Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie.
Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał.
Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!»
- Autor: św. Marek – według Papiasza z Hierapolis: „tłumacz św. Piotra”
- Czas powstania Ewangelii: między 60 a 70 rokiem
- Miejsce spisania: najprawdopodobniej Rzym
- Adresaci: w dużej mierze poganie
- Główna myśl dzieła: kard. Carlo M. Martini mówił, że Ewangelia wg św. Marka jest dla tych, którzy rozpoczynają swoją drogę z Jezusem. Jest to dzieło, w którym najwięcej czasu Pan poświęca swoim uczniom. Czytelnik Ewangelii powinien ciągle zadawać sobie dwa pytania: kim jest Jezus? oraz: kim powinien być uczeń? W przełomowych momentach dzieła pada trzykrotne wyznanie wiary oraz potwierdzona zostaje tożsamość Jezusa. Jest On Synem Bożym (1,1; 15,39) oraz Mesjaszem (8,29).
- Miejsce zdarzenia: Góra Oliwna naprzeciw świątyni, Jerozolima (13,3)
- Bohaterowie: Jezus, Piotr, Jakub, Jan, Andrzej (13,3)
- Kontekst: Rozdział 13 (tzw. Apokalipsa Marka) zawiera treści zapowiadające zniszczenie świątyni w Jerozolimie, wojny, prześladowania uczniów Jezusa oraz powtórne przyjście Jezusa. Wydarzenia te bezpośrednio poprzedzają mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.
- Rodzaj: mowa Jezusa z krótką przypowieścią
- W dzisiejszym bardzo krótkim fragmencie Ewangelii aż pięciokrotnie pojawia się nakaz ostrożności. Św. Marek stosuje tu trzy różne czasowniki, cztery razy występują one w trybie rozkazującym, a jeden z nich w tzw. trybie łączącym (coniunctivis hortativus). Każdy z nich ma zwrócić naszą uwagę na szczególną potrzebę czujności. Obok pięciokrotnego wołania Chrystusa żeby być czujnym, nie możemy przejść obojętnie! ( → Więcej o tych czasownikach w punkcie „co mówi tekst grecki”.)
- (w. 33) Nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie – trzeba zapytać, o jakim czasie mówi Jezus… W w. 32 pojawia się informacja, że o dniu owym lub godzinie nikt nie wie… „Dzień” i „godzina” w ewangeliach bardzo mocno kojarzone są z czasem powtórnego przyjścia Jezusa w dniu ostatecznym. Podczas uważnej lektury w. 33 zauważymy, że Ewangelista zastosował w tym miejscu grecki rzeczownik καιρός – kairos. Miał więc na myśli czas właściwy, odpowiednią porę, przewidziany (w tym wypadku przez Boga) moment, czas krytyczny, ostateczny. Kairos jest w tym miejscu czasem przełomowego (ostatecznego?) spotkania z Bogiem. Innym słowem używanym na określenie „czasu” był rzeczownik: χρόνος – chronos – którego znaczenie dotyczyłoby bardziej czasu w znaczeniu długości, stąd więc rzeczownik „chronologia” jako mierzenie czasu, opisywanie następujących po sobie w czasie zjawisk.
- (w. 34-35) to krótka przypowieść Jezusa, treściowo podobna do tych, które słyszeliśmy w ostatnie niedziele. Tematem jest więc powtórne przyjście Chrystusa w dniu ostatecznym, tak jak w przypowieści o talentach (Mt 25,14-30), o pannach mądrych i głupich (Mt 25,1-13) oraz o dobrych i złych sługach (Mt 24,45-51).
- Jezus mówi więc o „człowieku” – właścicielu domu i majątku, który udaje się w daleką podróż. Bez zastanowienia przeczuwamy, że tym „panem domu” jest sam Chrystus, który po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu „udał się w daleką podróż” zostawiając nas – „swoje sługi” w Jego domu, w Jego „rodzinie”(!), bo οἰκία – oikia to „dom, rodzina, ród”.
- Pan domu przekazuje swoim bliskim staranie o wszystko i odjeżdża. Wydaje się, że chodzi tu o doglądanie majątku, o troskę nad rzeczami materialnymi. Niekoniecznie… → zobacz „co mówi tekst grecki”.
- Może zastanowić nas szczególna rola „odźwiernego” (θυρωρός – thyroros), który ma być wyjątkowo czujny. Często drzwi w mieszkaniach Izraelskich miały „klamkę” tylko z jednej strony. Można je było otworzyć jedynie od wewnątrz. W ten sposób mieszkańcy próbowali chronić się przed wtargnięciem do ich domu nieproszonego gościa, którym mógł być np. złodziej. Odźwierny ma więc w tym przypadku czuwać wyjątkowo, by nie przegapił, nie przespał pukającego Chrystusa.
- (w. 36) Po raz kolejny Chrystus nawołuje: czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie. Co ciekawe, Jezus wyraźnie zaznacza, że Jego nadejście będzie w porze nocnej: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. Wydaje się to dość dziwne dla słuchających Go uczniów, ponieważ w starożytności unikano wypraw po zapadnięciu zmroku, wszystko ze względów bezpieczeństwa. Noc sprzyjała przecież bandytom i rabusiom. Zresztą… noc jest od spania. Tym bardziej więc nasze czuwanie powinno być wzmożone. Rzeczywiście nie jesteśmy w stanie przewidzieć w żaden sposób przyjścia Pana. Trzeba czuwać!
