#DobrejNiedzieli – Czyja to sprawa? (J 2, 1-11)

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: “Nie mają wina”. Jezus Jej odpowiedział: “Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czy jeszcze nie nadeszła godzina moja?” Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: “Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Jezus rzekł do sług: “Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem powiedział do nich: “Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci więc zanieśli. Gdy zaś starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – a nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: “Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

 

  • Autor: św. Jan – zgodnie z Tradycją: „umiłowany uczeń”
  • Czas powstania Ewangelii: ok. 98 roku
  • Miejsce spisania: najprawdopodobniej Efez
  • Adresaci: Pierwotny Kościół – chrześcijanie pochodzenia żydowskiego (którzy zostali wyłączeni z synagogi) oraz poganie
  • Główna myśl dzieła: Jezus jest Mesjaszem, Bogiem Prawdziwym, który zaprasza do zjednoczenia z Nim w zażyłej relacji przyjaźni.

 

 

 

  • Miejsce zdarzenia: Kana Galilejska
  • Bohaterowie: Jezus, uczniowie, Maryja, starosta weselny, pan młody, słudzy, biesiadnicy
  • Kontekst: po powołaniu pierwszych uczniów Jezus dokonuje pierwszego cudu
  • Rodzaj: Wydarzenie

 

 

  • W kontekście dzisiejszego pierwszego czytania z Księgi Izajasza (62,1-5) proponuję zwrócić szczególną uwagę na motyw oblubieńczości obecny w rozważanym przez nas fragmencie Ewangelii Janowej.
  • Zgodnie ze zwyczajami żydowskimi to pan młody (oblubieniec) zobowiązany był do zorganizowania wina na stół weselny. Choć w J 2,1-12 pan młody zostaje wymieniony przez ewangelistę w kontekście słów, które kieruje do niego starosta weselny, jego rola wydaje się mało znacząca. Obowiązki pana młodego w tym opisie przejmuje Jezus, który jako jedyny z biesiadników może zaradzić kompromitującej sytuacji związanej z brakiem trunku weselnego.
  • W przypadku napięcia, które pojawia się w tym fragmencie (wszystko dotyczy braku wina) naprzeciw wychodzi Matka Jezusa, która informuje swojego Syna o problemie, który pojawia się podczas wesela. Różnie zinterpretować można słowa, którymi Jezus odpowiada Matce: „czy to moja lub twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja”. Można tę wypowiedź objaśnić za pomocą innych zwrotów, choćby: czy to ja jestem panem młodym? Czy to są moje zaślubiny, że mam przygotować wino?
  • Na jakiej podstawie św. Jan kreuje przed nami postać Jezusa ­– Oblubieńca? Rzeczywistość Kany Galilejskiej, o której pisze ewangelista, powinna być przez nas traktowana – zgodnie z zamysłem autora – jako zapowiedź czasów mesjańskich, uczty, którą Bóg przygotowuje swojemu Ludowi (zob. Rdz 49,11-12; Am 9,11.13-14). Cechą charakterystyczną tej radości będzie obfitość wina.
  • Sześć stągwi kamiennych – każda mieszcząca dwie lub trzy miary, to znak obfitości wina zapowiadanej przez proroków. Czasy mesjańskie wypełniają się więc wraz z przyjściem Jezusa. Św. Jan w 15. rozdziale swojej Ewangelii powie też o „winnym krzewie” i zjednoczeniu wierzącego z Bogiem. Winny krzew stanie się więc metaforą szczególnej relacji miłości zachodzącej między Bogiem a uczniem.
  • Zwróćmy jeszcze uwagę na zwrot, którym Jezus określa swoją Matkę. W tekście polskim czytamy: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?”. Św. Jan sugeruje nam, że Jezus odpowiadając Matce na jej zatroskanie, mówi do niej po prostu: „niewiasto”, a dosłownie: „kobieto”. Występującym tu greckim rzeczownikiem: γυνή (gyne) określano także… “żonę”, a w kontekście zaślubin – oblubienicę. Maryja staje się więc w tym fragmencie uosobieniem oblubienicy dla Boga-Mesjasza, a także pierwszą spośród wierzących, co wyraża się poprzez Jej zatroskanie dotyczące braku wina i skierowaniu prośby do Jezusa. Zauważmy, że uczniowie uwierzą dopiero po zaistnieniu cudu, Maryja wierzy już przed! Jeśli wczytamy się z uwagą w dzisiejszy fragment ewangelii dosytrzeżemy, że skoro autor zaznacza, że „odbywa się wesele”, to powinniśmy zwrócić uwagę na… parę młodą. W Ewangelii pojawia się przez chwilę niema postać pana młodego, brak natomiast jakiejkolwiek wzmianki o pannie młodej. W rozumieniu Jana rolę oblubieńców przejmują kolejno Jezus i Maryja – a wesele staje się symbolem czy też zapowiedzią godów mesjańskich, które są wynikiem relacji Boga i człowieka.

 

 

 

 

 w. 4: τί ἐμοὶ καὶ σοί, γύναι;

(ti emoi kai soi, gynai?) – dosłownie: Co mi i tobie, kobieto?

 

 

Jeśli rzeczywiście wierzę słowom Ewangelii, powinienem uświadomić sobie, że wydarzenie, które miało miejsce przed laty w Kanie Galilejskiej stało się początkiem mojej radości ze zbawienia, które oferuje mi Jezus. Uczta weselna i obfitość wina to dar Jezusa dla mnie, który bez wątpienia chce obdarzyć mnie radością ze swojej obecności w moim życiu.

Eucharystia, określana w Tradycji Kościoła także jako „uczta”, jest dziś doskonałym obrazem tego, co działo się w Kanie. W tym czasie dokonuje się cud Jezusa, który powinienem przyjąć z wiarą – jak pierwsi uczniowie. Radość z przyjęcia Zbawiciela pod postacią chleba powinna stać się dla każdego z nas ucztą, biesiadą, weselem – spotkaniem, podczas którego najważniejszy staje się Oblubieniec – Chrystus. Jeśli ciągle nie rozumiem tej Tajemnicy, która się dokonuje na Ołtarzu, może warto, tak po synowsku, zwrócić się do Maryi, by to Ona nauczyła, jak cieszyć się z tego spotkania z Bogiem?

 

…odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa…

Komentarzy (0)
Dodaj komentarz