Autor: ks. Tomasz Orzeł
Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem. Wątpliwości, które wyrażał krół Salomon na modlitwie także i dzisiaj powtarza wielu ludzi: po co kościoły? Przecież Pan Bóg jest wszędzie obecny. To prawda. Jednak w kościele łatwiej poczuć Jego obecność niż w centrum handlowym, na przystanku czy w lesie. Dlatego od tysiącleci ludzie wznoszą budowle, wybierają miejsca, gdzie spotykają się na modlitwie by wielbić Boga. I chociaż tak jak mówił król Salomon: niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem, co oznacza, że Pan Bóg nie jest ograniczony do tego miejsca, nie jest tu zamknięty, czy uwięziony to jednak jest to miejsce, o którym Bóg powiedział: “Tam będzie moje imię”, tak aby wysłuchać modlitwę.
Po co są kościoły? Przecież sam Jezus powiedział, że Ojciec pragnie, aby oddawano Mu cześć w duchu i prawdzie. Nie wspomina nic o murach i cegłach. Czy zatem budynek jest konieczny? Na pewno jest pomocny. Tak jak dom potrzebny jest rodzinie. Łatwiej jest być rodziną, kiedy ma się wspólny dom czy mieszkanie.
Uczymy się od najmłodszych lat na katechezie i tak uczyli nas rodzice i dziadkowie, że kościół to dom Boży. I ta dzisiejsza niedziela, świętowana w bardzo wielu parafiach jest zaproszeniem, żeby się nad tą prawdą zastanowić. Czy ten konkretny kościół, ta świątynia w miejscowości gdzie mieszkam czy to od urodzenia czy to od jakiegoś czasu czy to jest mój dom? Alicja Majewska śpiewa w jednej z piosenek, „to nie sztuka wybudować wielki dom, sztuka sprawić, by miał w sobie duszę”. Myślę sobie teraz o kościołach, które w różnych miejscach w chrześcijańskiej do niedawna Europie przestały być domami dla kogokolwiek. Chciałbym, żebyśmy coś wspólnie zobaczyli….
Władze Francji przeznaczyły do zburzenia w najbliższych latach 2800 kościołów. Są puste, a ich remont jest za drogi. Dla władz samorządowych świątynie nie stanowią ani wartości religijnej, ani nawet kulturowej. Trzeba się ich pozbyć. Tak samo dzieje się niestety w Niemczech. We wrześniu w Hamburgu w Niemczech pierwszy kościół do niedawna używany przez protestantów zamieniono na meczet. Obyśmy uczyli się na cudzych błędach, obyśmy nie popełniali takich samych pomyłek.
Kościoły w Europie są burzone, bo są puste. Przestały być domami modlitwy. W tym kontekście niech każdy z nas pomyśli – koniec października, miesiąca różańcowego. Czy chociaż raz byłem na różańcu w kościele? Sobota, niedziela – to nie jest tak, że się nie da. Oby nasze świątynie nie zaczęły być takimi duchowymi pustostanami. Oby nigdy nie sprawiały wrażenia, że są niczyje.
Pomyślmy moi drodzy teraz kiedy tu i ówdzie słychać opinie, że kościół to jest miejsce pracy księdza i niech on sobie utrzymuje, sprząta i dba o ten kościół. Kiedy pojawiają się opinie, że ofiarować raz na półtora roku 2 godziny dla Bożego domu to jest problem, czy to nie jest wchodzenie na drogę w podobna stronę. Może nie od razu. Może nie za 5 czy 10 lat. Ale za 50. Kto wie czy w naszym kraju nie będzie podobnie jeśli się nie przebudzimy duchowo czy też jak to mówią młodzi „nie ogarniemy się”? Nie wchodźmy na drogę marnowania tego co swoją pracą, ofiarą zbudowali Panu Bogu nasi ojcowie i dziadkowie. 20, 30 lat temu kościół bardziej był dla wiernych domem niż dzisiaj. Parafianie kilkanaście a tym bardziej kilkadziesiąt lat temu w swoim kościele czuli się jak u siebie. Mieli świadomość, że to jest NASZ kościół, że tutaj nic dobrego się bez udziału każdego z nas nie wydarzy. Że się samo nie posprząta, nie naprawi, nie upiększy. To pewnie bierze się również stąd, że kiedyś bardziej byliśmy wspólnotą, rodziną. Byliśmy sobie bliscy. Bracia: Nie jesteście już obcymi i przychodniami. ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga. Nie bez powodu przypomina nam dzisiaj to św. Paweł. Żebyśmy znowu poczuli się w tej świątyni jak u siebie, jak w domu Ojca. Wiele dobrego wspólnie zrobiliśmy w tym ostatnim roku. Dzięki wspólnemu wysiłkowi bardzo wielu z was ten kościół został umocniony. Nawet ostatnie deszczowe dni pokazały, że było warto, że to wspólne działanie przyniosło efekt, że daliście szansę co najmniej jednemu pokoleniu, żeby mogło dzięki waszej ofiarności spokojnie tutaj się modlić. Bo tak jak rodzina nie chciałaby mieszkać w domu z dziurawym, cieknącym dachem tak i my jako wspólnota parafialna nie chcieliśmy, żeby w domu Bożym komuś lało się na głowę podczas niedzielnej mszy św., podczas chrztu dziecka, czy żeby deszcz padał na trumnę naszych bliskich zmarłych, żegnanych podczas liturgii pogrzebowej.
Św. Jan Paweł II podczas pamiętnego spotkania ze swoimi rodakami na Rynku w Wadowicach, z którego zapamiętaliśmy głównie kremówki, powiedział wiele ważnych rzeczy. Między innymi wypowiedział zdanie: Tutaj wszystko się zaczęło. W kościele, przy chrzcielnicy wszystko się zaczęło. Przez chrzest w kościele, gdzie przynieśli mnie rodzice zaczęła się moja przygoda z Panem Bogiem, otworzyła się szansa na niebo. Bo jest to miejsce, o którym powiedziałeś: “Tam będzie moje imię”, tak aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu. Dlatego wysłuchaj błaganie Twego sługi i Twego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu.