#DobrejNiedzieli – Czuwanie i modlitwa (Łk 21,25–28.34–36)

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym”.

  • Autor: św. Łukasz – Syryjczyk pochodzący z Antiochii, lekarz (Kol 4, 14), towarzysz i współpracownik Pawła Apostoła.
  • Czas powstania Ewangelii: przedział czasowy od 80 do 90 roku.
  • Miejsce spisania: Według Hieronima i Grzegorza z Nazjanzu ewangelia powstała w Grecji, według innych świadectw – w Aleksandrii lub Rzymie.
  • Adresaci: chrześcijanie pochodzenia pogańskiego – potwierdza to treść ewangelii, w której autor konsekwentnie opuszcza to, co mogłoby razić i nie interesować nawróconych z pogaństwa; wyjaśnia też terminy, zwyczaje i święta żydowskie.
  • Główna myśl dzieła: Myśl teologiczna skupia się przede wszystkim na misterium paschalnym, Królestwie Boga i Ducha Świętego, uniwersalizmie Dobrej Nowiny i nowej reguły życia, której wykładnią jest Ewangelia Zbawiciela. Dla ewangelisty historia zbawienia przyjmuje 3 okresy: 1. Czas Izraela – proroctwa i przygotowanie do pełni zbawienia, sięgające aż do Jana Chrzciciela; 2. Czas działalności mesjańskiej Jezusa – tzw. środek czasów – czas zbawienia; 3. Czas Kościoła – czas misji apostolskiej, dawania świadectwa, prześladowań.

  • Miejsce zdarzenia: Jerozolima – Świątynia
  • Bohaterowie: Jezus z uczniami
  • Kontekst: czas pomiędzy wjazdem do Jerozolimy a męką
  • Rodzaj: Mowa, monolog

Dzisiejsza niedziela rozpoczyna kolejny cykl w życiu Kościoła inicjując nowy rok liturgiczny. Z drugiej strony wchodzimy w czas Adwentu, co widać po fioletowym kolorze szat liturgicznych, ustawionym wieńcu adwentowym, świecy zwanej roratką i po wielu innych zewnętrznych oznakach tego radosnego czasu oczekiwania na święta.

Zwykle przez Adwent rozumiemy przygotowanie do zbliżających się świąt Bożego Narodzenia – i dobrze,  choć jest to rozumienie jednostronne. Z tej racji podczas 4 tygodni wiele osób, by nie zmarnować tej szansy, chodzi na roraty, po 16 grudnia uczestniczy w nowennie do Bożego Narodzenia, ma jakieś postanowienie, przeżywa rekolekcje (jeśli są), przystępuje do spowiedzi. To też dobrze! Jednakże Adwent ma drugą stronę medalu, na której zostało wygrawerowane przypomnienie i zachęta do oczekiwania Jezusa przy końcu świata. I przede wszystkim to jest główny temat zawarty w dzisiejszej perykopie ewangelicznej, która w całości jest komponentem znacznie dłuższej mowy, zawierającej elementy o charakterze eschatologicznym, dotyczące najpierw zburzenia Jerozolimy (21, 5 – 24), następnie mówiące o powtórnym przyjściu „Syna Człowieczego” 21, 25 – 36.

Zacieśniając jeszcze bardziej powyższy podział do interesującej nas perykopy, zauważalny jest – mimo podobnego kontekstu – pewien rozdźwięk treściowy.

Pierwszą część stanowią ww. 25 – 28 wprowadzające treść o charakterze eschatologicznym; drugą natomiast konstytuują – możemy je nazwać – etyczne wskazówki.

Część pierwsza, ww. 25 – 28.

W tej części ewangelista podkreśla dwa istotne wydarzenia związane z końcem świata; pierwszy będzie dotyczył zaburzenia równowagi kosmosu, co jednocześnie będzie znakiem bliskiego nadejścia „Syna Człowieczego”. Drugi to samo pojawienie się „Syna Bożego” w momencie przerażenia ludzi, wywołanego znakami poprzedzającymi. Co ważne, ewangelista podkreśla, iż przyjście Jezusa nie spotęguje w ludziach poczucia strachu, wręcz przeciwnie, będzie to moment podniesienia głowy i radości, bo nadeszło odkupienie.

Informacja o znakach na słońcu, księżycu i gwiazdach odzwierciedla ówczesny typ pojmowania zjawisk Bożego działania i ingerencji w świecie, co potwierdza literatura prorocka, gdzie można spotkać bardzo podobne referencje. Przykładowo, w Księdze Joela czytamy: „Uczynię znaki cudowne na niebie i na ziemi, krew, ogień i słupy dymu; słońce zamieni się w ciemność, a księżyc w krew, gdy zbliżać się będzie dzień Jahwe, wielki i straszny” (3, 3 – 4).

Konsekwencją pojawienia się znaków będzie ogólne przerażenie ludzkości, które św. Łukasz wyraził za pomocą greckiego rzeczownika συνοχὴ, posiadającego w swoim polu semantycznym głównie znaczenie odnoszące się do przerażenia, a także oznaczającego boleść, więc możemy powiedzieć, iż zjawiska te będą wywoływały w ludziach boleść powodowaną strachem. Co ciekawe, choć termin ten pojawia się jeszcze tylko w 2 Kor 2, 4 w kontekście cierpienia św. Pawła, bez większych znamion eschatologicznych, to – jak twierdzi H. Koester – należy rozumieć go jako termin techniczny, używany w starożytności i służący do wyrażania ekspresji na zaistniałe fenomeny astronomiczne.

