mamy prawie 473000 km2 zamieszkanych przez 1200000 ludzi, z czego zalednie ok 17000 to katolicy, co stanowi ok 1.4%. W całej nowo utworzonej diecezji posiadamy 17 misji katolickich i 26 kapłanów, wśród których ogromną większość stanowią Misjonarze Słowa Bożego (werbiści). Ja jestem pierwszym i jak dotąd jedynym ksiądzem diecezjalnym nie pochodzącym z Afryki. Wśród duchowieństwa są także lokalni kapłani z Botswany, a także po jednym z Tanzanii, Zambii i Ghany.

Największym problemem lokalnej ludności, w moim odczuciu stanowiącym swoiste tabu, jest powszechna i nieustannie się rozszerzająca epidemia AIDS. Pod tym względem Botswana zajmuje na świecie niechlubne drugie miejsce. W związku z tym wołanie o zasady moralności chrześcijańskiej wydaje się bardzo pilne. W Botswanie potrzeba misjonarzy. Potrzeba Kościoła i Jego apostołów. Jednak o dziwo zamiast Kościoła, pomimo prowadzonej już kilkadziesiąt lat ewangelizacji, w kraju krów kwitną tak zwane kościoły afrykańskie, które nie mają w Kościołem nic wspólnego, a jednocześnie w świadomości lokalnej ludności ustawiają się jako Jego odpowiednik. W tym wszystkim paradoksu dopełnia fakt, że władze państwa na Kościół Katolicki i jego kapłanów zdają się patrzeć coraz mniej przychylnym okiem utrudniając lub uniemożliwiając uzyskanie wymaganych dokumentów i pozwoleń.

Botswana jednak woła o misjonarzy. Woła coraz bardziej rozpaczliwie (główne plemię wymiera) choć robi to bez słów. Woła o kochających Kościół kapłanów, którzy poprowadzą zgodnie z wiarą Kościoła formację lokalnych kandydatów do kapłaństwa. Woła o misjonarzy również nie-kapłanów, którzy swoją obecnością i posługą dadzą ludowi Batswana świadectwo miłości do Boga i Matki Najświętszej. Woła o apostołów chrześcijańskiej moralności. Nie ma wątpliwości, że tereny pustyni Kalahari to nadal ziemia pierwszej ewangelizacji. Wprawdzie ekonimicznie miejscami bardziej przypominająca Europę niż inne kraje Afryki, lecz pod względem wiary tkwiąca głęboko w mentalności dalekiej myśleniu i postawie nauczanej przez Jezusa.

 

ks. Mateusz Kusztyb

misja katolicka Tlhatlogong w Selebi-Phikwe, Botswana

TydzieńMisyjny2017
Komentarzy (0)
Dodaj komentarz