#DobrejNiedzieli – Cieszyć się z odejścia (Mk 16, 15-20)

     I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!  Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.  Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie». 

Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. 

Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły. 

  • Autor: św. Marek – według Papiasza z Hierapolis: „tłumacz św. Piotra”
  • Czas powstania Ewangelii: między 60 a 70 rokiem
  • Miejsce spisania: najprawdopodobniej Rzym
  • Adresaci: w dużej mierze poganie
  • Główna myśl dzieła: kard. Carlo M. Martini mówił, że Ewangelia wg św. Marka jest dla tych, którzy rozpoczynają swoją drogę z Panem. Czytelnik Ewangelii powinien ciągle zadawać sobie dwa pytania: kim jest Jezus? oraz: kim powinien być uczeń?

  • Miejsce zdarzenia: Jerozolima
  • Czas: po zmartwychwstaniu
  • Bohaterowie: Jezus i uczniowie
  • Rodzaj: relacja, wydarzenie

 

     Czy wniebowstąpienie było czymś realnym? To pytanie pojawia się w kontekście innej trudności: gdzie Jezus przebywał przez 40 dni od swojego zmartwychwstania? Odpowiadając pojawia się jeszcze inny problem – uwielbionego ciała Jezusa po zmartwychwstaniu. Wydaje się, że wzmianka o wniebowstąpieniu Jezusa jest dodatkiem redakcyjnym, zresztą brak jej także u Mateusza czy Jana. Pod pojęciem wniebowstąpienia możemy rozumieć ostatnie publiczne objawienie się Jezusa po zmartwychwstaniu. Oznaczałoby to, że Jezus po zmartwychwstaniu od razu (jeśli można tu posługiwać się kategoriami czasu) zajął miejsce po prawicy Boga, czyli powrócił do Ojca, a każde Jego ukazanie się uczniom mogło być zstąpieniem i w(niebo)stąpieniem. Przyjmując jednak czasowość wydarzeń ewangelicznych należy stwierdzić, że kiedy Jezus umocnił wiarę uczniów w Jego obecność jako zmartwychwstałego, wniebowstąpił, pozwalając niejako działać tym, którzy zostali posłani przez Niego, by głosili Ewangelię. Należy jednak zauważyć, że dość szczegółowy opis wniebowstąpienia zamieszcza św. Łukasz w drugiej części swojego Dzieła, a więc w Dziejach Apostolskich (1,2-11). Ewangelista tworząc pomost między Ewangelią (pierwszą częścią) a Dziejami przywołuje właśnie opis wniebowstąpienia, które w Łk 24,51 także jest wzmiankowane.

     Zobaczmy teraz, co stało się, zanim Jezus wstąpił do nieba…

     Ewangelista zaznacza mocny imperatyw Jezusa: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Wydaje się, że Jezus kieruje do uczniów dwa nakazy: idźcie i nauczajcie. Z tekstu greckiego wynika jednak, że akcent należy położyć przede wszystkim na głoszeniu ewangelii (więcej: zobacz, co mówi tekst grecki?)

     Dalej pojawia się motyw wiary połączonej z chrztem. Cel Ewangelisty zostaje osiągnięty: uczniowie obecni przy Zmartwychwstałym uwierzyli w Niego, a teraz oni mogą głosić Ewangelię „wszelkiemu stworzeniu”, tzn. rozprzestrzeniać ją jako misjonarze. Jezus swoją misję ewangelizacji przekazuje tym, którzy byli przy nim obecni i którzy słuchali Jego nauki. Oczywiście uczniowie mogą być pewni obecności Jezusa, gdy będą podejmowali trud głoszenia. Zanosząc Jego naukę tym, którzy jej jeszcze nie znają, będą umacniani mocą samego Zmartwychwstałego. W tym ostatnim nakazie Jezusa ważna okazuje się też „wiara”. Jeśli popatrzymy na całą Ewangelię św. Marka, dostrzeżemy (o czym pisałem już w poprzednich komentarzach), że św. Marek postawił sobie za cel doprowadzenie ucznia do wiary w Jezusa. Ta wiara zostaje wyznana w przełomowych momentach Ewangelii: wiarę w Jezusa – Syna Bożego wyznaje Piotr pod Cezareą Filipową, a po ukrzyżowaniu także poganin Setnik (15,38). Teraz do wiary i chrztu w imię Jezusa zapraszani są wszyscy, do których dotrą uczniowie.