Drugim ważnym terminem, charakteryzującym to, co wydarzy się przed przyjściem „Syna Człowieczego” jest bierna forma czasownika w czasie przyszłym (futurum) σαλευθήσονται, którą należy przetłumaczyć: „zostaną wstrząśnięte”, w odniesieniu do nieba i ziemi. Sam czasownik nie jest w tym miejscu jakąś osobliwością z uwagi na fakt, iż mamy tu do czynienia – przypominam –  z tekstem o charakterze apokaliptyczym, gdzie do typowych idei, które występują w apokalipsach należą:

  1. Oczekiwanie na szybką zmianę ziemskiej rzeczywistości w przyszłości
  2. Nadejście kosmicznej katastrofy stanowiącej znak eschatologicznego końca
  3. Periodyzacja historii zdeterminowanej już od stworzenia
  4. Wiara w istnienie aniołów oraz demonów
  5. Przyszłe zbawienie, nawiązujące do rzeczywistości rajskiej
  6. Ustanowienie królestwa Bożego na ziemi
  7. Pośrednik jako gwarancja ostatecznego zbawienia (Mesjasz, Syn człowieczy)
  8. Ostateczne połączenie sfery ziemskiej i niebiańskiej oraz chwalebna przemiana struktur społecznych

Większość z powyższych punktów widać w ST w tekstach apokaliptycznych czy kompozycjach apokryficznych (Apokalipsa zwierząt z Księgi Henocha 85-90; Apokalipsa tygodni 1 Hen 93, 1-10; 91, 11-17; Księga Jubileuszów; 4 Księga Ezdrasza, Księgi Sybilijskie, szereg pism z Qumran itd.). W przypadku dzisiejszej ewangelii powyższy czasownik odwołuje się do wydarzenia, jakim prawdopodobnie będzie zniszczenie dotychczasowych struktur kosmosu (co jest obecne w większości tekstów apokaliptycznych) celem zaprowadzenia nowej, lepszej rzeczywistości wiecznej.

Drugim elemetem pierwszej części dzisiejszej ewangelii jest nadejście „Syna Człowieczego”, który nie potęguje strachu i przerażenia ludzi w tych krytycznych okolicznościach, ale jest przyczyną radości i pokoju. Zauważmy, iż sama postawa, do jakiej wzywa Jezus w dniu jego powtórnego przyjścia, wskazuje na radość i siłę z powodu przyjścia Pana, co uwypukla czasownik ανακυπτω – nabrać mocy, siły, będący przeciwieństwem czasowników συγκυπτω –pochylać się, czy κατακυπτω – zginać się. Takie też było oczekiwanie na powtórne przyjście Jezusa na ziemię w pierwotnym Kościele, wśród pierwszych chrześcijan, którzy nie pojmowali tego dnia jako momentu wielkiej grozy, ale oczekiwali go z utęsknieniem, co odzwierciedlają niektóre teksty NT i powtarzane często aramejskie wezwanie: „Panie, przyjdź” (odnośnie tego wezwania powiem wam coś więcej niżej).

Część druga.

W drugiej części rozważanej perykopy (ww. 34 – 36) Jezus podpowiada nam od strony pozytywnej, jakie postawy pielęgnować i od strony negatywnej –  czego się wystrzegać, by mieć w sobie radość, pokój i siłę podczas Jego przyjścia. Przywołane trzy wersety tworzą krótki blok moralnego nauczania Jezusa, niemającego swej paraleli u pozostałych synoptyków.

Przed czym przestrzega Jezus:

  1. Obżarstwo
  2. Pijaństwo
  3. Troski doczesne.

Wszystkie trzy przestrogi mają swój wspólny mianownik, którym jest pułapka sprowadzenia życia tylko do sfery fizycznej, innymi słowy: jedz, pij i używaj; o ducha zaś nie dbaj.

Jednocześnie podpowiada postawę modlitwy, ukierunkowaną na sferę duchową, która jest gwarantem tego, by ów dzień nie był czasem smutku i porażki, ale momentem radości i zwycięstwa.

 Dzisiaj nic nie powie, gdyż…. przemówi j. aramejski!!!

W czasie Adwentu w refrenach psalmów responsoryjnych, w niektórych pieśniach, niekiedy na jakichś tam dekoracjach jest napis czy zawołanie: Marana tha – Panie, przyjdź!

To krótkie zdanie pochodzi z j. aramejskiego i może być rozumiane dwojako.

  1. מרנא תא / Marana tha / Panie, przyjdź (po syryjsku brzmi tak samo, tylko jest użyty nieco inny alfabet: ܡܐܪܐ ܬܐ )

Pierwszy wyraz to rzeczownik מרן z dopisanym na końcu rdzenia rodzajnikiem określonym w postaci spółgłoski א, co wyraźnie wskazuje, iż w tej syntagmie Panem jest Jezus. Natomiast drugi wyraz to czasownik w formie trybu rozkazującego.

  1. מרן אתא /Mara atha / Pan przyszedł (po syryjsku: ܡܪܢ ܐܬܐ )

W tym przypadku pierwszy wyraz jest nieokreślony ze względu na brak przy nim rodzajnika określonego; zatem w tym zdaniu nie ma już tak silnej emfazy, jak wyżej, gdyż tekst mówi o jakimś bliżej nieokreślonym panu. Drugi wyraz jest czasownikiem w formie czasu przeszłego (Perfectum) i oznacza czynność, która się już dokonała.

Biorąc pod uwagę nie tylko przesłanki morfologiczno – składniowe, lecz także teologiczne, pierwsze rozumienie jest w tym przypadku bardziej poprawne.

Komentarzy (0)
Dodaj komentarz