Czym jest cisza? Czy to tylko brak hałasu i rozmów? Czy jest dziś komuś potrzebna? Czy ktoś jeszcze za nią tęskni?…
W książce pt. „Rady dobrego Pasterza” autorstwa Gabriele Amorth czytamy: „Nasza dusza jest jak miejsce publiczne, gdzie miota się i wrzeszczy tłum. Łaska natomiast jest jak dziecko, które śpiewa, a nikt go nie słyszy. Bóg mówi bardzo cicho. Wszystkie rzeczy boskie są ciche. Historia Eliasza pokazuje, że Boga nie ma ani w wichurze, ani w trzęsieniu ziemi, ani w ogniu… A po ogniu następuje łagodny powiew, wtedy Bóg pociesza Eliasza” (por. 1 Krl 19, 11-13).
Dla mnie cisza jest czymś czego nie da się ująć w słowa. Jest większa od słowa i jest źródłem mocy słowa. Umieć chętnie milczeć to również znaczy umieć mówić. Tylko słowa zrodzone w milczeniu potrafią z mocą oddziaływać. Kto tylko umie mówić nie umie mówić.
Ciszę odnajduję w górach, w lesie, nad jeziorem. Odnajduję ją w kościele i kaplicy, gdzie przechowywany jest Najświętszy Sakrament. Tam obecny jest Bóg. Jest obecny w milczeniu miłości.
Kiedyś na lekcji religii dziecko zadało pytanie – a w jakim języku Bóg do nas mówi? Otrzymało wówczas odpowiedź: – Bóg mówi do nas w języku ciszy i kontemplacji. Słowa Boga zapisane są w Biblii, a klucz do nich ma Chrystus, który ożywia je mocą Ducha Świętego. W ciszy zaczyna się modlitwa, a milczenie w obecności Boga utajonego w Hostii świętej jest początkiem dialogu z Bogiem.
Ile razy wypowiadałeś słowa: „daj mi spokój” i tęskniłeś za chwilą takiego kontaktu, gdy jest się blisko i się milczy. Może właśnie wtedy, gdy milczymy przekazujemy sobie więcej, niż gdy mówimy bardzo dużo i gdy usiłujemy powiedzieć wszystko.
„Mowa milczenia jest mocniejsza od mowy słów” – często podkreślał to biskup Wacław Świerzawski. „Ale nie przeoczmy tego, co najistotniejsze: sens milczenia i sens wypowiadanych słów jest nie w nich samych, ale w bliskości osoby, do której są kierowane. Mowa słów, mowa milczenia sięga obecności drugiego człowieka; on ma zbliżyć się do nas, a my do niego”.
O ciszę i milczenie zabiegał Jezus. Często widzimy Go na kartach Ewangelii modlącego się na górze, na pustyni, w ciszy, z dala od zgiełku tego świata. Mówił: „Niech wasza mowa będzie: tak, tak; nie, nie” (Mt 5,37a). Ludzi cichych nazywał błogosławionymi (Mt 5, 5) i wzywał by uczyć się od niego: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11, 29b).
Cisza była potrzebna Jezusowi i jest potrzebna każdemu z nas. Jest potrzebna do modlitwy, do wejścia w kontakt z Bogiem. Jest potrzebna do spotkania Go w wierze, nadziei i miłości, właśnie w klimacie milczenia. Kto bowiem pragnie usłyszeć Boga musi milczeć. Wiele religijnych tradycji uczy, że Bóg jest Milczeniem. Jan Paweł II powiedział, że: „Jedynie w ciszy człowiek może usłyszeć w głębi swego sumienia głos Boga” (Rozważanie przed modlitwą „Anioł Pański” 11.07.2004). Dokładnie, w ciszy doświadcza się rzeczywistości, która totalnie przekracza nasze rozumowanie. Cisza potrafi wyszeptać prawdę o Bogu i o nas samych.