- Zwróćmy jeszcze uwagę na cztery etapy nocy. Ewangelista wspomina o: wieczorze, północy, pianiu kogutów oraz o rannej porze. W systemie rzymskim noc podzielona była na cztery odcinki, tzw. „straże nocne”. Czas nocny liczono od naszej godziny 18-tej do 6-tej rano następnego dnia. A więc:
– Pierwsza straż nocna – tu: „wieczorem” (ὀψέ – opse) to godziny między 18 a 21
– Druga straż nocna – tu: „o północy” (μεσονύκτιον – mesonyktion) to godziny między 21 a 24
– Trzecia straż nocna – tu: „o pianiu kogutów” (ἀλεκτοροφωνίας – alektorofonias) to godziny między 24 a 3 nad ranem
– Czwarta straż nocna – tu: „ranem” (πρωΐ – proi) to godziny między 3 a 6 nad ranem.
W tym wyliczeniu godzin nocnych (straży nocnych) możemy też zauważyć istotne nawiązanie do męki Jezusa. Jak zauważa S. Fausti: „Wieczorem Jezus dał nam siebie podczas ostatniej wieczerzy, o północy przeżywał mękę konania i został zdradzony, o pianiu kogutów zaparł się go Piotr, a o świcie skazany został na śmierć.” Są to cztery godziny, w których czuwanie odpowiada czterem etapom snu ucznia, który nie trwa przy swoim Zbawicielu!
- Trzy czasowniki czuwania, o których wspominałem wyżej:
– βλέπετε – blepete (w. 33) – pochodzi od greckiego czasownika blepo, który oznacza „widzieć”. W tym wypadku Jezus rozpoczynając tym zwrotem swoją mowę, chciał podkreślić, że powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na to, co za chwilę powie. Możemy zrozumieć to jako: „uważajcie / słuchajcie / skupcie się” – ważny staje się więc wyostrzony słuch i wzrok, ważne skupienie, bo Jezus chce mówić coś bardzo ważnego. Nie powinno więc umknąć mi z Jego nauki żadne słowo!
– ἀγρυπνεῖτε – agrypneite (w. 33) – dosłownie: „trwajcie bez snu; czuwajcie”; ἀγρυπνία – agrypnia to „bezsenna noc”. Tu chyba nie potrzeba żadnego komentarza… znaczenie czasownika jest oczywiste! Dla nas jest to konkretna przestroga: nie możemy przespać danego nam czasu!
– γρηγορεῖτε – gregoreite (w. 35.37, a w formie zachęty w w. 34) – to czujność żołnierzy na polu walki, którzy są zobowiązani do szczególnej uwagi i ostrożności przed możliwością natarcia ze strony wroga. Takie rozumienie tego czasownika pojawia się m.in. w 1Mch 12,27: Gdy słońce zaszło, Jonatan nakazał swoim żołnierzom czuwać i żeby przez całą noc byli pod bronią gotowi do bitwy. Postawił też straż wokół obozu.
- 35: Pan powierzył swoim sługom staranie o wszystko…
ἐξουσία – eksusia – to możność, wolność wyboru, moc, władza, zdolność do zrobienia czegoś, urząd…
Chrystus obdarzył więc nas – swoje sługi – nie tylko obowiązkiem pilnowania rzeczy materialnych, ale przekazał nam też coś znacznie więcej.
Adwent! I na samym początku takie mocne słowa o czuwaniu. Często próbujemy wejść w ten czas przygotowania do Świąt ze spokojem, wyciszeniem, łagodnością. To wszystko jest potrzebne i konieczne, ale dzisiejsze słowa Jezusa są dla nas jak kubeł zimnej wody. Nie możemy tego czasu przegapić, przespać, pójść na łatwiznę!
W tym adwencie jestem szczególnie zaproszony do wyostrzenia moich duchowych zmysłów! Pan zaprasza mnie, bym każdego dnia bardzo uważnie słuchał Jego Słowa, rozważał je z Maryją, bym nie pozwolił ani jednemu Słowu upaść gdzieś na ziemię i – nie daj Boże – bym tego Słowa nie podeptał.
Mam czuwać jak żołnierz – aktywny żołnierz, a nie ten przeniesiony do rezerwy! Mam z radością wypatrywać Jezusa, Który przyjdzie jako małe Dziecię w noc Narodzenia, albo… Jezusa, Który być może w tym Adwencie zaprosi mnie do siebie już na zawsze!
Ten czas trzech tygodni ma być dla mnie czasem „bez zmrużenia oka” na sprawy Boga i drugiego człowieka.
Nie potrzebuję wielkich wyrzeczeń! Wystarczy być wiernym temu, co zawsze, a więc porannym roratom (i czuwaniu, żeby na nie nie zaspać!), szczerej modlitwie, gorliwszym uczynkom. Mam czuwać, by nie zhańbić żołnierskiego munduru – mojej duszy i serca – niepotrzebną irytacją, obmową, grzechem, słabością, poddaniem się…
Mam czuwać!
Czuwajcie!!!