#DobrejNiedzieli – Kochamy wciąż za mało i stale za późno (Mk 12,28b-34)

Jeden z uczonych w Piśmie zbliżył się do Jezusa i zapytał Go: „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?” Jezus odpowiedział: „Pierwsze jest: “Słuchaj, Izraelu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: “Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych”. Rzekł Mu uczony w Piśmie: „Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary”. Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”. I już nikt więcej nie odważył się Go pytać.

Autor: ks. Marcin Hanus, proboszcz par. św. Jana Pawła II w Stalowej Woli

I znowu przyszedł listopad. Odwiedzając mogiły naszych bliskich, ponownie przeżywamy czas zadumy i zamyśleń nad tajemnicą ludzkiego życia i naszego przemijania. W tych listopadowych dniach, dniach Modlitwy Wypominkowej, niemal namacalnie doświadczamy faktu, że życie nasze jest „świeczką na wietrze”, a każdy człowiek kwitnie jak kwiat na polu. Wystarczy jednak, że wiatr go muśnie i już znika i wszelki ślad po nim ginie (por. Ps 103,15).

Te słowa są wielką prawdą. Czasem trudno jest nam w nie uwierzyć. Bo jeszcze nie tak dawno ktoś był obok nas. Dzielił razem z nami radości i smutki, obawy i nadzieje. A dzisiaj..? Dzisiaj już go nie ma. Odszedł na „drugi brzeg”. W naszym sercu pozostały po nim wspomnienia, tęsknota i… modlitwa szeptana w ciszy.

W takich chwilach, wśród pytań, które wydają się pozostawać bez odpowiedzi, trzeba pochylić się nam z pokorą nad „Księgą Życia”, nad Ewangelią. Tylko ona może rozjaśnić mroki naszej wiary i wlać w nasze serca nadzieję.

Poucza nas dzisiaj Pan Jezus: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych» (Mk 12,30-31).

To odpowiedź Boskiego Mistrza, na pytanie zadane przez uczonego w Piśmie. To również odpowiedź Boga na moje pytanie: „Jak żyć”? Co robić, aby osiągnąć życie wieczne? (por. Łk 10,25).

Wsłuchując się w odpowiedź Pana, myślę, że należy dzisiaj zapytać samych siebie: Jak to jest z tym naszym miłowaniem? Czy w okazywaniu miłości Bóg i człowiek mają swoje miejsce? Nie można bowiem mówić o miłości Boga, nie okazując miłości, może nawet czasami nienawidząc lub gardząc bliźnim. Nie można też w pełni okazać miłości „temu drugiemu”, zapominając o miłości Tego, który jest prawdziwą Miłością. Jak więc jest zatem z twoim miłowaniem?

Nie, nie… Nie chodzi tu bynajmniej o to, byś powiedział Panu Jezusowi, jak bardzo go kochasz i jak Ci jest On bliski. To akurat wielu z nas przychodzi łatwo i bez większego wysiłku, zwłaszcza tu, w świątyni. Wystarczy jednak przekroczyć drzwi kościoła, by zupełnie o tym zapomnieć. Chodzi tymczasem o miłość trudniejszą. Tę, która będzie sprawdzana w naszym codziennym życiu.

Ewangeliczny uczony w Piśmie, zanim zadał Panu Jezusowi swoje pytanie o pierwsze i najważniejsze przykazanie, zdołał już zrozumieć, że „przemija postać tego świata” (por. 1Kor 7,13), a wraz z nią odchodzą w zapomnienie wszystkie przyjemności i radości. On już wiedział, że nie w tym co ziemskie zawiera się życie. Dlatego Pan Jezus mógł mu odpowiedzieć: „będziesz miłował Pana Boga twego…”, to znaczy: „zaangażujesz wszystkie swoje siły w to, by się z Nim prawdziwie spotkać, by wejść z Nim w żywą więź, bo w tej więzi jest życie, a raczej ona jest życiem” (Wł. Zatorski).

Jakże nam współczesnym, potrzeba dzisiaj podobnych więzi miłości? Jakże nam współczesnym potrzeba dzisiaj oczu pełnych Miłości, tzn. Boga? Jakże potrzeba nam uszu i nóg, języka i rąk dzielących między nami tę Bożą miłość? Jakże potrzeba nam miłości do Boga i do drugiego człowieka? Jakże tej miłości potrzeba rodzicom i dzieciom, starszym i młodszym… wszystkim?

„Kochamy wciąż za mało i stale za późno” – pisał przed laty ks. Jan Twardowski. Obyśmy nigdy nie spóźnili się, by komuś powiedzieć, że go kochamy. Obyśmy już nigdy nie spóźnili się, by powiedzieć: nie bój się, będzie dobrze, nie jesteś sam… Obyśmy nigdy nie musieli spowiadać się Panu z niemiłowania…

Amen.

 

Komentarzy (0)
Dodaj komentarz