Jednak, jak zauważa biskup Wacław Świerzawski człowiekowi „łatwiej jest wejść w wir świata, aż do <herezji czynu>, aniżeli uciszyć się i wejść w kontakt z Niewidzialnym. Łatwiej jest wieść sprawę z ludźmi, niż prowadzić sprawę z Bogiem. W tym kontekście nadmiar zainteresowań i pracy urasta do rangi grzechu, który – jak każdy grzech – zamyka serce przed Tym, co <stoi u drzwi i kołacze>” (Ap 3, 30), („Panie naucz nas się modlić”, str. 30).
Skoro podejmujemy temat ciszy, to może warto wejść na tę drogę i podjąć wysiłek żeby jeszcze bardziej zagłębić się w świat Boga, który ma być treścią całej wieczności. Od ciszy już tylko krok do kontemplacji Boga. Cisza może stanowić fundament naszego dialogu z Bogiem i wprowadzać nas na szczyty modlitwy. Może być nawet jedną z form uwielbienia Boga. W Psalmie 65 w przekładzie z języka hebrajskiego bowiem napisano: „Cisza jest uwielbieniem Ciebie, Boże”.
Fundamenty są zawsze prawie takie same, ale szczyty są wszędzie inne, ponieważ: „On czyni cuda niezbadane, nikt nie zliczy Jego dziwów” (Job 9, 10) – a jeszcze bardziej przedziwny jest Bóg w swoich darach, które hojnie rozdziela, jak rządca szczodry: jednemu jeden talent, drugiemu dwa, trzeciemu pięć, czwartemu dwadzieścia (por. Mt 25, 15).
Ale jak wejść na ten szczyt? Chrystus mówił uczniom, „że zawsze powinni się modlić i nie ustawać” (Łk 18, 1). Kto chce być blisko Chrystusa, ten powinien się więcej modlić. Bo właśnie w Nim jako Mistrzu tę nieustanność modlitwy spostrzegamy: Jezus, będąc Człowiekiem, ale i Bogiem, Bogiem – Człowiekiem trwa w nieustannej kontemplacji Ojca.
Wspomniany biskup Świerzawski pisze: „Czy jednak chodzi tu o wyłączne i bezpośrednie, a nieustanne poświęcanie czasu Bogu samemu, o przesiadywanie w kościele? Niektórzy ludzie mają specjalne do tego powołanie: są zakony klauzurowe, gdzie godzinami całymi można klęczeć przed tabernakulum czy w celi ze świadomością obecnego w duszy Chrystusa. Ale my, <ludzie ulicy> jak się o nas mówi, szukamy innego kształtu nieustannej modlitwy. Tylko krótkie wycinki życia możemy poświęcić na trwanie bezpośrednie. Chcemy się więc nauczyć ustawicznego trwania z Nim w sposób nam dostępny i przeznaczony. Owym dojrzałym trwaniem – czy to za klauzurą, czy <na ulicy> – jest kontemplacja, modlitwa wewnętrzna, modlitwa prostoty. <Módlcie się nieustannie> – mówi Chrystus. Kapłańska modlitwa, brewiarz, czyli tak zwana modlitwa Godzin – a odmawiają ją po Soborze coraz powszechniej ludzie świeccy – polega na uświęceniu czasu, jest wplataniem pasm modlitwy w codzienność zajęć. Siedem razy w ciągu dnia bierzemy do ręki modlitewnik, by być z Chrystusem. Często odmawiamy tak zwane akty strzeliste, modlitwy strzeliste czy różaniec, który nosimy czasem w kieszeni lub na palcu, by móc go rozważać właśnie pośród życia. Rozpoczynamy każdy dzień i pracę modlitwą, znakiem krzyża. Wszystko jest więc przeplatane modlitwą” (Tamże, s. 48-49).
I do tego właśnie jest nam potrzebna cisza, a szczególnie ta cisza wewnętrzna – żeby trwać w tym świecie w nieustannej modlitwie, a poprzez nią zwracać się ku Obecnemu w naszym wnętrzu i wszystko scalać w jedno – modlitwę i pracę, modlitwę i czyn.
Agata Łucja Bazak