     Uwierzenie zostanie potwierdzone nadnaturalnymi znakami: „złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie”. Oczywiście wszystkie te znaki będą dokonywane przez wierzących mocą samego Jezusa. Należy zauważyć, że są to także znaki posługi we wspólnocie, w której centrum powinien znajdować się Zmartwychwstały Jezus. Wiara doprowadzi także ucznia do zbawienia.

     Choć Jezus odchodzi do Ojca, a Ewangelista zapowiada, że od teraz ewangelizacja spoczywa na barkach uczniów, to odejście Jezusa nie jest definitywnym opuszczeniem ziemi. Jezus odchodzi, ale ciągle jest obecny w tych, którzy uwierzą. Mówi o tym ostatnie zdanie ewangelii: „Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły”.

  • w. 15: καὶ εἶπεν αὐτοῖς· πορευθέντες εἰς τὸν κόσμον ἅπαντα κηρύξατε τὸ εὐαγγέλιον πάσῃ τῇ κτίσει.

Kai eipen autois: poreuthentes eis ton kosmon hapanta keryksate to euangelion pase te ktisei.

I powiedział im: Gdy pójdziecie do całego świata (dosł. poszedłszy), ogłoście ewangelię wszelkiemu stworzeniu.

Możemy więc zauważyć, że to pójście do całego świata (wyrażone w imiesłowie czasu przeszłego) jest jedynie czynnością towarzyszącą ogłaszaniu Ewangelii. Choć tekst wyraźnie mówi „ogłoście Ewangelię”, zgodnie z zasadami składni greckiej możemy przetłumaczyć także: „zacznijcie głosić”…, a sami możemy dopowiedzieć: zacznijcie i nie kończcie

  • na określenie wniebowstąpienia Ewangelista użył formy: ἀνελήμφθη (w. 19) – anelemfthe, co dosłownie przetłumaczymy: został wzięty (przedrostek ana – podkreśla kierunek działania, tu: do góry). Możemy w tym wyrażeniu dostrzec tzw. stronę bierną teologiczną (passivum theologicum). Św. Marek podkreśla w ten sposób, że Jezus został wzięty do nieba mocą Bożą (przez Boga).

     Jeśli odchodzi od nas ktoś, kto był dla nas dobry albo ktoś kogo kochamy, pojawia się w nas żal, smutek i tęsknota. To normalna reakcja człowieka na rozstanie. Dzieje się tak zawsze, gdy relacje układały nam się dobrze, gdy ktoś, kto był przy nas sprawiał, że czuliśmy się bezpieczni. Gdy umiera ktoś bliski zdajemy sobie sprawę, że jest to z pewnością ostatnie pożegnanie, a jedynie dzięki wierze w zmartwychwstanie oczekujemy ponownego spotkania z naszym zmarłym w niebie.

     Zastanawiam się, co mogli czuć apostołowie, gdy widzieli Jezusa wstępującego do nieba? Czy czuli smutek, żal? Czy zdawali sobie sprawę, że już Go więcej nie zobaczą? Wątpię… Takie emocje zapewne towarzyszyły im w Wielki Piątek. Co czuli teraz? Po ich zachowaniu i działaniu (szczególnie w Dziejach Apostolskich) możemy wnioskować, że nie rozpaczali po rozstaniu z Jezusem w dniu wniebowstąpienia, ale na poważnie potraktowali nakaz misyjny i wzięli się konkretnie do roboty. Wcześniej zostali zapewnieni, że to sam Jezus będzie działał przez ich posługę, a mało tego – zostali obdarzeni Duchem Świętym.

     My, którzy uwierzyliśmy w Jezusa i przyjęliśmy chrzest w Jego Imię, jesteśmy także spadkobiercami nakazu, by iść i głosić w mocy Ducha.

Idźcie i głoście!

 

 

 

Komentarzy (0)
Dodaj komentarz