Autor: ks. Tomasz Orzeł
Można by zapytać po wysłuchaniu dzisiejszych czytań: a co robi Ewangelia o Przemienieniu Jezusa na początku Wielkiego Postu? Jaki jest związek tego wydarzenia z przygotowaniami do Wielkanocy, z wyrzeczeniami, z postanowieniami, z Krzyżem Chrystusa, do którego staramy się mocniej zbliżyć w Wielkim Poście?
Ewangelię trzeba czytać w całości, tak jak życie trzeba czytać w pewnej ciągłości. To co stało się wczoraj nie jest bez wpływu na to co jest dzisiaj i co będzie jutro. Jeśli się cofniemy o kilka linijek, to zobaczymy, że bezpośrednio przed zabraniem Apostołów na górę Jezus powiedział im bardzo ważne i trudne zdanie:
Jeśli kto chce iść za Mną, niech się wyprze samego siebie, niech codziennie bierze swój krzyż i niech Mnie naśladuje.
A dopiero potem, na Górze Tabor Jezus rozmawia z dwoma mężczyznami.
Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dopełnić w Jeruzalem.
Jezus pokazuje nam kolejność: przez krzyż do chwały. Jest takie powiedzenie łacińskie per aspera ad astra czyli przez ciernie do gwiazd. W życiu nic nie przychodzi łatwo, żadne dobro nie rodzi się bez trudu. Sam człowiek rodzi się w bólu. Zbudowanie domu, wyhodowanie czegoś w ogrodzie czy na polu, ukończenie jakiejś szkoły czy studiów to wszystko wymaga wysiłków, wyrzeczeń i pracy. Praca nad sobą, zmiana swoich przyzwyczajeń, usuwanie wad ze swojego życia – dobrze wiemy jakie to trudne. Pozbycie się ze swojego życia choćby jednego grzechu to nieraz kilka lat wytrwałej pracy nad sobą i współpracy z łaską Bożą czyli modlitwy, sakramentów i umartwień. Zobaczmy jak trudno np. wyrzucić wulgarne słowa ze swojego słownictwa, albo jak trudno jest nie oceniać innych ludzi, nie osądzać albo jak bardzo nie udaje się nam niepowtarzanie niesprawdzonych wiadomości czyli plotkowanie. Jezus nam to dzisiaj przypomina: nic dobrego w naszym życiu nie wydarzy się samo. Żeby dostąpić chwały trzeba wziąć krzyż i wejść z nim na górę. Czy może być bardziej „wielkopostny” fragment Ewangelii?
Gdy Jezus się modlił wygląd Jego twarzy się odmienił.
Prawdziwa przemiana bez modlitwy nie jest możliwa. Ale jest jeszcze inny sens tego fragmentu. Jest takie powiedzenie, że twarz ujawnia, objawia serce. Bardzo modna jest dzisiaj tzw. mowa ciała. Specjaliści mówią, że więcej informacji przekazujemy swoim ciałem, czyli swoimi gestami, wyrazem twarzy, zachowaniem aniżeli słowami. I że to co mówimy ciałem jest prawdziwsze od tego niż to co wypowiadają nasze usta. Inaczej chodzi o to, że ważne jest to, co mówimy ale istotne jest również to jak mówimy. Nieraz, kiedy widzimy, że ktoś, kogo dobrze znamy – przyjaciel, koleżanka, współmałżonek – przeżywa coś trudnego, albo się na nas obraził, pytamy, co się stało? O co chodzi? Czy mogę jakoś pomóc? I w odpowiedzi widzimy nadąsaną minę, prawie łzy ze złości w oczach, zaciśnięte kąciki ust a jednocześnie słyszymy: nieeeee, wszystko w porządku, nic się nie stało, jestem bardzo radosny….Twarz, w przeciwieństwie do słów, pokazuje że w sercu jest coś trudnego, niełatwego. Wielki Post jest właśnie po to, żeby to ujednolicić. Żeby moje chrześcijaństwo to nie były tylko słowa. Mówimy nieraz: no weź się zlituj! Miej Boga w sercu! O taką przemianę chodzi w Wielkim Poście, żeby mieć Jezusa w sercu, blisko, zawsze. I żeby moja twarz, moje słowa świadczyły o obecności Pana Boga w moim sercu.
Piotr rzekł do Jezusa:
«Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza».
Trochę tak, jakby chciał, żeby Jezus nie wracał z nim na dół, do życia, do codzienności. Żeby to Piotr mógł decydować, kiedy się z Jezusem spotkać, żeby mu Pan Jezus nie przeszkadzał na co dzień. Szczycimy się nieraz, że cały Wielki Post nie jedliśmy słodyczy, nie piliśmy alkoholu, byliśmy na wszystkich Drogach Krzyżowych i Gorzkich Żalach. Rzadko dodajemy co było potem. Co było w Wielkanoc, w Poniedziałek Wielkanocny i w kolejne dni. Jak mnie ten Wielki Post zbliżył do Jezusa? Czy ten okres 40 dni to nie jest taki namiot dla Jezusa gdzie chciałbym Go ulokować, żeby w każdy Wielki Post do Niego wracać a potem w ciągu roku, żeby się za bardzo do mojego życia nie wtrącał, żebym mógł sobie żyć tak jak mi się podoba: najlepiej bez krzyża, bez modlitwy i bez cierpienia.
Dlatego przez mocne przeżywanie Wielkiego Postu otwierajmy się na łaskę Pana Jezusa. Niech ta łaska przemienia nasze umysły, nasze serca nasze pragnienia. Niech nasze życie życia coraz bardziej staje się „jedną, wielką pieśnią śpiewaną ku Bożej chwale, śpiewaną sercem ochotnym”. Amen