[KAZANIE] Trzy rzeczy do walki z pokusą

autor: ks. Tomasz Orzeł

Temat dzisiejszego rozważania narzuca się sam. W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu czytana jest ewangelia o kuszeniu Jezusa. Dlatego wręcz oczywiste wydaje się poświęcenie dzisiejszej homilii rozważania tematowi pokus w życiu chrześcijanina. Spróbujmy poruszyć 3 wątki: czym jest pokusa? Jak ją odróżnić od grzechu? I jak skutecznie z nimi walczyć?

Pokusa to taka sytuacja, w której człowiek jest wewnętrznie nakłaniany do złego, kiedy pojawiają się w naszej głowie, złe myśli, złe rozwiązania. Pokusa to jakby podpowiedź, sugestia, żeby zrobić coś niezgodnego z Ewangelią, z Bożymi przykazaniami. Jesteśmy kuszeni, kiedy możemy wybierać, kiedy możemy podejmować decyzje. Pokusa jest wtedy, kiedy stajemy w sytuacji, żeby się opowiedzieć po jednej ze stron, kiedy możemy wybierać międzyBogiem a szatanem, między planem Bożym a planem ludzkim, między dobrem a złem. Pokusa nie jest jeszcze grzechem. I ma jeszcze jedną ważną cechę: ubiera się w szaty dobra, udaje dobro. Mogłoby się wydawać, że nie ma nic złego w zamianie kamieni w chleb. Co więcej: sam Pan Jezus przecież rozmnożył potem chleb, kiedy nauczał tłumy. Ale kuszony na pustyni Jezus nie dokonuje cudu. Bo po pierwsze nie chce ulec diabłu, nie chce zrobić tego, co szatan podpowiada. Po drugie chleb jest symbolem potrzeb doczesnych, ziemskich, materialnych. Pan Jezus mówi: są sprawy ważne i najważniejsze, sprawy dobre i najlepsze.

Wielu z nas pewnie nieraz w niedzielę, po całym ciężkim tygodniu mogło pomyśleć: jestem zmęczony, chcę odpocząć, pojedziemy gdzieś całą rodziną na wycieczkę, bo w tygodniu ciągle się mijamy. Daruję sobie dzisiaj Mszę św. Jak raz na pół roku nie pójdę do kościoła, to przecież nic wielkiego się nie stanie.  Czy odpoczynek jest czymś złym? Oczywiście, że nie. Podobnie rodzina, wspólne spędzanie czasu to też nic złego. A czy opuszczenie Mszy Świętej na wskutek świadomej i dobrowolnej decyzji, nie mówimy tu o chorobie czy jakimś zdarzeniu losowym, jest grzechem ciężkim? Oczywiście, że tak. Jednak samo pomyślenie o tym, że nie pójdę do kościoła grzechem nie jest. To jest właśnie pokusa. Od tego mam rozum, żeby pomyśleć co jest najważniejsze, co jest największym dobrem. A wolna wola jest od tego, żeby podejmować decyzje zgodne z wolą Bożą. Bądź wola Twoja.

Nie tylko szatan nas kusi. Źródłem pokus może być także drugi człowiek, zepsute środowisko, czasem nawet rodzina, jeśli nie ma w niej szacunku, zrozumienia, życzliwości i dobroci. Trzeba zatem wielkiej roztropności i ostrożności, jeśli chodzi o wybór towarzystwa, przyjaciół, tego co czytamy, co oglądamy w Internecie czy telewizji. Kto z kim przestaje, takim się staje. To nie na darmo ktoś wymyślił.

Oprócz szatana oraz innych ludzi istnieje jeszcze wewnętrzne źródło zła, tkwiące w samym człowieku. Jest w każdym z nas mniejszy lub większy egoizm: chęć posiadania rzeczy lub osób na wyłączność, wygodnictwo, mniejsze lub większe lenistwo, chęć bycia kimś ważnym, pragnienie, żeby racja była zawsze po mojej stronie.

Jak sobie radzić z pokusami? Podobnie jak z taką chorobą, którą nazywamy kacem. Jaki jest najlepszy lek na kaca? Dzień wcześniej nie pić alkoholu. Najskuteczniejszym sposobem walki z pokusami jest ich unikanie, nie narażanie się na pokusy. Można to zrobić poprzez taką higienę duchową czyli dbałość o to co czytam, czego słucham, co oglądam, jakie zdjęcia, memy wysyłam innym przez różne komunikatory. Jak się będę bawił w błocie, to prawdopodobnie się pobrudzę a jeśli chcę być czysty to się nie zbliżam do kałuży. Jak chcę mieć czyste myśli to nie wchodzę na byle jakie strony w Internecie. Jeśli nie chcę się narażać na grzech obmowy to ograniczam przebywanie z pewnymi osobami, które wiem, że mają łatwość w ocenianiu i krytykowaniu innych, to unikam plotkarskich portali itd. Itp.

Pan Jezus też podaje pośród wielu innych takie dwie ważne metody walki z pokusą. „Czuwajcie i módlcie się abyście nie ulegli pokusie”. Modlitwa, choćby akty strzeliste – Jezu ufam Tobie, Boże bądź miłościw mnie grzesznemu, Boże prowadź i wspomagaj. Pamiętajmy, że sami nie jesteśmy w stanie wygrać z diabłem. Kiedy przychodzi pokusa mamy się jakby schować za Panem Jezusem, tak jak małe dziecko, kiedy czuje się niepewnie chowa się za rodzicem. Słyszeliśmy dzisiaj w psalmie: Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie, osłonię go, bo poznał moje imię. Ale też oczywiście codzienna modlitwa, życie sakramentalne, spowiedź i Komunia Święta nie tylko 2 razy w roku. A tak przy okazji: czy rozpocząłem Wielki Post w stanie łaski uświęcającej?

Ale jeszcze jedna ważna rzecz. Jezus na każdą z pokus szatańskich odpowiadał: jest napisane.Przyjaźń ze Słowem Bożym, karmienie się systematyczne Ewangelią, słowami Jezusa. Czas Wielkiego Postu to bardzo dobry moment, żeby rozpalić w sobie miłość do Biblii. Może spróbuję codziennie przeczytać rozdział Ewangelii albo np. jeden z Psalmów.

I na koniec: nie ma człowieka wolnego od pokus. A nawet więcej: jeśli diabeł mnie kusi, to znaczy, że jestem na właściwej drodze, na drodze świętości. Bo tymi, którzy na stałe żyją w grzechu szatan nie musi się zajmować. Pokusy są potrzebne, żebyśmy jeszcze bardziej ufali Panu Bogu, żebyśmy nie zapomnieli o własnej skłonności do złego, żebyśmy za bardzo nie uwierzyli w siebie. Pokusy w pewnym sensie są konieczne, bo przecież moc w słabości się doskonali.Św. Proboszcz z Ars – Jan Vianney – mówił: Przeciw pokusie są konieczne absolutnie trzy rzeczy: modlitwa, aby nas oświecić, sakramenty, aby nas umocnić i czujność, aby nas ustrzec.Nie zapominajmy o tym.

Komentarzy (0)
Dodaj komentarz