Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: “Effatha”, to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: “Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę”.
- Autor: św. Marek – według Papiasza z Hierapolis: „tłumacz św. Piotra”
- Czas powstania Ewangelii: między 60 a 70 rokiem
- Miejsce spisania: najprawdopodobniej Rzym
- Adresaci: w dużej mierze poganie
- Główna myśl dzieła: Ewangelia wg św. Marka jest dla tych, którzy rozpoczynają swoją drogę z Panem. Czytelnik powinien ciągle zadawać sobie dwa pytania: kim jest Jezus? oraz: kim powinien być uczeń? W przełomowych momentach dzieła pada trzykrotne wyznanie wiary oraz potwierdzona zostaje tożsamość Jezusa. Jest On Synem Bożym (1,1; 15,39) oraz Mesjaszem (8,29).
- Miejsce zdarzenia: okolice Jeziora Galilejskiego
- Bohaterowie: Jezus, człowiek głuchoniemy, tłumy
- Kontekst: Jezus rozpoczął swoją działalność poza Galileą (Tyr i Sydon). Chce w ten sposób pokazać, że nie jest posłany jedynie do wierzących Izraelitów, ale do wszystkich zagubionych.
- Rodzaj: cud – uzdrowienie
- Jezus uzdrawia. Na początku wypadałoby zapytać czy nie przypomina On choć trochę szamanów, czy uzdrowicieli, których zapewne nie brakowało w czasach biblijnych, a których nie brakuje także i dziś. Różnica między przypadkowym uzdrowicielem a Jezusem jest fundamentalna już na samym początku uzdrowienia: żeby Jezus dokonał uzdrowienia potrzebuje (według relacji synoptyków) uprzedniego wyznania wiary w Jego boskość i posłannictwo. Niekoniecznie musi to być wyrażona wiara samego zainteresowanego. Dziś widzimy, jak sąsiedzi, znajomi głuchoniemego „prowadzą go do Jezusa i proszą, by ten położył na niego rękę”. Mamy więc tu obecny ewangeliczny zalążek modlitwy wstawienniczej, w której poprzez naszą wiarę przyprowadzamy innych do Jezusa, prosząc dla nich o łaskę.
- Jezus dokonuje dzisiejszego cudu na osobności – „wziął go na bok” – nie chce więc uzdrawiać na pokaz (jak czynili to magowie helleńscy), nie szuka z tego tytułu uznania i pochwały. Uzdrowienie dokonuje się na uboczu. Ewangelista niejako skupia naszą uwagę tylko na Jezusie i na człowieku chorym. Tłum zostaje poza momentem uzdrowienia. Tłum zobaczy tego człowieka dopiero po „operacji” dokonanej przez Jezusa. Uzdrowienie dokona się w intymności.
- Kolejnym elementem, który odróżnia Jezusa od „świeckich” cudotwórców jest Jego relacja z Ojcem. Ewangelista zaznacza, że Jezus „spojrzał w niebo i westchnął”. Po co Jezus spogląda w niebo? Tym gestem wyraża swoją zażyłą miłość i relację z Ojcem. On, choć sam jest Bogiem, działa jednak w imieniu Ojca, który Go posłał. Trzeba zauważyć także, że właśnie ta informacja – gest spojrzenia w niebo Jezusa i słowa uzdrowienia – znajdują się w centrum dzisiejszej perykopy. Ewangelista podkreśla tym samym jak ważna w tym uzdrowieniu okazuje się Jezusowa relacja z Ojcem.
- Jezusowe „Effata” – „otwórz się!” skierowane w stronę człowieka chorego, zostaje przez Ewangelistę przytoczone w transliteracji. Jest to wyrażenie semickie (uczeni wyprowadzają znaczenie tego słowa zarówno z języka hebrajskiego jak i aramejskiego). Na uwagę zasługuje jednak fakt, że owo „effata” to imperatyw liczby pojedynczej. Gdyby Jezus zamierzał tym słowem przywrócić słuch choremu, a więc uzdrowić jego uszy – powinien powiedzieć: otwórzcie się (uszy)! Nie należy więc ograniczać tych słów jedynie do konkretnych, chorych narządów ciała. Należy dostrzec w tym wezwaniu Jezusa mocną zachętę, a wręcz nakaz do otwarcia się człowieka na… Boga. Tylko wtedy dokona się pełne uzdrowienie.
- Zaciekawić w tym fragmencie powinny nas jeszcze pozostałe gesty, które wykonuje Jezus względem głuchoniemego: „włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka”. „Palec” w Biblii rozumiany jest jako symbol mocy Bożej. „Ślinę” natomiast pojmowano jako substancję posiadającą właściwości lecznicze. Czynności, które wykonuje Jezus nawiązują przede wszystkim do mocy Boga działającego względem swojego stworzenia.
- Uzdrawiający Jezus jest zapowiadanym Mesjaszem, który zgodnie z zapowiedzią proroka Izajasza (35,4-7a – dzisiejsze pierwsze czytanie) przychodzi, „by nas zbawić”. A obecności Mesjasza towarzyszą według proroka następujące wydarzenia: „przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie” (Iz 35,5-6).
w. 32: Καὶ φέρουσιν αὐτῷ κωφὸν καὶ μογιλάλον
/Kai ferusin auto kofon kai mogilalon/
I niosą/prowadzą do niego głuchego i mówiącego z trudnością/upośledzonego w mowie
Greckie μογιλάλος pojawia się jedynie w tym miejscu w Nowym Testamencie jest więc tzw. Hapax legomenon. Co ciekawe dokładnie tego samego słowa użył tłumacz Septuaginty przekładając z hebrajskiego na grekę Księgę Izajasza i czytany dziś podczas liturgii fragment, a dokładniej Iz 35,5.
W dzisiejszym świecie jesteśmy fanami chorób. Wystarczy choćby zastanowić się chwilę nad reklamami telewizyjnymi, w których zachęcani jesteśmy do zażywania środków pomagających dosłownie na wszystko. Z drugiej strony dostrzegając własną duchową niemoc i nieuporządkowanie, oczekujemy spektakularnych i ekspresowych uzdrowień i ciała i duszy. Czasem wydaje nam się, że jedną modlitwą, jednym nabożeństwem zostaniemy obsłużeni i wszystko co trudne zniknie na zawsze.
Jezus uzdrawiał w Ewangeliach, uzdrawia i dziś. Chyba jednak lepiej korzystać z powolnej, spokojnej i przenikającej serce i umysł terapii, którą mi proponuje, niż oczekiwać w napięciu (czy też wewnętrznie wymuszać) uzdrowienia za pomocą terapii wstrząsowej. Jezus nie chce uzdrawiać mnie przy tłumach, nie potrzebne mu do tego reflektory i kamery w studiach telewizyjnych. Nie są mu potrzebne wielkie areny, tysiące świadków, artykuły o Nim w gazetach i słowotok pochwał, które jak szybko się zaczęły, tak szybko się skończą. Do uzdrowienia, którego chce dokonać potrzebne jest mu jedynie moje serce – a więc moje życie, całe życie – a wraz z sercem uszy nie słyszące słów miłości i język, który nie potrafi wypowiedzieć bólu mojego serca.
Dziś, na osobności, w mojej cichej modlitwie i w mojej relacji do Bożego Słowa Jezus mówi do mnie: otwórz się! Ale mówi to do każdego z nas indywidualnie, znając doskonale nasze wewnętrzne i duchowe potrzeby.
Otwórz się!